– Beata Pasikowska powinna stracić mandat – uważają radni klubu Wspólny Lubartów, którzy zapowiedzieli kroki prawne w tym kierunku. Przekonują, że radna nie mieszka na stałe w mieście, a w sąsiedniej Łucce w gminie wiejskiej Lubartów. Pasikowska temu zaprzecza i oskarża zaplecze burmistrza o zemstę za swoją aktywność.
49-letnia Beata Pasikowska w lubartowskim samorządzie jest od dwóch kadencji. W 2018 roku startowała z listy PiS, a przed dwoma laty z komitetu Inicjatywa dla Lubartowa, opozycyjnego wobec urzędującego drugą kadencję burmistrza – 47-letniego Krzysztofa Paśnika z PSL.
Awantura o plan ogólny. „Odwołać burmistrza!”
Radna Pasikowska nie ukrywa swojej niechęci do poczynań burmistrza. W miniony piątek, 8 maja, podczas konferencji prasowej zasugerowała nawet, że powinien zostać odwołany ze stanowiska. Okazją do krytyki były zapisy planu ogólnego zaproponowane przez ekipę Paśnika, które nie spodobały się opozycyjnym radnym. Poszło m.in. o brak możliwości zabudowy blokami terenów za stacją BP.
– Jesteśmy załamani, jak antymiejsko to wygląda – mówiła Pasikowska cytowana przez tygodnik Wspólnota Lubartowska tuż po konsultacjach społecznych. – Przez lata byliśmy wprowadzani w błąd. Szansa na budowanie domów mieszkalnych wydaje się zaprzepaszczona. Jeśli plan w takiej postaci zostanie uchwalony to zasługuje na odwołanie burmistrza – dodała.
Wtórował jej honorowy przewodniczący klubu Jacek Tomasiak, prezes miejscowej spółdzielni mieszkaniowej. To były radny, który radnym – ze względu na miejsce zamieszkania poza miastem – ponownie nie mógł zostać, bo Paśnik skreślił go z listy wyborców. Jeden z radnych wynajął bowiem detektywa, który przez kilka dni śledził Tomasiaka. Pisaliśmy o tym szerzej w tekście o podmiejskich radnych Lublina.
– Wszyscy, którzy podniosą rękę za uchwaleniem planu w tej postaci, nie zasługują na bycie radnymi – mówił Tomasiak na piątkowej konferencji prasowej w sprawie planu ogólnego.
Tropienie radnej w Łucce
Na reakcję radnych rządzącego Lubartowem klubu Wspólny Lubartów burmistrza Paśnika nie trzeba było długo czekać. Na Facebooku już w sobotę wieczorem, dzień po konferencji, pojawił się post o następującej treści:
„Radni klubu Wspólny Lubartów rozpoczynają procedurę wygaszenia mandatu radnej Beaty Pasikowskiej. Mamy liczne sygnały od mieszkańców Lubartowa oraz osób z otoczenia radnej, że nie zamieszkuje ona na terenie miasta Lubartów. Składamy wniosek o wszczęcie procedury wyjaśniającej i wygaszenia mandatu radnej. Nie może być tak, że mieszkańców Lubartowa reprezentuje osoba, która – według licznych informacji – nie mieszka w naszym mieście. Działamy w interesie mieszkańców i zgodnie z obowiązującym prawem” – brzmi komunikat.
Pytamy radnego Artura Kuśmierzaka ze Wspólnego Lubartowa, jakie mają dowody na to, że Pasikowska na stałe nie mieszka w Lubartowie (to jeden z wymogów, żeby mieć bierne prawo wyborcze; szerzej piszemy o tym na końcu tekstu). – Nasz mecenas, który będzie się tym zajmował, złoży niebawem wymagane pismo, przygotuje na wszystko całą dokumentację plus świadków – mówi radny.
Togdzie ona według was mieszka?
– W Łucce – mówi Kuśmierzak.
