5 minut czytania • 19.12.2025 17:17
Częściej skarżymy się na MPK Lublin, ale połowę uwag urzędnicy odrzucają
Udostępnij
Kierowcy trolejbusów dostają wyższe dodatki motywacyjne niż ci z autobusów. Flota MPK Lublin jest „umiarkowanie nowoczesna”. A tylko połowę skarg z pasażerów na przewoźnika uznano za zasadne.
W środę podczas posiedzenia Komisji Rewizyjnej Rady Miasta radni zapoznali się z potokołem kontroli w MPK Lublin, jaką w listopadzie przeprowadził dwuosobowy zespół – Magdalena Szczygieł-Mitrus oraz Marcin Wroński (oboje Polska 2050) z klubu prezydenta Krzysztofa Żuka. Dwójka radnych zainteresowała się sytuacją w miejskiej spółce po naszym artykule: „Nie pytaj, nie wychylaj się, nie proś o podwyżkę. Jak się pracuje w MPK Lublin”, w którym opisaliśmy warunki pracy kierowców. Kontrolą objęto cały 2024 rok i okres od stycznia do października br.. Nie dotyczyła wyłącznie spraw pracowniczych, ale także tego, jakie zarzuty wobec przewoźnika mają pasażerowie.
Kierowcy autobusów z mniejszym dodatkiem motywacyjnym
Największą część raportu pokontrolnego (pełna treść na końcu tekstu) zajmuje sytuacja kadrowa i płacowa spółki. Średnie zarobki w MPK (dane za 2024 rok, kwoty brutto) to:
- Kierowca – 8026 zł
- Zaplecze – 7015 zł
- Administracja – 7816 zł
- Średnia ogółem – 7658 zł.
Radny i radna zwrócili uwagę na duże miesięczne wahania wynagrodzenia kierowców: najwyższe płace były w sierpniu (8653 zł), a najniższe w listopadzie (7110 zł). Prezes spółki Bogdan Kołciuk (szefem MPK Lublin jest od czerwca zeszłego roku, wcześniej, od 2011 roku, był wiceprezesem) tłumaczył, że różnica wynika ze wzrostu zatrudnienia (kierowcy mają wówczas mniej godzin nadliczbowych) oraz wypłatą wyższych nagród jubileuszowych w sierpniu.
Radni Polski 2050 przeanalizowali również działający w spółce pilotażowy system motywacyjny dla kierowców. Funkcjonuje on od 2018 r., przedłużany jest kolejnymi aneksami i formalnie wciąż ma status „pilotażu”. Zgodnie z tym programem kierowcy mogą dostać maksymalnie 1000 złotych dodatku motywacyjnego (200 zł za 1 punkt). Warunkiem jego otrzymania jest uzyskanie co najmniej 2,5 punktu z trzech grup kryteriów: czasu pracy, jakości pracy (m.in. brak kolizji, skarg, ocena kierownika) oraz kryterium energetyczno‑paliwowego.
Kontrolujący zwrócili uwagę na dysproporcje w otrzymywanych dodatkach. W 2025 r. średni miesięczny dodatek motywacyjny dla kierowców autobusów wyniósł 675 zł, a dla kierowców trolejbusów 847 zł. W przypadku kierowców autobusów naliczenia dodatku dokonuje Dział Controllingu na podstawie danych od kierownika Zakładu Autobusowego, po czym przedstawia je zarządowi spółki do akceptacji. Z kolei w przypadku kierowców trolejbusów wyliczeń premii dokonuje kierownik Zakładu Trolejbusowego.
Prezes Kołciuk tłumaczył kontrolerom, że program motywacyjny od siedmiu lat jest pilotażowy, bo jest powiązany z sytuacją finansową spółki. A ta w ostatnich latach jest szczególnie trudna. Jak pisaliśmy, strata netto za zeszły rok wyniosła 44,4 mln zł, a w 2023 sięgnęła rekordowych 58 mln zł. Prezesem (do czerwca 2024) był wówczas Tomasz Fulara (Wspólny Lublin), który z MPK przesiadł się na fotel zastępcy prezydenta ds. inwestycji i rozwoju. Ze spółką jednak całkiem nie zerwał, bo jest w niej obecnie przewodniczącym rady nadzorczej, czyli kontroluje pracę zarządu.
Kołciuk odnosząc się do systemu motywacyjnego zaznaczył, że spółka dopuszcza możliwość zawieszenia programu „w skrajnie niekorzystnych i nieprzewidzianych sytuacjach”, a pracownik może złożyć zastrzeżenia do swojej oceny. Zdaniem prezesa takie sytuacje są jednak incydentalne. Ocenił, że spółka ciągle potrzebuje 50-70 kierowców (teraz jest ich nieco ponad siedmiuset). MPK Lublin korzysta również z outsoursingu (w zeszłym roku w ten sposób pozyskano 40. kierowców z BP Tour Regio), a zwiększenie zatrudnienia ma zmniejszyć „presję na nadgodziny”.

Czym nas wożą?
