8 minut czytania • 12.08.2026 13:40
CBA w Operze Lubelskiej. „Pani dyrektor musiała nagle przerwać urlop”
Udostępnij
W środę, 5 sierpnia, agenci CBA weszli do Opery Lubelskiej. Zabezpieczali dokumenty oraz sprzęt elektroniczny. Śledztwo dotyczy podejrzenia zakłócenia przetargu publicznego. – Agenci CBA kserowali dokumenty. Było ich bardzo dużo. Pani dyrektor była na urlopie, który musiała nagle przerwać. Była wyraźnie załamana całą sytuacją – mówi nam jeden z pracowników Opery Lubelskiej. – Nie przebywałam na urlopie, nie byłam załamana – ripostuje Kamila Lendzion. Sugeruje też, że służbom wcale nie chodzi o jej instytucję.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
Artykuł edytowany 13 sierpnia o godz. 9,
O tym, że funkcjonariusze CBA pojawili się 5 sierpnia w Operze Lubelskiej, dowiedzieliśmy się kilka dni temu. CBA nie wydało w tej sprawie żadnego komunikatu, a zespół prasowy odsyłał nas do Prokuratury Regionalnej w Lublinie.
Śledztwo CBA. Zakłócenie przetargu i poświadczenie nieprawdy
– W Prokuraturze Regionalnej w Lublinie nadzorowane jest śledztwo dotyczące podejrzenia popełnienia w I połowie 2025 roku przestępstwa zakłócenia przetargu publicznego określonego w art. 305 k.k. – przekazał nam dziś prokurator Waldemar Moncarzewski z Prokuratury Regionalnej w Lublinie. Przestępstwo zakłócenia przetargu publicznego podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.
Śledztwo wszczęto w dniu 10 lutego 2026 r. na wniosek jednej z delegatur Centralnego Biura Antykorupcyjnego, a jego prowadzenie powierzono Delegaturze CBA w Rzeszowie.
Jak wskazuje prokurator Moncarzewski, „wyodrębnionym wątkiem śledztwa jest podejrzenie poświadczenia przez pracownika samorządowej instytucji artystycznej (Opery Lubelskiej – red.) nieprawdy w dokumencie, nakłanianie do tego poświadczenia oraz posłużenie się poświadczającym nieprawdę dokumentem w postępowaniu przed urzędem obsługującym samorząd województwa (Urzędem Marszałkowskim – red.)”.
Z informacji prokuratury wynika też, że czynności prowadzone przez CBA mają znacznie szerszy zakres niż samo zabezpieczenie dokumentów w Operze.
W lipcu 2026 roku Prokuratura Regionalna w Lublinie wydała, na wniosek organu prowadzącego śledztwo, jedenaście postanowień dotyczących dobrowolnego wydania dokumentów, komputerów, telefonów oraz korespondencji elektronicznej, które mogą mieć znaczenie dowodowe dla prowadzonego postępowania.
Postanowienia przewidywały również możliwość przeszukania. Miało do niego dojść w przypadku odmowy wydania żądanych rzeczy albo gdyby pojawiły się podstawy do przypuszczenia, że wezwana osoba nie przekazała wszystkiego, czego zażądali śledczy.
Wykonanie tych czynności powierzono funkcjonariuszom CBA. Prokuratura potwierdza przy tym wprost, że część z jedenastu postanowień była adresowana do osób zatrudnionych w Operze Lubelskiej. Prokuratura nie zdradza jednak do jakich jeszcze podmiotów adresowane były pozostałe postanowienia. Z naszych ustaleń wynika, że chodzi o Lubelskie Centrum Konferencyjne i Urząd Marszałkowski.
Śledczy zaznaczają jednocześnie, że nie zostali jeszcze poinformowana przez CBA o wynikach przeprowadzonych czynności. Na obecnym etapie śledztwo prowadzone jest „w sprawie”, a nie przeciwko konkretnym osobom. Oznacza to, że nikomu nie przedstawiono dotychczas zarzutów popełnienia przestępstwa.
