Wesprzyj Kontakt

6 minut czytania  •  30.10.2025 15:12

Była nauczycielka kontra Zamoy. Pozasądowej ugody nie chce ani szkoła ani Ratusz

Była nauczycielka kontra Zamoy. Pozasądowej ugody nie chce ani szkoła ani Ratusz

Udostępnij

Prawnicy reprezentujący II LO im. Hetmana Jana Zamoyskiego w Lublinie postawili twardy warunek: Ewa Leonowicz ma wycofać pozew przeciwko szkole, a w zamian szkoła nie obciąży jej kosztami procesu. Nauczycielka się na to nie zgadza, a sędzia kwituje, że nie na tym polegają mediacje.

W maju 2024 roku złożyłam wypowiedzenie. Bezpośrednią przyczyną, z perspektywy mojego zdrowia i tego, czego doświadczyłam, była niemożność powrotu do pracy w szkole ani do zawodu nauczyciela – mówi Ewa Leonowicz. Z II LO im. Hetmana Jana Zamoyskiego w Lublinie była związana od ponad 20 lat, od początku swojej drogi zawodowej. Nauczycielka angielskiego była tak lubiana, że w wewnętrznych szkolnych wyborach uczniowie przyznają jej tytuł „Nauczyciela Roku”. Po tzw. Aferze stanikowej idzie na zwolnienie lekarskie. Do szkoły i nauczania nigdy już nie wraca.

Leonowicz pozwała liceum za dyskryminację i nierówne traktowanie. Domaga się zamieszczenia na stronie internetowej szkoły oświadczenia, w którym szkoła przyznaje się do błędów oraz wypłaty odszkodowania i zadośćuczynienia – łącznie ok. 35 tys. zł.

Kiedyś w pierwszej trójce najbardziej obleganych liceów dziś mniej popularny, ale nadal Zamoy to jedna z najlepszych szkół w województwie. We wrześniu br. szkoła świętowała 110-lecie swojego istnienia. W Rankingu Perspektyw 2025 szkoła zajęła 143. miejsce w skali kraju (rok wcześniej była na pozycji 99., a w 2022 roku na 96.) Od 2015 roku dyrektorski gabinet zajmuje Małgorzata Klimczak (roczne zarobki – 121 tys. zł brutto). 1 września 2025 r. prezydent Lublina Krzysztof Żuk powierzył jej na kolejny rok stanowisko dyrektora II LO. Po odejściu Klimczak na emeryturę ma zostać zorganizowany konkurs.

Afera stanikowa

Czerwiec to czas szkolnych wycieczek. Tę z 2022 roku dziewczyny z klasy If zapamiętają wyjątkowo dobrze. Klasa zwiedza Kraków i Zakopane, poza domem jest dwie noce. Opiekuje się nimi m.in. ich wychowawczyni i matematyk – pan Ł.

– Sama wróciłam wtedy z wycieczki, też z „pierwszakami”. Byłam zrelaksowana, fajnie było. Więc pytam tamtej klasy, jak zawsze: „No i jak było?”. A oni: „Pani profesor, najgorsza wycieczka, na jakiej byliśmy”. I zaczęło się… Te dzieci naprawdę wyglądały na straumatyzowane. Nie wiedziałam, czy sama jestem w stanie im pomóc. Zapytałam, czy chcieliby porozmawiać z psychologiemwspominała Leonowicz.

Nastolatki opowiadają o komentarzach opiekunów na temat nienoszenia przez nie staników. O wchodzeniu nauczyciela, w nocy i bez pukania, do ich pokoi. Leonowicz zaprasza do sali lekcyjnej szkolną pedagog i drugą część klasy, która ma wtedy lekcje z inną nauczycielką. Zanim zabrzmi dzwonek radzi swoim uczniom, by o sprawie porozmawiali ze swoimi rodzicami. Sama po pracy pisze na Facebooku: „Ktokolwiek nie radzi sobie z cyckiem bez biustonosza – w pracy, szkole, na ulicy – musi sam zmierzyć się ze swoimi demonami.”

