3 minuty czytania • 10.06.2025 06:39
Czarnek idzie za Nawrockim. Będzie miał wysokie stanowisko w Pałacu Prezydenckim
Udostępnij
Przemysław Czarnek zostanie jednym z najbliższych współpracowników Karola Nawrockiego po jego zaprzysiężeniu na prezydenta Polski. Poseł PiS z Lublina ma zostać szefem kancelarii.
Obecnie szefową Kancelarii Prezydenta jest Małgorzata Paprocka. Nie tylko administruje pracą zaplecza głosy państwa, ale też informuje o decyzjach podejmowanych przez Andrzeja Dudę i je tłumaczy. Mowa np. o podpisywanych lub wetowanych ustawach.
Misja Małgorzaty Paprockiej skończy się wraz z wygaśnięciem kadencji Andrzeja Dudy. Na początku sierpnia na prezydenta ma być zaprzysiężony Karol Nawrocki. I już kompletuje swój zespół.
Szefernaker i Czarnek
„Dziękuję Prezydentowi elektowi @NawrockiKn za zaufanie i propozycję wspólnej służby dla naszej Ojczyzny na stanowisku Szefa gabinetu Prezydenta RP. Kocham Polskę i zrobię wszystko, by służyć naszej Ojczyźnie z wiarą, dumą i odwagą” – napisał kilka dni temu w serwisie X Paweł Szefernaker.
Poseł PiS był szefem sztabu wyborczego prezesa IPN, a teraz będzie jego głównym urzędnikiem. Zgodnie z kolejnymi przymiarkami (jeszcze nieoficjalnymi) wiceszefem Kancelarii Prezydenta może zostać Karol Rabenda, a na szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego wskazywany jest historyk o bardzo mocnych prawicowych poglądach Sławomir Cenckiewicz.
I jest też tu miejsce dla Przemysława Czarnka. Poseł PiS z Lublina, były minister edukacji i nauki ma zostać szefem Kancelarii Prezydenta – podaje „Newsweek”.
Ma to być nagroda nie tylko za zaangażowanie w ostatnią kampanię, kiedy był w sztabie Nawrockiego, ale także w wybory samorządowe. Czarnek był wówczas jednym z głównodowodzących wszystkimi działaniami PiS.
Jeździec znikąd
Jeszcze dekadę temu nikt o Przemysławie Czarnku nie słyszał. Urodzony w 1977 r. prawnik, konstytucjonalista, wykładowca KUL, sympatyzujący z o. Tadeuszem Rydzkiem zupełnie był niewidoczny. Nie należał do żadnej partii, ale współpracował w kwestiach prawnych z zamojskim posłem PiS Sławomirem Zawiślakiem (właśnie dołączył w Sejmie do Grzegorza Brauna). Zresztą sam Czarnek przyznawał potem, że jeżeli gdzieś się pojawiał w małej polityce, to właśnie w zamojskiej.
W 2002 roku nie udało mu się zostać miejskim radnym Lublina. I nikt już nie przywiązywał wagi do nazwiska Czarnek.
Aż do grudnia 2016 r. kiedy został wojewodą lubelskim. To też nie był oczywisty wybór, a raczej próba pogodzenia interesów baronów PiS. Partia zdecydowała się na Czarnka, aby wojewodą został ktoś z Lublina (to okręg wyborczy nr 6), ale jednocześnie jego związki z Zamościa (to okręg nr 7) sprawiały, że był też człowiekiem „z terenu”.
I tak mieli być zadowoleni Zawiślak z Zamościa i Krzysztof Michałkiewicz, lider PiS w Lublinie. Czarnek szybko przeskoczył ich obu.
Zaczął urzędowanie od usunięcia ze swojego gabinetu flagi UE i zdjęcia ze ścian urzędu portretów komunistycznych wojewodów. Zasłynął udziałem w marszu ONR czy ostrymi wypowiedziami wobec osób LGBT i swoich politycznych przeciwników.
W 2019 roku Czarnek został posłem, a jesienią 2020 ministrem edukacji i nauki. Wprowadził nowy przedmiot – historia i teraźniejszość oraz zasłynął z próby uchwalenia tzw. lex Czarnek. To przepisy mające ograniczyć organizacjom pozarządowym (w domyśle niepodobającym się władzy) możliwość prowadzenia zajęć w szkołach.
Czarnek był wymieniany jako kandydat na kandydata PiS na prezydenta RP. Partia wybrała jednak „niezależnego” Karola Nawrockiego.
W wyborach do Sejmu w 2019 roku otrzymał bardzo dużą liczbę głosów – 87,3 tysiące. W 2023 roku było to 121,6 tysięcy.
Na zdjęciu: Przemysław Czarnek, były wojewoda, minister a teraz ma być jednym z ważniejszych urzędników Karola Nawrockiego (Fot. Przemysław Czarnek Facebook)