– Agenci CBA kserowali dokumenty. Tych dokumentów było bardzo dużo. Pani dyrektor Lendzion zupełnie się tej kontroli nie spodziewała, była na urlopie, który musiała nagle przerwać. Była wyraźnie załamana całą sytuacją – mówi nam jeden z pracowników Opery Lubelskiej.
Z naszych ustaleń wynika, że kontrola CBA w Operze to pokłosie zawiadomienia, jakie do służb zgłosił sygnalista.
Próbowaliśmy uzyskać komentarz dyrektor Kamili Lendzion, ale miała wyłączony telefon. Z kolei Urząd Marszałkowski, czyli organ prowadzący Operę Lubelską, na nasze pytania w tej sprawie nie odpowiedział.
Kilka godzin po publikacji tego artykułu na Facebooku Opery Lubelskiej pojawiło się oświadczenie dyrektorki instytucji. – Należy podkreślić, że czynności przeprowadzone w siedzibie Opery Lubelskiej nie oznaczają, że postępowanie, w związku z którym zostały wykonane, jest prowadzone przeciwko Operze Lubelskiej – pisze Kamila Lendzion. – Z uwagi na charakter prowadzonego postępowania nie będę ujawniać informacji objętych tajemnicą ani danych dotyczących osób lub podmiotów, których postępowanie dotyczy. Odnosząc się natomiast do informacji dotyczących mojej osoby, stanowczo podkreślam, że nie przebywałam na urlopie w dniu przeprowadzenia czynności CBA i nie przerywałam żadnego urlopu. Nieprawdziwa jest również informacja dotycząca mojego rzekomego „załamania”. Nie byłam załamana.
Całość oświadczenia można przeczytać TUTAJ.
„Transparentność, rzetelność i działanie zgodne z prawem stanowią fundament naszej działalności”
To nie pierwszy raz, kiedy działalnością Opery Lubelskiej interesują się organy ścigania. W listopadzie 2025 roku Radio Lublin podało, że Prokuratura Rejonowa Lublin-Południe bada dwa wątki dotyczące działalności instytucji, które związane były z wystawianym w Kielcach spektaklem „Skrzypek na dachu”.
Pierwszy dotyczył podejrzenia wyrządzenia znacznej szkody majątkowej przez osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi i działalnością Opery Lubelskiej. Jak informowała wówczas prokurator Agnieszka Kępka, ówczesna rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie, śledczy sprawdzali, czy do szkody miało dojść w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Drugi wątek dotyczył podejrzenia oszustwa przy sprzedaży biletów na „Skrzypka na dachu”, którego wystawienie zaplanowano w grudniu 2025 roku w Centrum Kultury w Kielcach. Prokuratura sprawdzała, czy osoby kupujące bilety nie zostały wprowadzone w błąd co do charakteru wydarzenia. Według informacji przekazywanych wówczas przez śledczych sposób sprzedaży biletów miał sugerować, że jest to przedsięwzięcie Opery Lubelskiej, podczas gdy w rzeczywistości spektakl nie był organizowany przez tę instytucję. Badano więc, czy mogło dojść do doprowadzenia nabywców biletów do niekorzystnego rozporządzenia mieniem.
W tamtym postępowaniu nikomu nie przedstawiono zarzutów. Ostatecznie 31 grudnia 2025 roku prokuratura sprawę umorzyła, a dyrektorka Kamila Lendzion niedługo potem wydała z tej okazji oświadczenie, w którym mogliśmy przeczytać m.in., że:
„Fakt umorzenia postępowania jednoznacznie potwierdza, że na żadnym etapie przygotowania jak również realizacji Spektaklu nie doszło do naruszenia obowiązujących przepisów prawa. Opera Lubelska podkreśla, że transparentność, rzetelność oraz działanie w pełnej zgodności z obowiązującymi regulacjami prawnymi stanowią fundament naszej działalności”.