Tutaj nie mamy najlepszych wiadomości dla pasażerów, bo mimo stałej modernizacji taboru wciąż jest on – jak to opisali kontrolerzy – „umiarkowanie nowoczesny”. Flota MPK liczy 248 autobusów i 99 trolejbusów. Niestety – jak zauważaja radni – tylko ok. 15 proc. pojazdów ma mniej niż 5 lat (roczniki 2020-2024), natomiast ok. 25 proc. autobusów to pojazdy z 2009 r. lub starsze. – Należy w pierwszej kolejności objąć je planem wymiany – oceniają Szczygieł Mitrus i Wroński. W lepszej kondycji jest tabor trolejbusowy, bo najstarsze pojazdy pochodzą z 2013 r. Za chwilę ten tabor się jeszcze odmłodzi, bo w dniu, kiedy obradowała Komisja Rewizyjna, MPK podpisało umowę na dostawę 20 nowych solarisów.
10 tys. utraconych kursów
W raporcie kontrolnym znalazły się również informacje o tym, jak MPK realizuje plan przewozowy autobusów. Uwagę radnych zwróciła przede wszystkim sytuacja z 2024 roku, kiedy utracono – jak to określono w protokole – 9925 kursów (na 816 tys. zaplanowanych). Pasażerowie mogli to odczuć szczególnie w czterech miesiącach: czerwcu (1140 nie odbytych kursów), sierpniu (1851), wrześniu (1877) i grudniu (1374). Pasażerowie swoje niezadowolenie na przewoźnika kierowali wówczas także do naszej redakacji.
– 2024 był trudnym rokiem, szczególnie w sierpniu, wrześniu i częściowo październiku – przyznał przed radnymi prezes Kołciuk. – Była taka zapaść, bo mieliśmy bardzo mało kierowców. W tym roku zrobiliśmy dużą akcję taką zatrudnieniową i efekt był pozytywny. Dla proównania w styczniu 2024 roku mieliśmy 634 kierowców, na dziś jest 715 – podlicza. Jak dodaje, spółka wykonuje dziennie około 4 tysięcy kursów. – Gdy wypadnie jeden, trzy, czy nawet pięć, to myślę, że to jest skala promilowa – ocenia.
Poprawa w realizacji planu przewozowego nastąpiła w tym roku (dane za okres styczeń-wrzesień). Liczba utraconych kursów aurtobusowych wyniosła 2253 , a trolejbusowych 486.
Skargi pasażerów w połowie niezasadne
Mimo tej poprawy pasażerowie pisali i wciąż piszą skargi na miejskiego przewoźnika. Trafiają one (i tam są rozpatrywane) do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, który odpowiada za organizację „zbiorkomu”, w tym rozkłady jazdy. Zażalenia można złożyć osobiście, telefonicznie, pocztą tradycyjną, e-mailem oraz przez formularz na stronie internetowej. W zeszłym roku wpłynęło 939 skarg, ale tylko połowa z nich została uznana za zasadne. Najczęściej krytykowaliśmy:
- Niewłaściwe świadczenie usługi przewozowej – 215 skarg
- Przyspieszenie kursu o więcej niż 1 minutę – 99
- Opóźnienie kursu powyżej 5 minut – 90
- Niewłaściwe zachowanie kierowcy – 85
- Brak kursu – 84
- Niezabranie pasażera z przystanku – 69
- Niezatrzymanie się na przystanku – 64
- Niewłaściwa technika jazdy – 58.
Według prezesa Kołciuka zwiększona liczba skarg w ostatnich latach to efekt tego, że łatwiej jest je złożyć niż w przeszłości. Jego zdaniem nie przekłada się to jednak na wyższą liczbę zasadnych zastrzeżeń do przewoźnika.
Takich zastrzeżeń do zbiorkomu jak pasażerowie nie ma radny Zbigniew Jurkowski (PO, klub Żuka), który przysłuchiwał się obradom Komisji Rewizyjnej. – Kiedy zostałem radnym, pozbyłem się samochodu i przez jakiś okres czasu jeździłem odpłatnie, teraz z racji wieku mam przyjazdy darmowe i na bieżąco monitoruję sytuację. Naprawdę jestem zadowolony. Punktualnie przyjeżdżają samochody, są czyste, kierowcy są mili – ocenił. Przypomnijmy, że radny Jurkowski pracuje w spółce-córce MPK Lublin – Miejskiej Korporacji Komunikacyjnej, w której w zeszłym roku zarobił 57 tys. zł.
W odmiennym tonie wypowiadał sie na czwartkowej sesji Bartłomiej Bałaban z opozycyjnego klubu PiS. Funkcjonowanie miejskiej komunikacji nazwał „dramatem przewozowym pasażera”. – Ubogie kursy autobusów, mniejsze wozogodziny, rozwleczone linie ciągnące się przez całe miasto, brak krótkich, szybkich linii przesiadkowych – wyliczał.
Protokół z kontroli MKK Lublin został przyjęty przez radnych Komisji Rewizyjnej jednogłośnie.
Na zdjęciu: Pasażerowie najczęściej skarżyli się na niewłaściwe świadczenie usługi przewozowej przez MPK Lublin. Ale tylko połowa skarg została uznana za zasadne. Fot. Krzysztof Wiejak



