Wesprzyj Kontakt

6 minut czytania  •  11.03.2025 14:48

Daleka droga przez dziury ze starym swetrem. „Nie wybieram się, szkoda samochodu”

Daleka droga przez dziury ze starym swetrem. „Nie wybieram się, szkoda samochodu”

Udostępnij

Pani Anna zwróciła uwagę urzędnikom na to, jak bardzo dziurawa jest droga prowadząca do jedynego w mieście Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów. I ci zaczęli łatać. Skończyło się na drobnych poprawkach, na krótkim odcinku. A PSZOK to miejsce, które odwiedzać teraz trzeba częściej.

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu finansowemu naszych Czytelników.

Ostatnie metry jeszcze jakoś dało radę, ale wcześniej… sporo klęłam pod nosem – przyznaje młoda kobieta, która w poniedziałek przyjechała samochodem do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych.

reklama JL newsletter 844x275 1
10.2023 wsparcie 844 x 490 px 260 x 260

W Lublinie jest taki jeden – przy ul. Metalurgicznej 13 k. To miejsce, które od początku roku mieszkańcy miasta muszą odwiedzać częściej niż dotychczas.

Nowa frakcja do segregacji. Tylko pojemników brak

Nie tylko koszulki, spodnie, kurtki, płaszcze, ale także buty czy dywany. Od stycznia mamy jeszcze jedną frakcję segregowanych odpadów. To unijny wymóg, który ma na celu sprawniejszy recykling. Jednocześnie nowe prawo nie zmusiło samorządów do ustawienia na osiedlach kolejnych pojemników. Miasta mogą to zrobić, ale nie muszą. Władze Lublina uznały, że żadnych nowych kontenerów nie będzie. Każdy, kto chce wyrzucić parę butów czy ubranie, to musi je osobiście zawieźć do PSZOK.

Przyjmowanie ubrań to kolejne zadanie jakie spadło na PSZOK-i. To tu powinno się oddawać to, czego nie wolno wrzucać do zwykłych kontenerów: sprzęt RTV i AGD, opony, akumulator, gruz po remoncie, stare meble. Takie punkty muszą za darmo odbierać też leki, baterie, świetlówki. Pełna lista odpadów, jakie przyjmują Punkty Selektywnej Zbiórki Odpadów TUTAJ.

Byliśmy na Metalurgicznej 13k w poniedziałek ok. godz. 17. W punkcie było kilka osób. Jedna z kobiet wyciągała z samochodu odkurzacz. Inni mieli ze sobą pełne foliowe worki. Oddawanie odpadów to cała procedura i wypełnianie kwestionariuszy – z adresem gospodarstwa domowego, rodzajem i ilością oddawanych odpadów, własnoręcznym podpisem. Trzeba się też wylegitymować. I pamiętać o limitach – rocznie jedno gospodarstwo domowe może oddać maksymalnie osiem opon i dwie tony odpadów budowlanych i rozbiórkowych.

„Więcej tam nie pojadę”

Byłam dzisiaj w PSZOK przy ul. Metalurgicznej, żeby oddać resztki farb i odpady tekstylne (buty) i przyznam, że czuję się mocno zniechęcona. Sam punkt jest schludny, panowie bardzo mili. Ale ten dojazd…. Pierwsze 500 metrów drogi jest jak z Marsa. Dziury takie, że mały samochód może się utopić. Potem jeszcze 2 km po krzywych płytach betonowych. Nie wybieram się kolejny raz, szkoda samochodu – opowiadała nam niedawno pani Anna.

Nie była to odosobniona opinia. – Byłem na PSZOK-u kilka razy w ostatnich miesiącach. Nikomu nie polecam. Dotarcie na miejsce naprawdę jest trudne, a punkt czynny tylko w dni robocze od godz. 10-18. Jeżeli robisz sobotnie porządki, to niczego tam tego dnia nie zawieziesz – narzeka pan Michał, który na PSZOK bywał regularnie gdy remontował mieszkanie po mamie.

Faktycznie. Dotarcie do PSZOK z workiem starych ubrań oznaczało kluczenie między dziurami i głębokimi kałużami. Kierowcy musieli lawirować między wyrwami w asfalcie.