11 kontroli w ciągu jednego roku
Kontrole nie są niczym nowym w życiu instytucji kierowanej przez Kamilę Lendzion. Mówiła o nich zresztą w kwietniu 2023 r. na słynnej taśmie, kiedy Opera była jeszcze Teatrem Muzycznym.
„W ciągu ostatniego roku moja administracja razem ze mną przetrwała przez 11 kontroli. Jedenaście! (…) NIK, PIP, sanepid, Urząd Marszałkowski – wszystkie możliwe kontrole. Jedenaście. Te kontrole mogłam przejść tylko i wyłącznie z tym zespołem, który mam i który sobie stworzyłam. Ufam mu i wiem, że jako jedyna instytucja ze wszystkich instytucji kultury, które były kontrolowane, nasza instytucja wypadła najlepiej” – mówiła.
Operę Lubelską całkiem niedawno kontrolowali urzędnicy z Departament Kontroli i Audytu Wewnętrznego Urzędu Marszałkowskiego. Kontrolerzy weszli do instytucji 20 listopada 2025 roku, a czynności zakończyli 22 grudnia 2025 roku. Badali przede wszystkim gospodarkę finansową Opery w 2024 roku, w tym terminowość regulowania zobowiązań, umowy o dzieło i zlecenia oraz świadczenia dla pracowników.
Jedno z najpoważniejszych ustaleń dotyczyło Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Opera nieprawidłowo naliczyła odpis za 2024 rok i nie przekazała wymaganych 75 proc. oraz 100 proc. środków w ustawowych terminach. Nie dokonano również wymaganej na koniec roku korekty. W efekcie na rachunek funduszu trafiło o 226 112 zł mniej, niż powinno.
Kontrolerzy zwrócili uwagę także na sposób zmiany regulaminu funduszu. Dyrektor Opery Kamila Lendzion w kwietniu 2024 roku wydała zarządzenie aktualizujące regulamin ZFŚS, ale jego nowa treść nie została uzgodniona ze związkami zawodowymi.
Problemy dotyczyły również płacenia rachunków. Kontrola wykazała, że Opera nie przestrzegała terminów regulowania zobowiązań za energię, naruszając w ten sposób ustawę o finansach publicznych. Co więcej, wszystkie skontrolowane faktury zaksięgowane jako inne świadczenia na rzecz pracowników zostały zapłacone po terminie.
Szczególnie istotne jest jednak to, że problem z nieterminowym regulowaniem należności nie pojawił się po raz pierwszy. Kontrolerzy sprawdzili również, jak Opera wykonała zalecenia wydane po wcześniejszej kontroli. Okazało się, że wszystkie faktury zweryfikowane w ramach kontroli sprawdzającej również zostały opłacone nieterminowo. Urząd ponownie nakazał więc Operze terminowe regulowanie zobowiązań.
Niestety, w praktyce wiele w tej materii dalej „kuleje”. Aktualnie Opera Lubelska jest np. dłużnikiem TVP 3 Lublin, od której wynajmuje 150 mkw. przestrzeni magazynowej. – Na dzień 27 lipca 2026 r. stan zadłużenia, wraz z odsetkami, wynosi 10 353 zł – informuje Dział Komunikacji Korporacyjnej TVP.