Na dywaniku w gabinecie dyrektorki anglistka ląduje już następnego dnia. Od wychowawczyni If słyszy, że młodzież kłamie, a wpis anglistki w internecie ją obraża. Od matematyka radę, by „może sama przestała nosić biustonosz”.  – Dziś nie mam biustonosza, masz z tym problem? – pyta go.  – Świetnie, to może jutro przyjdziesz do pracy bez majtek – słyszy w odpowiedzi. Dyrektorka nie reaguje, a Ł. rzuca: „jeśli poczułaś się urażona, to przepraszam”.

Pikiety pod szkołą i dyskusja w Ratuszu

We wrześniu klasa ma już nowego wychowawcę, a szkoła nowe problemy. Na celownik liceum przy ul. Ogrodowej biorą aktywiści fundacji Kai Godek, którzy regularnie pikietują pod szkołą. Leonowicz organizuje więc kontrpikiety. Zdaniem dyr. Klimczak transparenty antyLGBT to wina nauczycieli, którzy w radiu TOK FM zapowiedzieli, że będą zwracać się do transpłciowych uczniów imionami, jakich ci oczekują. Jedną z rozmówczyń była Ewa Leonowicz.

To było „grillowanie” mnie przy wszystkichoceniała anglistka, gdy dyrektorka zaczęła otwarcie mówić o konflikcie w szkole i spotkaniu w jej gabinecie po wycieczce.

Ewa Leonowicz ma dość. W skardze do prezydenta pisze, że jej szefowa „do bezprecedensowego w historii szkoły rozłamu w radzie pedagogicznej i zniszczenia dotychczas niezakłóconej przyjaznej atmosfery w szkole”. Murem za nią staje 26 nauczycieli z Zamoya, którzy podpisują się pod listem poparcia dla swojej koleżanki.

Gdy w lutym 2022 r. skargą zajmują się radni z Komisji Skarg Wniosków, sala obrad Rady Miasta Lublin zapełnia się do ostatniego miejsca. Na obrady przyszli absolwenci i obecni uczniowie szkoły, przedstawiciele nauczycielskich związków zawodowych, nauczyciele z Zamoya i rodzice uczniów z IIf. Dyrektorka Klimczak siada obok zastępcy prezydenta ds. oświaty i wychowania Mariusz Banacha (Wspólny Lublin) i Ewy Dumkiewicz-Sprawki, ówczesnej dyrektorki Departamentu Oświaty i Wychowania UM Lublin. Ma w nich ogromne wsparcie. Wiceprezydent zarzuca Leonowicz „złamanie etyki nauczycielskiej”. Dumkiewicz-Sprawka głośno zastanawia się jak w tej sytuacji „ma się czuć pani dyrektor?”. Skargę nauczycielki na dyrektorkę szkoły komisja radnych opiniuje negatywnie. „Za” uznaniem jej za zasadną głosuje tylko radna PiS i radny Lewicy.

Ani szkoła ani Ratusz nie chce ugody

Ewa Leonowicz wytoczyła dwie sprawy sądowe. Nauczyciela, który był opiekunem na wycieczce klasy If, pozwala o naruszenie dóbr, sprawa jest w toku. Drugi pozew złożyła przeciwko II LO im. Hetmana Jana Zamoyskiego w Lublinie.

Doświadczyłam dyskryminacji i nierównego traktowania – mówi dziś była nauczycielka. – Było to uprzywilejowanie jednego pracownika wobec mnie oraz sugerowanie, że nauczyciele nie powinni bez zgody dyrektora wypowiadać się publicznie na żadne tematy.

Proces ruszył rok temu, w listopadzie. We wrześniu br. odbyły się mediacje, których efekt sędzia Dorota Stańczyk poznała na dzisiejszej rozprawie w Sądzie Okręgowym.

Sprawa jest poważnej wagi i ze względu na złożone wnioski dowodowe proces będzie długi – mówiła sędzia Stańczyk. Sugerując, że najlepszym wyjściem byłaby ugoda.

Jeszcze przed procesem Leonowicz zaproponowała dyrekcji liceum porozumienie – opublikowanie oświadczenia i wypłatę niższej kwoty niż żąda obecnie. Zgody LO na to nie było. Podczas mediacji szkoła wyszła z własną propozycją: Leonowicz ma wycofać pozew, a szkoła nie obciąży jej kosztami sądowymi.

