6 minuty czytania • 09.07.2025 16:50
COZL przegrywa sprawę o 30 mln zł. Echa rozbudowy onkologicznego szpitala
Udostępnij
Sprawa w sądzie ciągnęła się blisko dekadę, ale w końcu zapadł wyrok. Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej musi zapłacić ponad 30 mln zł firmie, która została wyrzucona z placu budowy szpitala. Wątek rozbudowy COZL pojawia się też w innej lubelskiej aferze.
Jest zbyt wysoki, w zbyt jaskrawych żółto-pomarańczowych barwach i na zawsze zdominował panoramę miasta. Budynek Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej znalazł się nawet na podium antykonkursu architektonicznego Makabryła Roku 2014. Gmachu nigdy nie udało się przemalować, ale dzięki staraniom lubelskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich powstające w kolejnych latach nowe budynki COZL malowano już na szaro. Po zakończeniu rozbudowy powierzchnia szpitala onkologicznego miała ponad 58 tys. mkw. a liczba łóżek wzrosła ze 186 do 507. A na uroczystości zakończenia prac – w połowie 2020 roku przyjechał nawet prezydent RP Andrzej Duda (PiS).
Rozbudowa Centrum to dzieło życia prof. Elżbiety Starosławskiej, wieloletniej dyrektorki szpitala, która zmarła na początku zeszłego roku. Kilka miesięcy później została odsłonięta poświęcona jej tablica. – Jesteśmy tutaj, żeby oddać po raz kolejny hołd tej niezwykłej kobiecie, niezwykłemu naukowcowi i osobie, która stworzyła to piękne dzieło, bo na pewno nie byłoby Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej w tym kształcie – mówił marszałek województwa Jarosław Stawiarski (PiS).
Długa, trudna i bardzo kosztowna
Trwająca przez blisko dekadę, podzielona na wiele etapów rozbudowa COZL kosztowała łącznie 550 mln zł i była wyjątkowo trudną inwestycją: rosły koszty, pojawiały się prace dodatkowe – także te wprowadzane przez dyrekcję szpitala. Jak się późnej okazało, płacono też za prace, co do których nie miano pewności, że zostały wykonane. Do tego doszły konflikty na linii dyrekcja – wykonawcy, ktore zwykle kończyły się w sądach.
„Analiza przedłożonych spraw sądowych prowadzonych w latach 2021-2023 wykazała, że były one przede wszystkim prowadzone w związku z pozwami o zapłatę należnych kontrahentom faktur oraz dotyczyły zapłaty za realizację zadania – czytamy w raporcie Najwyższej Izby Kontroli z 2024 roku, gdy NIK prześwietlała COZL.
Doszło do tego, że Mostostal Warszawa został wyrzucony z budowy z powodu opóźnień. W oświadczeniu wydanym w 2012 roku wykonawca tłumaczył się tak: „Opóźnienia na kontrakcie wynikały z dwóch faktów: niewystarczająco starannie przygotowanego przez Zamawiającego Programu Funkcjonalno-Użytkowego (PFU) oraz braku skierowania do realizacji przekazanej przez nas dokumentacji wykonawczej. Z około 1900 rysunków wykonawczych przekazanych w grudniu 2011 r. Zamawiający skierował do realizacji zaledwie ok. 10%, co uniemożliwiło realizację robót zgodnie z harmonogramem oraz zwiększenie dynamiki prac budowlanych.„
Na jego miejsce zatrudniono czeskie konsorcjum Block i JP Contracting, ale ten wykonawca także miejsca nie zagrzał – sam zszedł z placu budowy, a ostatecznie inwestycję dokończył Budimex. Mostostal nigdy nie zgodził się z tym, że to on jest winny opóźnień i poszedł do sądu. W 2015 roku rozpoczął się proces o zapłatę ponad 30 mln zł. Trwał dziesięć lat.
Mostostal idzie do sądu i wygrywa
W sprawozdaniu Mostostalu Warszawa za pierwszy kwartał tego roku można znaleźć informację, że w kwietniu b.r. zapadł wyrok w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Na jego mocy Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej ma zapłacić Mostostalowi Warszawa oraz spółce Acciona Construction kwotę 30 mln 271 tys. zł „powiększoną o ustawowe odsetki za opóźnienie oraz koszty procesów w związku z realizacją kontraktu pn.: Zaprojektowanie i wykonanie robót budowlanych na rozbudowę i modernizację Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej”.
Zgodnie z umową między Mostostalem a Accorina cała kwota ma wpłynąć na konto tej pierwszej spółki. „Ponadto w sprawie z powództwa wzajemnego, Sąd Okręgowy w Lublinie zasądził od pozwanego wzajemnie Mostostal Warszawa S.A. na rzecz powoda wzajemnego Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. Św. Jana z Dukli kwotę 764 tys. zł wraz z ustawowymi odsetkami” – czytamy.
Wyrok nie jest prawomocny. Dyrekcja COZL jeszcze nie zdecydowała czy się od niego odwoła do sądy wyższej instancji.
Piotr Matej, pełniący obowiązki dyrektora COZL, tłumaczy, że sprawa jest złożona. Z jednej strony Mostostal domagał się 32,4 mln zł od szpitala, z drugiej szpital chciał ponad 27 mln zł od Mostostalu.