Kontrola NIK: tańszy wynajem i żonglowanie statystyką
Wcześniejszą większą kontrolą w instytucji kierowanej przez Kamilę Lendzion była kontrola NIK, która objęła lata 2019-2022 (do września). Kontrola wykazała, że za kadencji Kamili Lendzion Teatr Muzyczny w Lublinie dopuszczał do nieterminowego regulowania zobowiązań. I nie był to przypadek incydentalny. NIK ustaliła, że na koniec 2019 r., 2021 r. i na 30 września 2022 r. wartość wymagalnych zobowiązań wynosiła łącznie 710,7 tys. zł. Kontrolerzy szczegółowo zbadali siedem zobowiązań o wartości 126 tys. zł. Pięć zostało uregulowanych z opóźnieniem od 46 do 179 dni, a dwa kolejne, na łącznie 51 tys. zł, wciąż pozostawały niezapłacone w czasie kontroli. Opóźnienia kosztowały instytucję 11,6 tys. zł odsetek, a dodatkowo Teatr zapłacił 5,8 tys. zł opłaty prolongacyjnej związanej z odroczeniem płatności składek. NIK uznała takie działanie za naruszenie ustawy o finansach publicznych.
Wykryto także nieprawidłowości przy wynajmie sali widowiskowej. Kontrolerzy sprawdzili siedem umów wynajmu pomieszczeń Teatru Muzycznego. Nieprawidłowości stwierdzili w pięciu. W czterech umowach z 2019 roku Teatr zastosował stawki niższe niż określone w jego własnym regulaminie, przez co, według wyliczeń NIK, uzyskał o 11,7 tys. zł netto mniej przychodów. W jednym przypadku zamiast minimalnych 1200 zł netto za godzinę stosowano stawkę 666,67 zł.
NIK zakwestionowała także sposób prowadzenia przez Teatr Muzyczny statystyk dotyczących publiczności. W różnych dokumentach instytucja podawała odmienne liczby widzów. Dla 2019 roku pojawiały się m.in. wartości 46 249, 47 984 i 48 270 osób. Podobne rozbieżności występowały w danych za 2021 rok. Dyrektorka tłumaczyła je m.in. różnymi sposobami ujmowania imprez zamkniętych, wynajmów i wydarzeń niebiletowanych oraz pomyłkami przy sporządzaniu sprawozdań. NIK uznała jednak dane przekazywane organizatorowi za nierzetelne.
Kontrolerzy zakwestionowali również sposób zatrudnienia ośmiu osób. W latach 2020–2022 Teatr nie opublikował w BIP wymaganych ogłoszeń o naborze dwóch pracowników administracji, czterech pracowników artystycznych oraz dwóch administracyjno-gospodarczych. Kamila Lendzion tłumaczyła to m.in. pandemią, koniecznością szybkiego uzupełniania wakatów oraz możliwością zatrudniania w uzasadnionych przypadkach poza procedurą kwalifikacyjną. W przypadku tancerzy wskazywała, że informacja o audycji baletowej pojawiła się na stronie Teatru i Facebooku. NIK tych wyjaśnień nie podzieliła. Zdaniem kontrolerów możliwość pominięcia komisji rekrutacyjnej i rozmowy kwalifikacyjnej nie zwalniała Teatru z obowiązku opublikowania ogłoszenia o naborze w BIP.
Marszałek Jarosław Stawiarski (PiS) podczas sesji sejmiku w lipcu 2023 roku, kiedy radni podjęli uchwałę o zmianie nazwy Teatru Muzycznego w Lublinie na Operę Lubelską, trywializował ustalenia NIK. Zwracając się do radnych, mówił: – Kto kierując jednostką administracji państwowej, czy samorządowej miał kiedyś kontrolę bez stwierdzonych nieprawidłowości? Ręka do góry!
Ale pokłosiem kontroli NIK w Teatrze Muzycznym było postępowanie dotyczące naruszenia dyscypliny finansów publicznych. We wrześniu 2023 roku Regionalna Komisja Orzekająca przy RIO w Lublinie uznała Kamilę Lendzion za odpowiedzialną za takie naruszenie. Chodziło o nieterminowe przekazanie dwóch sprawozdań dotyczących operacji finansowych za III kwartał 2022 roku. Dokumenty zostały złożone z 11-dniowym opóźnieniem.
