Wesprzyj Kontakt

5 minut czytania  •  19.03.2026 12:21

Czy Krzysztof Żuk mógł kandydować do Rady Miasta Lublin? Jest zawiadomienie do prokuratury

Czy Krzysztof Żuk mógł kandydować do Rady Miasta Lublin? Jest zawiadomienie do prokuratury
Prezydent Krzysztof Żuk nigdy publicznie nie zdementował informacji, że mieszka w Jakubowicach Konińskich. Fot. Instgram/Krzysztof Żuk

Udostępnij

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i próby wpływania na poprawność procedury wyborów samorządowych złożył do prokuratury przewodniczący zarządu Dzielnicy Hajdów-Zadębie. Jacek Skiba chce, by śledczy sprawdzili, czy prezydent Lublina kandydując do Rady Miasta nie wprowadził w błąd organów wyborczych w sprawie swojego rzeczywistego miejsca zamieszkania.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i próby wpływania na poprawność procedury wyborów samorządowych w Prokuraturze Rejonowej w Lublinie zostało złożone 6 marca. Marek Zych, rzecznik prokuratury Okręgowej w Lublinie, przekazał nam jedynie, że pismo – według właściwości – zostało przekazane do Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ.

Po co Żuk wysłał radne do ościennych gmin?

Jacek Skiba jest znanym krytykiem poczynań prezydenta. Na Facebooku przedstawia się jako „największy fermenciarz Miasta Lublin”. Na grudniową sesję budżetową przyszedł ze „złotymi grabiami” dla prezydenta – za najwyższe dochody własne i rekordowe zadłużenie miasta. Z kolei w czerwcu ub.r. na sesji absolutoryjnej Skiba poruszył temat pięciu radnych z prezydenckiego klubu, które – o czym wielokrotnie pisaliśmy – kandydowały do RM chociaż mieszkają poza Lublinem. Przewodniczącego zarządu Dzielnicy Hajdów-Zadębie zatroskały informacje o wyludnianiu się miasta.

Te gminy sąsiedzkie wyglądają lepiej niż miasto Lublin, na pewno wyglądają nie lepiej niż dzielnica Hajdów-Zadębie – zaczął. – No i tutaj, panie prezydencie, wszyscymówią, że pan, wiedząc, gdzie radne Klubu Żuka mieszkają, złamał prawo. (…) Wiedząc, że nie zamieszkują, złożył pan wniosek o rejestrację komitetu – wytykał prezydentowi Skiba. A potem przewrotnie dodał: – Na pewno to są przemyślane działania i pan po prostu wysłał te swoje radne do gmin sąsiednich, żeby to one tam mieszkając sprawdziły, dlaczego mieszkańcy miasta Lublin tam uciekają. (cytaty za protokołem z sesji – red.).

I na prezydenta, i na radnego

Krzysztof Żuk w wyborach samorządowych w kwietniu 2024 roku kandydował nie tylko na prezydenta Lublina. Był również kandydatem własnego komitetu wyborczego do Rady Miasta Lublin – w okręgu 1 (Śródmieście) startował z pierwszego miejsca. Mandat zdobył (3660 głosów), ale natychmiast z niego zrezygnował, bo nie można łączyć funkcji prezydenta i radnego. Skorzystała na tym Kamila Florek, (Wspólny Lublin) z Elizówki, która dostała zbyt mało głosów, żeby dostać się do RM.

Jacek Skiba zwraca uwagę właśnie na kandydowanie Żuka do RM. Zgodnie z kodeksem wyborczym kandydat na radnego składa oświadczenie o posiadaniu biernego prawa wyborczego. Potwierdza tym samym, że stale zamieszkuje na terenie gminy (w tym przypadku Lublina), do której startuje. Tymczasem tajemnicą poliszynela jest to, że Żuk mieszka w domu swojej żony Katarzyny Mieczkowskiej, dyrektorki Muzeum Narodowego w Lublinie, w Jakubowicach Konińskich w gminie Niemce. W rozmowie z Jawnym Lublinem Skiba podkreśla, że prezydent nigdy nie zaprzeczył tym informacjom, choć od dłuższego czasu pojawiają się one w przestrzeni publicznej.

Jednym z dowodów na to, że Żuk przed wyborami w Lublinie nie mieszkał, jest m.in. rejestr wpłat na Komitet Wyborczy Wyborców Krzysztof Żuk (dokument poniżej). Prezydent wpłacił 16 923,40 zł, a w rubryce miejsce zamieszkania podał Jakubowice. Pisaliśmy o tym szerzej już w 2024 roku, kiedy ujawniliśmy, gdzie naprawdę mieszka pięć radnych prezydenckiego klubu: Anna Ryfka, Kamila Florek, Marta Gutkowska, Monika Kwiatkowska i Magdalena Szczygieł-Mitrus

Zapytaliśmy wówczas prezydenta, dlaczego kandydował do RM Lublin mieszkając w sąsiedniej gminie Niemce. Jego ówczesna rzeczniczka Katarzyna Duma przekazała nam, że Żuk nie będzie udzielać odpowiedzi na to pytanie, nie wyjaśniając dlaczego.