Radny akurat to dobrze wie, bo już raz – w trakcie kampanii wyborczej w 2024 roku – czatował pod domem Pasikowskiej w tej miejscowości. Jest to utrwalone na filmie, jaki wyprodukował „Kanał S” – osiedlowa telewizja spółdzielni mieszkaniowej, której prezesem jest wspomniany były radny Tomasiak. Na gorącym uczynku przyłapał Kuśmierzaka ówczesny kontrkandydat Paśnika w wyborach na burmistrza Tadeusz Małyska. Zostało to utrwalone na filmie, który zamieszczamy poniżej (źródło Kanał S).
Jakie jeszcze są dowody na to, że Pasikowska rzeczywiście mieszka pod Lubartowem? Nasi rozmówcy powołują się na wpis z działalności gospodarczej, jaką przed laty prowadziła radna. Do dziś w rządowym serwisie biznes.gov.pl po wpisaniu jej nazwiska pojawia się wzmianka o jej firmie z adresem działalności gospodarczej właśnie w Łucce. Ale tę działalność zamknęła w 2017 roku, dlatego nie wykazuje jej w ostatnich oświadczeniach majątkowych. W tym za 2024 rok (nowszego jeszcze nie ma) wpisuje dwie nieruchomości – dom o powierzchni 136 metrów i wartości 650 tys. zł oraz 49-metrowe mieszkanie wycenione na 300 tys. zł (obie stanowią współwłasność). Dane adresowa, jak we wszystkich oświadczeniach, są jednak zasłonięte.
Rozmawiamy też z sąsiadem Pasikowskiej z pobliskiej ul. Hutniczej. – Nie jestem najbliższym sąsiadem, bo trochę nas dzieli, ale często widzę, jak pani Pasikowska jak idzie gdzieś do pracy czy na miasto, to przychodzi koło mnie chodnikiem.
A jak często ją pan widzi?
– Dwa, trzy razy w tygodniu. Jak przejeżdżam koło jej domu, to też czasami ją widzę, tak samo jak i męża, który jest znana postacią w Lubartowie.
Od jak dawna może mieszkać tam pani Pasikowska?
– Myślę, że od 10 lat – ocenia nasz rozmówca.
Potrzebuję biura do zdalnej pracy
Dzwonimy do radnej Pasikowskiej. Gdy mówimy, w jakiej sprawie, już na początku rozmowy odsyła nas do swojego oświadczenia, które zamieściła we Wspólnocie Lubartowskiej:
„Uważam, że zaplecze burmistrza Paśnika mści się na mnie za moją aktywność. Podczas obecnej kadencji słyszałam o wielu wątpliwościach dotyczących m.in. radnych będących w koalicji, a dotyczących ich zamieszkiwania. Jeżeli radni ze Wspólnego Lubartowa chcą uczciwie podejść do tematu, powinni zacząć od siebie” – napisała radna.
Adres Łucka (tu pada numer) to pani adres zamieszkania? – pytam radną.
– Nie, to nie jest mój adres. Ja w tym momencie złożyłam swoje oświadczenie we Wspólnocie.
To jest pani dom?
– Jestem zameldowana w Lubartowie.
Ale gdzie pani na stałe mieszka?
– W Lubartowie, opiekuje się bardzo chorym (…). Także proszę proszę kierować się tą informacją.
A Łucka – pani tam nie przebywa na stałe?
– Też przebywam. Pracuję zdalnie, więc potrzebuję biura, miejsca, z którego pracuję. Ale nie udzielam dalszych informacji. Proszę kierować się moim oświadczeniem. I to jest wszystko, co mam do powiedzenia. Dziękuję bardzo. Do widzenia – powiedziała i się rozłączyła.
Burmistrz nie boi się referendum
Czy to nie jest forma jakiego rewanżyzmu, wendety politycznej za to, że pani Pasikowska pana atakuje? – pytamy burmistrza Krzysztofa Paśnika, którego radni wyszli z inicjatywą wygaszenia mandatu Pasikowskiej.