Remont szybki i tani. I na chwilę

W sprawie fatalnego stanu drogi nasza Czytelniczka interweniowała w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Reakcja urzędników była błyskawiczna. ZDiTM obiecał przeprowadzić szybki remont dojazdu do PSZOK. Prace miały się zacząć 5 marca.

Zaplanowano naprawy w zakresie wypełnienia ubytków w nawierzchni, których koszt szacujemy na kwotę ok. 8 tys. zł. Nie przewidujemy większych utrudnień, mogą pojawić się krótkotrwałe, lokalne zawężenia jezdni – informuje rzeczniczka ZDiTM Monika Fisz.

Byliśmy na miejscu. Faktycznie tuż przed bramą PSZOK-u widać sporo czarnych połaci świeżego asfaltu. Jednak kiedy przyjrzeć się bliżej, to łaty wyglądają tak, jakby miały spłynąć już po pierwszym deszczu. Już zaczynają się kruszyć i odciskają się w nich szerokie opony jeżdżących tędy ciężarówek. Tyle że tylko połatano odcinek tuż przy bramie PSZOK, reszta drogi dojazdowej, którą opisywała pani Anna, jest nieruszona.

Najgorsze, że nawigacja prowadzi przez tę najgorszą część drogi – narzeka młoda kobieta spotkana przed PSZOK-iem. Zawieszona na ogrodzeniu czerwona plastikowa plandeka ze wskazówkami dojazdu do PSZOK również kieruje przez dziury i betonowe płyty.

Mobilne punkty ruszą w miasto

Coraz więcej miast zauważa, że zmuszanie mieszkańców do jeżdżenia z siatką starych ubrań na drugi koniec miasta się na dłuższą metę nie sprawdza. Samorządy szukają więc innych rozwiązań. Warszawa na początku marca wysłała do dzielnic ciężarówki – mobilne PSZOK-i. Będą odwiedzały kolejne osiedla zgodnie z harmonogramem.

Podobne rozwiązanie proponuje radny Konrad Wcisło (klub prezydenta Krzysztofa Żuka), który chce by mobilne punktu zbiórki tekstyliów były „dostępne raz w tygodniu w różnych dzielnicach Lublina”. W swojej interpelacji do prezydenta miasta Krzysztofa Żuka (PO) sugeruje też, by informacja o ich
lokalizacji pojawiała się w aplikacjach “Kiedy Wywóz” czy “Moje Odpady”,

Miasto nie mówi nie. – Obecnie trwają przygotowywania koncepcji, szacowanie ilości tych odpadów oraz
potrzeb inwestycyjnych –
odpowiada radnemu Andrzej Wojewódzki, Sekretarz Miasta Lublin
Andrzej Wojewódzki

O terminach oraz lokalizacjach mobilnych punktów zbiórki mieszkańcy Lublina zostaną poinformowani – dodaje Monika Głazik z biura prasowego prezydenta Lublina.

Kontener PCK problemu nie rozwiąże

Warto pamiętać, że stare ubrania przyjmują też niektóre sieci odzieżowe. Robią w swoich sklepach Reserved, House czy 4F, ale oddać można tylko rzeczy z metką danego producenta.

Odzież można też przekazywać organizacjom charytatywnym. W różnych częściach Lublina stoją pojemniki PCK, do których można wrzucać ubrania. Lista lokalizacji TUTAJ. Ale organizacje charytatywne podkreślają, że ich pojemniki nie mają na celu rozwiązania problemu odpadów tekstylnych. – My zbieramy odzież używaną, czyli nadającą się do ponownego użytku, ale nie odpady tekstylne – podkreśla w rozmowie z PAP dyrektor lubelskiego oddziału PCK Maciej Budka.

Za nieprzestrzeganie przepisów związanych z segregacją przewidziane są kary finansowe. Straż miejska oraz policja mogą nakładać na właścicieli nieruchomości kary grzywny do 5 tys. zł. Dodatkowo, jeśli tekstylia zostaną wykryte w odpadach zmieszanych, opłaty za ich wywóz mogą być podwyższone. 

Pomóż i wpieraj Jawny Lublin

https://jawnylublin.pl/nieudana-metamorfoza-betonowe-latanie-za-4-tys-zl-i-dziury-szybko-wrocily/
https://jawnylublin.pl/lublin-znow-moze-stac-sie-memem-operacja-dywanik-na-zamek-za-165-tys-zl/