Dyrektor Lendzion tłumaczyła zwłokę urlopem wypoczynkowym, a następnie problemami ze złożeniem podpisu kwalifikowanego. Komisja uznała ją za odpowiedzialną, ale odstąpiła od wymierzenia kary. Dyrektorka musiała natomiast zwrócić 510,49 zł kosztów postępowania na rzecz Skarbu Państwa.
Dodajmy na koniec, że Opera Lubelska ma największą dotację podmiotową ze wszystkich marszałkowskich instytucji kultury – 20,4 mln zł na 2026 rok (dla porównania Filharmonia Lubelska – 12,8 mln zł), jej dyrektorka zarabia ok. 27 tys. zł miesięcznie (wg oświadczenia majątkowego za 2025 rok), a niedawno dostała od marszałka Jarosława Stawiarskiego nagrodę roczną – trzykrotność średniego miesięcznego wynagrodzenia, czyli ok. 80 tys. zł.




No to się zaczyna.
Skoro praktycznie tylko burżuazja korzysta z opery i w ogóle z CSK, proponuję zastosować wobec tych instytucji prawa wolnego ryngu i natychmiast wstrzymać wszelkie dotacje.
Wtedy zostanie odkryta prawdziwa „wartość” prezentowanych tam występów, która – jeśli chcemy być konsekwentni w promowaniu kapitalizmu – powinna być wyznaczana w jednostkach monetarnych.
Skoro burżuazję stać na wykupywanie kurników po 500-1000k „na zapas”, to chyba nie powinni mieć problemu, żeby od czasu do czasu zapłacić 1000 złociszy za bilecik do Opery, żeby podbudować swoje ego?
20 mln obecnej dotacji to byłoby „tylko” 20 tys. sprzedanych po 1 tys.zł bilecików.
Nie obawiajcie się i uwierzcie, że Duch Kultury natchnie burżuazję i sprawi, że zapełni ona widownię własnym sumptem!
Czemu ma być po raz kolejny tak, że najbardziej zacięci zwolennicy lyberalizmu zabawiają się na koszt publicznego grosiwa?
Komuna nie ukończyła Teatru w Budowie, ponieważ priorytetem – nawet jeszcze za rządów b0lskiego pinoczeta – było społeczne budownictwo mieszkaniowe. W l. 80-tych mimo sankcji nałożonych przez imperializm komuna zdoła nadal wybudować w Dziadogrodzie dziesiątki tysięcy kurników, które były przydzielane „plebsowi” do zamieszkania w zamian za wniesiony podstawowy wkład, który mogła uzbierać praktycznie każda rodzina bez kredytu (pełne zatrudnienie) i który – przynajmniej na papierze – miał pokrywać koszty budowy, a nie zysk dewelo-pijawki, czy napychać kieszenie spekulantów parcelami.
Nawet taki zdrajca idei komunizmu, jakim był b0lski pinoczet, nie odważył się na kontynuowanie budowania bizancjum dla establiszmentu kosztem zaspokajania podstawowych potrzeb ludności w warunkach gospodarki niedoborów.
Jeszcze trochę jak nie postawimy stanowczej tamy, to właściciele sierściuchôw będą z nimi szli do Świątyni Muzyki, czyli Opery !
Z otwartego miejsca na północnym zachodzie (oczywiście na Górkach Czechowskich, tylko część północna) powinno być widać zaćmienie słońca jak Księżyc gryzie tarczę tuż nad horyzontem.
Ani zieleni ani zachodowych zaćmień nie damy sobie odebrać, żaden lubelski deweloperuch.
Z oświadczania dyrektorki: „Odnosząc się natomiast do informacji dotyczących mojej osoby, stanowczo podkreślam, że nie przebywałam na urlopie w dniu przeprowadzenia czynności CBA i nie przerywałam żadnego urlopu. Informacja zawarta w tytule artykułu jest nieprawdziwa.
Nieprawdziwa jest również informacja dotycząca mojego rzekomego „załamania”. Nie byłam załamana.”
