Wesprzyj Kontakt

4 minuty czytania  •  15.01.2026 13:35

„Chcemy, żeby dyskryminacja par LGBT się skończyła”. Alicja i Jolanta jeszcze poczekają na wyrok sądu

„Chcemy, żeby dyskryminacja par LGBT się skończyła”. Alicja i Jolanta jeszcze poczekają na wyrok sądu

Udostępnij

Uśmiechnięte, trzymające się za ręce, ale też zestresowane ogromnym zainteresowaniem mediów. Alicja i Jolanta Sienkiewicz-Prochowicz, które chcą uznania przez państwo transkrypcji aktu małżeństwa zawartego w Portugalii, mówiły dziś w lubelskim sądzie, że walczą nie tylko o swoje prawa. – To nasza społeczna odpowiedzialność – podkreśliły.

Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.

Do budynku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie weszły trzymając się za ręce. Uśmiechnięte, ale też zaskoczone liczną obecnością dziennikarzy z mediów lokalnych i ogólnopolskich. Momentalnie otoczyły je kamery, obiektywy i mikrofony. – Większe zainteresowanie niż naszym ślubem na Maderze – rzuciły do dziennikarzy.

O batalii lublinianek o uznanie ich ślubu zawartego w lipcu 2023 roku na Maderze pisaliśmy na początku stycznia. Dziś sąd miał zająć się rozpatrzeniem ich skargi na działania wojewody lubelskiego Krzysztofa Komorskiego (KO), który podtrzymał decyzję Urzędu Stanu Cywilnego w Lublinie o odmowie transkrypcji portugalskiego aktu małżeństwa. Ale po kilkuminutowej naradzie sąd pod przewodnictwem sędziego Jerzego Drwalaze względu na ważki charakter spawy – przychylił się do wniosku adwokat Moniki Sokołowskiej, pełnomocniczki Alicji i Jolanty, o odroczenie sprawy do czasu, aż w podobnej sprawie nie wypowie się naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie (termin wyznaczony jest na marzec). Jak uzasadniała mecenas, wyrok NSA będzie miał wpływ na orzecznictwo w innych tego typu sprawach w Polsce.

Wierzymy, że Naczelny Sąd Administracyjny weźmie pod uwagę szerszy kontekst i zasady niedyskryminacji i rozstrzygnie w przypadku tej pary, co do której zadał pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości na korzyść na korzyść całej społeczności (LGBT – red.) – powiedziała po wyjściu z sali rozpraw Jolanta.

Żeby w Polsce żyło się lepiej

Lublinianki przez kilka minut opowiadały dziennikarzom o swojej walce o prawa małżeństw jednopłciowych zawartych poza granicami Polski. – Czekamy w zasadzie od momentu, którego wzięłyśmy ślub, od 27 lipca 2023 roku, ale proszę pamiętać, że my wcale nie jesteśmy pierwsze, drugie, ani trzecie – mówiły, dziękując dziennikarzom za obecność.

My tutaj walczymy o upodmiotowienie, o pewne symboliczne gesty widoczności, o to, żeby państwo nas w końcu zauważyło. I ta, jesteśmy tym zmęczone, ale my czekamy stosunkowo krótko. Przed nami było wiele, wiele osób – mówiła Jolanta, zaznaczając, że wyrok w NSA może być przełomowy dla całego środowiska osób LGBT. – Mamy nadzieję na korzystne rozstrzygnięcie i że spotkamy się tutaj już niebawem i będziemy się cieszyć z tej transkrypcji – dodała, zaznaczając, że będzie dopiero to będzie „symboliczny akt”. – To nie oznacza, że w Polsce zapanuje równość małżeństwa – przestrzegła.

Chodzi o to, że sama transkrypcja nie będzie oznaczać, że w świetle prawa Alicja i Jolanta będą miały takie same prawa i obowiązki jak tradycyjne małżeństwa kobiety i mężczyzny.

Jeżeli już tę transkrypcję wywalczymy, to będzie to najpewniej dokument, z którym nie będziemy się rozstawać, bo będzie nam potrzebny absolutnie w każdym urzędzie, przy załatwieniu każdej sprawy urzędowej, zdrowotnej – dodała. – Alicja kiedyś mi napisała w dedykacji do książki, jeszcze zanim byłyśmy żonami, że ma nadzieję, że kiedyś jakieś dzieci, czy nasze symboliczne dzieci, będą mogły powiedzieć, że dzięki między innymi nam w Polsce żyje się trochę łatwiej. I to jest taka społeczna odpowiedzialność, którą zdecydowałyśmy się podjąć.

Kobiety mówiły też o codziennych problemach, jakie brak uznania ich małżeństwa rodzi w ich codziennym życiu. – Jest to naprawdę koszmarnie upokarzające, że my nawet nie możemy kupić papieru toaletowego wspólnie. Teraz oczywiście wyolbrzymiam, hiperbolizuję. Natomiast państwo nie nie zauważa, że my razem prowadzimy gospodarstwo domowe, że jak ja przelewam mojej żonie, czy moja żona przelewa mi pieniądze, to jest tak naprawdę darowizna, która w pewnym momencie powinna być opodatkowana – mówiła Jolanta Sienkiewicz-Prochowicz.

Ale jednocześnie lublinianki dostrzegają pozytywne zmiany w swoim otoczeniu. – Tak po ludzku, społecznie widzimy, że osoby, czy w urzędach, czy w placówkach publicznych, są bardzo sprzyjające – dodała Alicja. – Jeżeli to nie dotyczy bardzo formalnej sprawy, to jesteśmy traktowane jak żony i osoby zwracają się do nas poprawnie i nie mają z tym problemu. Więc to jest jasne, że społeczeństwo jest gotowe na takie czy inne zmiany i cieszymy się z tego, że raczej będzie tylko lepiej – przyznała.

Na zdjęciu głównym: Jolanta (z lewej) i Alicja Sienkiewicz-Prochowicz w oczekiwaniu na dzisiejszą rozprawę w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Lublinie. Fot. Krzysztof Wiejak

https://jawnylublin.pl/alicja-i-jolanta-chca-uznania-aktu-malzenstwa-zawartego-za-granica-to-walka-godnosciowa/

5 komentarzy

  • Mieszkańcy Puławskiej pisze:

    Szczęścia pięknej parze dziewczyn!
    Jak długo UE będzie tolerować dyskryminację takich małżeństw?
    Nasze władze bez względu na to kto rządzi – pierwsi w kolejce po miliardy Euro, ostatni by nadać równouprawnienie oraz rozwiązania reżimu irańskiego względem nich!

  • No-troll pisze:

    Jak nigdy zgadzam się z trollem Mieszkańcy Puławskiej

  • . pisze:

    @MP
    W końcu zaczynasz mówić do rzeczy. Bo g komu do tego, kto z kim sypia w życiu prywatnym. Tyle.

  • Mieszkańcy Puławskiej pisze:

    (.) no to strzemiennego 🥃 i pokój (ang. peace)☮️

  • Mieszkańcy Puławskiej pisze:

    Ale brzydkie te dziewczyny. Nic dziwnego że zostały lesbami…
    (.) no to strzemiennego 🥃 i pokój ☮️
    Bez odbioru…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *