Wesprzyj Kontakt

3 minuty czytania  •  26.01.2022

Czy radni uznają, że prezydent mógł dowolnie zmienić wyniki Budżetu Obywatelskiego?

Udostępnij

W czwartek radni rozpatrzą skargę Fundacji Wolności. Chodzi o nieprawidłowe ustalenia wyników głosowania Budżetu Obywatelskiego. W wyniku manipulacji urzędnicy zmienili wyniki głosowania. Wygraną odebrano projektowi dot. instalacji neonów. Zdaniem urzędników to projekt inwestycyjny. Sami rok wcześniej podobny projekt zrealizowali jako nieinwestycyjny.

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu finansowemu naszych czytelników

Wspieram

W skardze Fundacja zarzuca Prezydentowi Miasta Lublina błędne ustalenie wyników głosowania. Fundacja zarzuca, że w wynikach nie uwzględniono projektu ogólnomiejskiego nieinwestycyjnego „O-39 Neony dla Lublina”, który otrzymał 261 głosów, a zamiast niego do realizacji wskazano projekt „O-14 Nie wygłupiaj się – adoptuj!”, który otrzymał o 22 głosy mniej.

Zmienny jak neon

W Budżecie Obywatelskim część środków przeznaczona jest na projekty ogólnomiejskie, które dalej dzielą się na inwestycyjne i nieinwestycyjne. Jak wynika z regulaminu projekty inwestycyjne zakładają realizację zadań inwestycyjnych, takich jak: remont, modernizacja, budowa lub przebudowa infrastruktury. Projekt miękki zakłada zaś że nie będą realizowane projekt inwestycyjne. Obie te kategorie mają oddzielne pule środków. W efekcie projekt inwestycyjny może być nie realizowany, choć w głosowaniu otrzyma dużo więcej głosów niż realizowany projekt miękki.

Projekt O-39 był zgłoszony jako projekt miękki. Dlaczego, skoro zakłada, że powstanie z niego coś fizycznego? – Bo jest to projekt artystyczny i nie zakłada prac budowlanych– tłumaczy nam Szymon Pietrasiewicz, autor projektu. W momencie ogłoszenia wyników BO, projekt „O-39 Neony dla Lublina” wciąż był oznaczony jako projekt miękki. Po zwróceniu uwagi, że to on powinien wygrać… urzędnicy po prostu zmienili jego klasyfikację. W efekcie projekt nie był już zwycięski.

Zdaniem Fundacji Wolności może mieć to związek z autorem projektu. O Pietrasiewiczu mówi się jako o oponencie prezydenta. W kuluarach jego zwolnienie z Centrum Kultury często wiąże się z zemstą prezydenta.

Jak inwestycyjny, jak nieinwestycyjny?

Zdaniem Fundacji Wolności zmiana klasyfikacji projektu w momencie ogłaszania wyników jest absurdalna. Fundacja wskazuje, że w 2021 roku urzędnicy zlecili podobny projekt i uznali go za projekt nieinwestycyjny. Chodzi o instalację złożoną z neonów pn. koziczart, która znalazła się na placu po Farze. Kosztowała 70 tys. zł. Mimo to została uznana za projekt miękki. Według prezydenta wykonanie 5 neonów za kilkadziesiąt tysięcy złotych w ramach Budżetu Obywatelskiego to jednak działanie inwestycyjne.

Fundacja wskazuje też, że projekt nie mógłby być zakwalifikowany jako projekt ogólnomiejski inwestycyjny, gdyż takie projekty mogą przewidywać wyłącznie zadania inwestycyjne. A wskazany projekt zakładał zaś… przeprowadzenie konkursu artystycznego z nagrodami. Do tego zarzutu urzędnicy się nie odnieśli.

Odnosząc się do zarzutów Fundacji urzędnicy wskazali, że projekt został omyłkowo sklasyfikowano jako projekt ogólnomiejski nieinwestycyjny. Było to spowodowane nowym system do głosowania. Problem w tym, że klasyfikacji projektu dokonuje autor. A ten nie przyznaje się do pomyłki.

Zespół oceniający mógł jego projekt ocenić negatywnie. Nie zrobił tego. Ani Zespół, ani prezydent nie ma prawa do zmiany projektu mieszkańca. Nie ma mowy o zmianie projektu bez uzgodnienia z autorem. Może jedynie proponować mu zmiany. Trudno wszak odmówić autorowi prawa do decydowania o swoim projekcie. A ze zmianami autor nie musi się zgadzać,. – Gdyby urzędnicy wcześniej zasugerowali zmianę klasyfikacji mojego projektu to rozważałbym wycofanie go z głosowania. Wiadomo, że w kategorii projektów inwestycyjnych mój projekt nie miał żadnych szans. – mówi Pietrasiewicz. A to, wbrew twierdzeniom urzędników mogło radykalnie odmienić wyniki głosowania.

Zdaniem urzędników „pomyłka” nie miała jednak wpływu na wyniki, bo „w części systemu, w której odbywało się głosowanie, widoczne były tylko numery i nazwy projektów, zaś ich klasyfikacja oraz opisy nie były dostępne”. Trudno to teraz oceniać, jednak autor mógł swój projekt wycofać lub nie zgadzać się na zmiany. Wtedy nie byłby dopuszczony do głosowania. Także mieszkańcy czytając, że projekt jest sklasyfikowany jako projekt inwestycyjny mogliby na niego zagłosować. Sugerowanie przez urzędników, że mieszkańcy nie czytają na co głosują jest… absurdalne.

Dziwne przypadki budżetu obywatelskiego

Przypomnijmy, że opisywana historia nie jest jedynym dziwnym przypadkiem budżetu obywatelskiego. Prezydent Lublina już wcześniej usunął z budżetu miasta projekt AP Motor Lublin − Razem Budujemy Przyszłość – budowa budynku klubowego. Jak wtedy tłumaczył prezydent budynek zbuduje lubelski milioner Zbigniew Jakubas (który jest także współwłaścicielem Motoru Lublin). Budynku jak nie było tak nie ma. Jeśli powstanie to w innym miejscu. Zgodnie z zapowiedziami Zbigniewa Jakubasa budynek wcale nie będzie służył Motorowi Lublin, choć ma służyć akademii piłkarskiej. Na miejsce usuniętego projektu do budżetu miasta nie wpisano innego projektu. W ten sposób prezydent zabrał mieszkańcom 1,5 mln zł z Budżetu Obywatelskiego.

Wcześniej urzędnicy dopuścili do głosowania projekt niezgodny z regulaminem budżetu obywatelskiego. Gdy wygrał… stwierdzili, że może jest niezgodny z regulaminem, ale jego realizacja jest zgodna z prawem. Chodziło o projekt Remontujemy Szkołę Urszulanek – adaptacja zabytkowej infrastruktury pobrygidkowskiego zespołu klasztornego do prowadzenia 8 klasowej szkoły podstawowej. Nie jest tajemnicą, że do szkoły uczęszczają dzieci prominentnych lubelskich polityków.