To strata czasu i kosztów na mediatora – skwitowała to sędzia Dorota Stańczyk.

Pełnomocnikom szkoły Krzysztofowi Śledziowi i Grzegorzowi Kuchnie sędzia wytłumaczyła, że wycofanie pozwu w razie ugody jest czymś oczywistym. Pytała, czy szkoła może zaproponować Leonowicz jakąś kwotę w ramach odszkodowania lub zadośćuczynienia.

Nie zgadzam się ze wszystkimi zarzutami zawartymi w pozwie – odpowiedziała dyr. Małgorzata Klimczak. – Jestem dyrektorem, który podlega panu prezydentowi Krzysztofowi Żukowi i reprezentuję nie siebie, lecz Urząd Miasta. Środki mogę wydawać zgodnie z przepisami.

Pełnomocnicy szkoły powiedzieli, że sprawa była konsultowana z Wydziałem Oświaty i Wychowania Urzędu Miasta. Ani szkoła, ani miasto nie chcą ugody, bo czekają na rozstrzygnięcie procesu cywilnego między Leonowicz a nauczycielem.

Jesteśmy na takim etapie postępowania, że nie wiemy, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych między nauczycielami – argumentował mec. Śledź. Jego zdaniem obie sprawy się łączą, wniósł więc o zawieszenie postępowania przeciwko szkole.

Leonowicz i jej adwokat Sara Lipert przekonują, że związek między sprawami nie jest ścisły. – Powódka od początku była otwarta na rozmowy. Zarówno co do treści oświadczenia na stronie szkoły, jak i roszczeń finansowych. Dostaliśmy jednoznaczną propozycję, by pozew wycofać. Trudno rozmawiać, kiedy jedna ze stron od razu odmawia – mówiła na sali rozpraw adwokatka.

Decyzji o zawieszeniu lub nie postępowania sąd dziś nie podjął. Jeżeli tak się stanie, to najpierw musiałby się zakończyć prawomocnym wyrokiem proces cywilny między nauczycielami. Dopiero wówczas sprawa przeciwko szkole mogłaby zostać wznowiona.

To szeroka sprawa, bo ukazuje całość działania dyrektorsko-urzędniczego w Lublinie. W moim odczuciu pokazuje pełną bezkarność dyrektorów w tym mieście. W zasadzie jedyna sprawiedliwość, jakiej można się doszukiwać, jest przed sądem – mówi nam Ewa Leonowicz.

Kolejna rozprawa została zaplanowana 18 grudnia.

Na zdjęciu: Ewa Leonowicz, była nauczycielka II LO im. Hetmana Jana Zamoyskiego (Fot. Sławomir Skomra)

sfinansowano ze srodko niw w ramach proo

9 komentarzy

  • dyktatura niszczy także edukację pisze:

    Wyszło szydło z worka, że Duce z Jakubowic to w w głębi duszy mizogi_nista.
    Nie zapisał się do do konfy ani do pis tylko dlatego, że struktury globalistów/sorosowców zapewniają mu lepsze możliwości ubogacania lokalnej sitwy kapitalistycznej.
    Przy udziale Myszowatego z Jabłonnej i reszty namaszczonej wierchuszki Duce promuje folwarczny system edukacji, w którym jednostki „niekompatybilne” są tępione skuteczniej niż za czasów komuny.

  • Krzysiek pisze:

    Autor lekko faworyzuje nauczycielkę ale myślę ze to dobry tekst.

  • Absolwent pisze:

    Chodziłem do II LO, skończyłem je ok. dekadę temu. P. Leonowicz zawsze wspierała uczniów i stawała po ich stronie. W przeciwieństwie do tego post-komuszego towarzystwa, z byłym dyrektorem Kowalem na czele, który cofnął szkołę do XIX wieku i sprawiał wrażenie, że to nie on jest dla uczniów tylko uczniowie dla niego. Ba, on był o tym święcie przekonany. Jak żyję ponad 30 lat, takich matołów jak dyrekcji tej szkoły nie widziałem. A potem będziemy się dziwić, że dzieciaki wychodzą ze szkół otumanione.