– Funkcja burmistrza, wójta czy prezydenta polega na tym, że jesteśmy poddawani cały czas krytyce i jeżeli chodzi o mnie, to krytyka jest normalną częścią naszej pracy. Ja się nie boję krytyki – odpowiada. – Mieszkańcy wybrali mnie na burmistrza i mieszkańcy mogą mnie z tej funkcji odwołać. Natomiast nie może być też tak, że nie możemy spokojnie pracować, bo co sesja to co chwilę są jakieś rzucone kalumnie pomówienia w moim kierunku i na moich współpracowników. I co chwilę – jak nie Tomasiak, to jak w tym przypadku Pasikowska – straszą nas referendum. Niech to zrobią, jak chcą to zrobić.
Paśnik zapewnia, że sprawy jego ewentualnego odwołania, o czym mówi Inicjatywa dla Lubartowa, nie łączy z kwestią miejsca zamieszkania czy wygaszenia mandatu radnej.
– Bardziej chodzi o wiele sygnałów płynących od mieszkańców miasta, że pani Pasikowska nie mieszka w Lubartowie tylko w Łucce w gminie Lubartów. Są to sygnały od osób mieszkających po sąsiedzku pani radnej, jak również tych którzy często ją widzą zmierzającą do domu i z domu, a nawet osób które były jej gośćmi – zaznacza burmistrz.
O co chodzi z miejscem zamieszkania?
Jak wielokrotnie pisaliśmy przy okazji naszego śledztwa na temat pięciu podmiejskich radnych z Lublina, zgodnie z kodeksem wyborczym kandydat, a potem – w przypadku zdobycia mandatu – radny powinien stale zamieszkiwać na terenie gminy, w której został wybrany. Każdy kandydat składa przed wyborami oświadczenie o zgodzie na kandydowanie do rady gminy oraz o posiadaniu biernego prawa wyborczego, którego jedną ze składowych jest wymóg stałego zamieszkania w danej gminie.
Oświadczenia takie nie są jednak składane pod rygorem odpowiedzialności karnej, stąd wiele jest przypadków w całej Polsce, gdzie pojawiają się wątpliwości co do faktycznego zamieszkania radnych. Jawny Lublin od półtora roku opisuje sprawy mandatów Marty Gutkowskiej, Kamili Florek, Anny Ryfki, Moniki Kwiatkowskiej oraz Magdaleny Szczygieł-Mitrus z Rady Miasta Lublina, a ostatnio także prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka, który w 2024 roku startował również w wyborach na radnego. W przypadku pań radnych, mimo publikowanych przez nas dowodów, że nie mieszkają w Lublinie, ani jej koleżanki i koledzy z klubu prezydenta, ani wojewoda lubelski Krzysztof Komorski (KO) nie znaleźli podstaw do tego, by wygasić im mandaty. Ale sprawa radnych i prezydenta Żuka jeszcze się nie zakończyła, bo dochodzenie na temat złożonych przez nich oświadczeń prowadzi obecnie lubelska prokuratura.
W przypadku Beaty Pasikowskiej to warto zaznaczyć, że radni Wspólnego Lubartowa wraz z koalicjantami mają wystarczającą większość w Radzie Miasta, by wygasić jej mandat.
Czy Lubartów to kopia lublina? Wspólny Lublin=wspólny Lubartów 😀. Ludzie zacznijcie myśleć przy wyborach. Nie patrzeć partiami.. rozumiem że kodeks wyborczy nas zmusza do głosowania na ciągłe głosowania na tych samych.😔
Czy Lubartów to kopia lublina? Wspólny Lublin=wspólny Lubartów 😀. Ludzie zacznijcie myśleć przy wyborach. Nie patrzeć partiami.. rozumiem że kodeks wyborczy nas zmusza do głosowania na ciągłe głosowania na tych samych.😔
to może jeszcze proszę sprawdzić gdzie mieszka radny Polichańczuk i radny Kusyk