Wynika z tego że:
a/ nie będąc na urlopie nie przychodziła sobie do pracy. Można zrozumieć – ładna pogoda, po co siedzieć w pracy? W końcu JA tu jestem dyrektorem! MNIE wolno!
b/ Niczym się nie przejmuję. Jarek (jak zwykle) ogarnie temat.
Neolib z łatwością ukończył budowę dawnego Teatru w Budowie, ponieważ nie miał już praktycznie żadnych innych obowiązków budowlanych oprócz rozciągania autostrad do obsługi transportu towarów w ramach globalizmu oraz oprócz właśnie stawiania bizancjów typu CSK, Arena, Miernopolitalny itp., które służyły jako znaki „wyższości” kapitalizmu nad komuną.
Neolibowy rząd/samorząd po zrzuceniu „balastu” zadań stawiania nowych mieszkań (które zostało prawie całkowicie outsourcowane w ręce prywaciarzy z wiadomym skutkiem), czy zakładów pracy, mógł w całości skoncentrować środki publiczne, w dużej mierze zdzierane z ludzi pracy, na konstruowanie blichtru, który wizualnie świadczy o „przewadze” ustroju systemowej pazerności.
Dlaczego manna z UE płynęła szeroką rzeką na autostrady i na bizancja, ale tylko małym strumyczkiem na budownictwo mieszkaniowe (dotacje do termomodernizacji, symboliczne wsparcie dla budowy mieszkań społecznych, które za neolibu stanowią ok. 3% całości nowo powstającej substancji, podczas gdy za komuny było to 70-90%)?
Odpowiedź jest brutalnie prosta – euroneolib to organizacja d/s wspierania kapitalistów + d/s pudrowania systemu wyzysku np. za pomocą technokratycznych „rewitalizacji” (ostatnio sławna stała się Największa Patelnia Europy w Brukseli), a nie do służenia potrzebom „plebsu”.
To teraz zawieszą ją w obowiązkach dyrektora?. Kusmierzak prezydent zawiesił.
The opera ain’t over until the fat lady sings.
Więcej taRyfek po Tysiąclecia jeździło niż autobusów. Człowiek wrócił z zaćmienia zadowolony ale jak tylko masz czekać na autobus to kfica bierze. Jeszcze się 5 minut spóźniają.
Szkoda że JL ostatnio nic o komunikacji miejskiej nie daje
To chyba normalne, że więcej taryf jeździ niż autobusów. W taryfie jedzie max. 4-5 osób (z kierowcą) a w autobusie..50 . To tak wygląda. Chłopie o co ci chodzi? To co piszesz mija się z tematem.,
No i co. To oznacza, że taRyfki są jedyną prawdziwą komunikacją miejską, co potwierdza nawet okolica dworca metropolitalnego.
Bober wywalona z urzędu to teraz czas na Lendzion, Skrok, Wolińską i Mazurek… obsadzanie ulubienic kończy sie takimi akcjami
Brawo Paweł! Ktoś to w końcu powiedział na głos!
Paweł sugerujesz, że to nasłane przez urząd?
Komisje z urzędu to śmiech.
Kontrola z urzędu marszałkowskiego w operze to śmiech na sali. Nic nie wykaże bo mąż pani z kontroli pracuję w operze. Tak jak widać rączka rączkę myje.
Z komisji Urząd Marszałkowski, członkowie rodzin pracują w operze. Chcesz aby stracili pracę? Ludzie to wielka klika. Rączka rączkę myje… To taki folwark, jesteś w układzie to dzieci, żony, mężowie znajdą zatrudnienie. Nie jesteś to szukaj…
Czy nadal folwark operowy będzie kwitł? Ta Pani lendzion zrobiła sobie z tej instytucji swój folwark. To są nasze pieniądze nie tej pani. Niech ona realizuję działania statutowe przewidziane dla instytucji którą zarządza.