– Sprawa była prowadzona przez kancelarię zewnętrzną – decyzją ówczesnego dyrektora COZL – informuje dyr. Matej. – Pełnomocnik COZL złożył wniosek o uzasadnienie wyroku sądu, ale do chwili obecnej to uzasadnienie nie zostało doręczone, a zatem COZL nie był w stanie zapoznać się z uzasadnieniem faktycznym i prawnym wydanego orzeczenia. W związku z powyższym wyrok nie jest prawomocny i żadne środki pieniężne nie zostały wypłacone Mostostal S.A – dodaje.
Uzasadnienia nie ma także Mostostal i także jeszcze nie podjął decyzji o ewentualnym odwołaniu. – Od początku zaistnienia sporu Mostostal Warszawa SA wyraża gotowość do osiągnięcia porozumienia z COZL i stanowisko to zostało powtórzone po ogłoszeniu wyroku przez sąd. Pozostajemy otwarci na rozmowy, aby w krótkim czasie osiągnąć porozumienie, które będzie zgodne z treścią wyroku, a jednocześnie dostosowane do możliwości finansowych szpitala – zaznacza Paweł Kwiecień, dyrektor Biura Komunikacji i Administracji Mostostalu Warszawa.
Wątek COZL w akcji CBA „Chryzantema”
Wróćmy jeszcze na chwilę do Czechów – tych, którzy sami zeszli z placu budowy szpitala. Okazuje się, że ta sprawa też ma swoje konsekwencje i łączy się z jedną z największych lubelskich afer ostatnich lat.
3 grudnia 2019 agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali byłego przewodniczącego Rady Miasta Lublin Piotra Kowalczyka (wówczas już dewelopera i właściciela sieci bilbordów), jego wspólnika architekta Adama M. oraz pośrednika w obrocie nieruchomościami Macieja Sz. Kilka godzin później CBA zatrzymało też Mariusza P., kuzyna Przemysława Czarnka (PiS).
Akcja o kryptonimie „Chryzantema” to efekt działań pod przykrywką agenta CBA. Podając się za zagranicznego inwestora chciał wybudować przy ul. Zana pierwszy w mieście drapacz chmur. Lubelscy biznesmeni mieli mu w tym pomóc, ale też zażądać milion złotych łapówki (kwota ta miała zostać wpisana w umowę na prace projektowe). Jeden z nich został już skazany (Maciej. Sz. przyznał się do winy i poddał się karze), proces pozostałej trójki jeszcze trwa.
Zgodnie z ustaleniami CBA Mariusz P. (kuzyn Czarnka) miał też przyjąć 20 tys. zł za załatwienie przedsiębiorcy z okolic Puław koncesji na otwarcie kopalni piachu. Artur P. powoływał się przy tym na znajomości u Arkadiusza Bratkowskiego – polityka PSL, obecnie radnego sejmiku, a wówczas wicemarszałka województwa. Nie zrobił tego tylko ten jeden raz. Otóż gdy w 2016 roku czeskie konsorcjum zeszło z placu budowy w gabinecie ówczesnego wice wojewody zjawił się Mariusz P. Zaoferował Bratkowskiemu pomoc w odzyskaniu przez województwo 1,3 mln zł za prace, które faktycznie nie zostały wykonane.
– W 2017 roku byłem członkiem zarządu województwa odpowiedzialnym za służbę zdrowia – mówił przed sądem Bratkowski, który w sprawie ZanaGate zeznawał w charakterze świadka. – Pan P. był w bardzo dobrych relacjach z wojewodą Przemysławem Czarnkiem. A wojewoda, jako reprezentant rządu w terenie, chciał zwrotu tych pieniędzy do budżetu państwa. Pomagał mi się dostać do pana wojewody – opowiadał.
Dyrektorzy szpitali rezygnują z pracy
Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej jest jednym z czterech marszałkowskich szpitali (spośród 17), który zamknął rok 2024 finansową stratą – w wysokości 7 mln 124 tys. zł. Choć wstępne dane, które znalazły się w Raporcie o Stanie Województwa Lubelskiego wskazywały, że onkologiczny szpital będzie jeszcze bardziej pod kreską – aż 28,9 mln złotych.
Od niedawna COZL tymczasowo kieruje Piotr Matej, który jest jednocześnie dyrektorem szpitala wojewódzkiego przy al. Kraśnickiej w Lublinie. Stało się to po nagłej rezygnacji ze stanowiska dyrektora Piotra Rybaka.
To nie jedyna zmiana w dyrektorskich gabinetach marszałkowskich szpitali. Z pracy odszedł także dyrektor szpitala neuropsychiatrycznego Tomasz Berbeć – powołany na stanowisko rok temu. Obowiązki dyrektora przejął po nim Artur Niczyporuk.
Na zdjęciu: 20 sierpnia 2024 roku w COZL została odsłonięta tablica poświęcona prof. Elżbiecie Starosławskiej. Oprócz polityków, samorządowców byli obecni także duchowni z Tadeuszem Rydzykiem, twórcą Radia Maryja, na czele (Fot. COZL)