Przesłuchać sąsiadów i listonoszy

Teraz sprawa wraca w wyniku zawiadomienia Jacka Skiby. W piśmie do prokuratury dzielnicowy radny postuluje, żeby kwestię zbadania oświadczenia Żuka o posiadaniu biernego prawa wyborczego dołączyć do już toczącego się postępowania w sprawie podmiejskich radnych. Wniósł o przesłuchanie dzielnicowych z Jakubowic Konińskich, listonoszy i sąsiadów prezydenta. Do zawiadomienia dołączył zanimizowany skan oświadczenia o wyrażeniu zgody na kandydowanie na radnego złożone przez Żuka przed wyborami samorządowymi. Wynika z niego, że prezydent jako miejsce zamieszkania wskazał Lublin.

Poniżej zamieszczamy także skany złożone przez radne Gutkowską, Kwiatkowską, Ryfkę, Szczygieł-Mitrus i Florek (wszystkie potwierdziły, że mieszkają w Lublinie) i wiceprezydenta Mariusza Banacha (Wspólny Lublin), który z kolei w rejestrze wpłat na KWW Krzysztof Żuk jako miejsce swojego zamieszkania zadeklarował Jabłonną. On również kandydował do Rady Miasta, ale podobnie jak Żuk zrzekł się mandatu. Objęła go Marta Gutkowska, której również nie udało się wejść bezpośrednio do Rady Miasta.

Skiba ma nadzieję, że prokurator w ramach już prowadzonego dochodzenia zajmie się też sprawami opisanymi w jego zawiadomieniu. – Jeżeli dochodzimy prawdy, gdzie kto mieszka i gdzie ma prawa wyborcze, i prokurator próbuje dojść do tego, czy radne z klubu Żuka miały bierne prawo, to chcę też wiedzieć, czy prezydent nie działał wbrew przepisom i nie złożył fałszywego oświadczenia – tłumaczy.

  • Pana zdaniem prezydent Żuk mógł podać nieprawdę w oświadczeniu o posiadaniu biernego prawa wyborczego?
reklama JL newsletter 844x275 1
10.2023 wsparcie 844 x 490 px 260 x 260

Niestety, z tego wynika, że mogło tak być. Napisałem o możliwości, ale nie jestem wyrocznią, prokuratorem. Chcę, żeby mi to wyjaśniły odpowiednie organy – mówi nam Skiba.

Co na to prezydent Krzysztof Żuk? – Wszystkie oświadczenia, które składałem w związku z udziałem w wyborach samorządowych, były przygotowywane zgodnie ze stanem faktycznym – przekazała nam w jego imieniu Justyna Góźdź, rzeczniczka prasowa prezydenta.

Prokuratura już zajmuje się radnymi

Przypomnijmy, że w październiku zeszłego roku zawiadomienie w sprawie pięciu podmiejskich radnych z prezydenckiego klubu złożyli dwaj działacze Nowej Lewicy, Piotr Zawrotniak i Wiktor Sawicki (ten drugi kandydował do RM Lublin z listy komitetu Żuka, nie dostał się). Chcieli, by śledczy prześwietlili składane przez radne oświadczenia dotyczące zgody na kandydowanie do RM.

Działacze bazowali na informacjach naszego portalu. Jak ustaliliśmy w trakcie wielotygodniowego dziennikarskiego śledztwa w 2024 roku, radne wcale nie mieszkały na stałe w Lublinie. Marta Gutkowska do pracy w mieście dojeżdżała ze Snopkowa (po naszych tekstach sprzedała to mieszkanie i przeniosła się do Lublina), Kamila Florek prywatne życie związała z ElizówkąMonika Kwiatkowska z Jakubowicami Konińskimi. Wszystkie trzy należą do Wspólnego Lublina Piotra Kowalczyka, byłego przewodniczącego RM Lublin). Z kolei Anna Ryfka (Koalicja Obywatelska) wybrała życie w Wólce, a Magdalena Szczygieł-Mitrus (Polska 2050) w Turce.

Pod koniec grudnia Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ wszczęła w tej sprawie dochodzenie. Chodzi o artykuł Kodeksu karnego, który mówi o tym, że kto w związku z wyborami organu samorządu terytorialnego używa podstępu celem nieprawidłowego sporządzenia list kandydatów lub głosujących, protokołów lub innych dokumentów wyborczych albo referendalnych podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.

Na początku roku ze sprawy wyłączyła się Komenda Miejska Policji w Lublinie, która na zlecenie prokuratury przesłuchała pierwszego świadka. Kolejni dostają wezwania do złożenia zeznań w Komendzie Powiatowej Policji w Janowie Lubelskim. – Z uwagi na to, że współpracujemy z Radą Miasta Lublin, zapadła decyzja o przekazaniu sprawy do innej jednostki policji, żeby nie zarzucano nam stronniczości – tłumaczył podinsp. Kamil Gołębiowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.