  • Nn pisze:

    Ugoda jest korzystna w obu procesach ale niestety nie wiem dlaczego tego nie rozumieją . Może dlatego że Obowiązuje źle rozumiała zasada że lepiej zdać się na wyrok sądu choćby niekorzystny – w urzędzie państwowym- bo to będzie niby przyznanie się do błędu. Ale na Boga wyrok niekorzystny jest skutkiem złych działań przed procesem ale niestety zarządzający państwowymi instytucjami nie rozumieją. Głupi kraj z papieru. Sprawa ta dowodzi że mamy także źle zarządzane miasto i złych zarządu w których trzeba niezwłocznie zmienić. Dość robienia idiotów z Lublinian (Patrz: referendum ws. Górek Czechowskich, sprawa radnych co niby mieszkają w Lublinie, same korzystne decyzje dla deweloperów (zwolnienie architekta głównego za to co rzekł o „zgodności” inwestycji deweloperskiej z planem zagospodarowania,
    Takie a nie inne traktowanie protestów mieszkańców ws. planów zagospodarowania , Często wygrywanie dużych przetargów przez Tą samą firmę z najniższą stawką a potem zmiany ceny aneksami znacznie przekraczające pierwotne wynagrodzenie umówione. ) Takie cuda tylko w Lublinie. Ludzie Przejrzyjcie na oczy! No i wspierajcie Jawny Lublin!

  • joll pisze:

    Niech ta nauczycielka lepiej się ogarnie, albo poskarży mamie. W każdej pracy znajdziesz kogoś kto jest bardziej uprzywilejowany. A teraz stroi fochy i obraża się na wszystkich po ją kolega z pracy przezywał. No naprawdę. Chyba nie ma 10 lat.

  • Artur pisze:

    Chodziłem tam dekade temu, Leonowicz super nauczycielka, a Klimczak to porażka jako pani dyrektor po całej linii – Kowal był tragiczny, ale ona nie jest wcale lepsza. Szkoda szkoły, dyrekcja do dymisji jak najszybciej.

  • Piotr pisze:

    Te wszystkie elitarne szkoły lubelskie mają tylko jedną wadę chodzą do niej zwykli uczniowie z których robi się gwiazdy i często te gwiazdy nie u dźwigają tego ciężaru i z takich elitarnych liceów wychodzą później aspołeczni delikwenci można by było mnożyć przykłady narkomanii i alkoholizmu wśród uczniów między innymi zamoja

  • ktoś pisze:

    Zacytowany komentarz matematyka idealnie odzwierciedla poziom tej szkoły.

  • Absolwent pisze:

    Swoją przygodę z nauką w II LO w Lublinie skończyłem już kilka lat temu. Jak wszędzie, byli nauczyciele którzy uczyli lepiej, gorzej, z większą, mniejszą dozą pasji. Sorka Leonowicz uczyła co prawda drugą grupę w mojej klasie ale miałem z nią kilka zastępstw i bardzo dobrze i ciepło wspominam te zajęcia. Bardzo dobrze wspominam też Panie z biblioteki, Panią woźną, Pana stróża przy wejściu. Najgorszym momentem który pamiętam z tego liceum jest za to spotkanie bliskiego kontaktu z Klimczak. Był to okres „covidowy” i przyznaję mój błąd nie założyłem maseczki przy przejściu z sali do sali między zajęciami. Podczas wchodzenia po schodach poczułem nagle siłę która zaczęła mnie cofać. Jakież było moje zdziwienie kiedy za swoimi plecami zauważyłem Klimczak która szarpie mnie za tył bluzy i wrzeszczy „maseczka”. Dzisiaj inaczej bym do tej sprawy podszedł bo to w końcu jest naruszenie nietykalności cielesnej i podstawowy brak szacunku do drugiej osoby ale wtedy byłem tylko małym przestraszonym sytuacją licealistą i sprawa miała obrót jaki miała. Podejrzewam że to nie była jednostkowa sytuacja ale tak, to był najnieprzyjemniejszy moment jaki pamiętam z tego liceum. A tak to bardzo dobrze wspominam to liceum i pozdrawiam wszystkich nauczycieli którzy uczą tu z pasją <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *