6 minut czytania • 08.07.2026 10:27
Była gwiazda PiS zepchnięta na wicedyrektorkę skansenu. Gra toczy się o cenne działki w centrum Lublina
Udostępnij
Zmiany personalne w dwóch marszałkowskich szpitalach, Centrum Spotkania Kultur, spółce Lubelskie Dworce i Muzeum Wsi Lubelskiej. Skomplikowana układanka kadrowa ma prowadzić do jednego celu – szybkiej sprzedaży atrakcyjnych działek w centrum Lublina. Gdy Rada Miasta uchwali plan ogólny, marszałek zacznie szukać kupca na ziemię.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
Lublin ma dwa dworce autobusowe. Wybudowany naprzeciwko dworca PKP Dworzec Lublin działa od stycznia 2024 i jest własnością miasta. Po jego uruchomieniu stary dworzec PKS na przy Al. Tysiąclecia na Podzamczu miał być wygaszony, ale nie wszyscy przewoźnicy przenieśli się na nowy obiekt. Stary PKS nadal działa, choć kursów jest znacznie mniej.
Starym dworcem administruje należąca do województwa lubelskiego spółka Lubelskie Dworce. Prowadzi też płatny parking na miejscu zlikwidowanego targowiska. Obecnie to główne zajęcia marszałkowskiej spółki, ale plan na przyszłość ma jasno określony. Kiedy będzie już pewne, jakie przeznaczenie tych działek określą miejscy planiści, dworzec zostanie zamknięty, a teren sprzedany.
Dwa szpitale i dyrektorskie roszady
Pod koniec czerwca marszałek Jarosław Stawiarski (PiS) odwołał ze stanowiska Andrzeja Jarzębowskiego, dyrektora Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Radecznicy. Tymczasowo placówką kieruje Jacek Wawerek. Powodem zmian nie były ostatnie skargi pielęgniarek, które alarmowały o nierównym traktowaniu, skracaniu zaplanowanych urlopów i ograniczaniu liczby lepiej płatnych dyżurów nocnych. Chodziło tu o przerzucenie Jarzębowskiego do innego marszałkowskiego szpitala – został dyrektorem placówki w Chełmie.
Tam pojawił się wakat, bo z dyrektorskiego stanowiska zrezygnowała Agnieszka Kruk, jedna z bardziej zaufanych urzędniczek marszałka. Nie wylądowała na bruku – została zastępcą dyrektora ds. administracyjnych i strategicznych Centrum Spotkania Kultur – największej instytucji kultury prowadzonej przez samorząd województwa.
Kruk zajęła stanowisko Tomasza Tokarskiego. Ten też nie został na lodzie, bo w ekspresowym tempie został prezesem spółki Lubelskie Dworce. To stanowisko zajmowała do tej pory Beata Mazurek była europosłanka PiS, była wicemarszałkini Sejmu. Mazurek to nadal mocna postać w PiS. Ma zostać zastępcą dyrektora Muzeum Wsi Lubelskiej, którym kieruje miejski radny Lublina klubu PiS Bartłomiej Bałaban. Mazurek w skansenie zajmie miejsce Wiesława Szajewskiego, który został zdegradowany.

Mazurek nie podoła, potrzebny manager
Kluczowe w tej personalnej układance są Lubelskie Dworce i Tomasz Tokarski. Był już prezesem tej spółki na przełomie 2024 i 2025 roku. Przejął stery w bardzo ważnym momencie – tuż przed uruchomieniem miejskiego Dworca Lublin i planowanym wygaszeniem obiektu przy Al. Tysiąclecia. – Miałem postawione konkretne zadania: dopilnować spraw związanych z zamknięciem targowiska przy ul. Ruskiej i uprzątnąć plac po nim, porozumieć się z przewoźnikami w zakresie sukcesywnego wygaszania działalności dworcowej oraz uregulować sprawy związane z najmem gruntów i lokali na terenie dworca. Do tego doszło prowadzenie bieżących spraw spółki. Wszystko się udało. Cele zostały zrealizowane, więc moja misja dobiegła końca – mówił nam Tokarski gdy na stanowisko zastępowała go Beata Mazurek, której marszałek musiał znaleźć dobrze płatne zajęcie. Tokarski dostał pracę w CSK gdzie początkowo był rzecznikiem prasowym.
Stary dworzec PKS nadal działa, bo jego wygaszenie nie jest prostą operacją. Bez takiej działalności spółka Lubelskie Dworce straciłaby sens istnienia. Ma też przygotować teren do sprzedaży. Zgodnie z naszymi informacjami, tym właśnie ma się zająć Tomasz Tokarski.
– Marszałek musiał sięgnąć po kogoś, kto ogarnie sprawy biznesowe. Wygląda na to, że uznał, że Beata Mazurek nie podoła tak ważnej operacji – mówi nam osoba z Urzędu Marszałkowskiego. – Prezesa ma merytorycznie wspierać nowy członek rady nadzorczej – dodaje.
W połowie czerwca do rady nadzorczej LD marszałek skierował Krzysztofa Golubiewskiego. To związany z PiS menadżer, od niedawna prezes nowej marszałkowskiej spółki Koleje Lubelskie, która za kilka lat ma z torów naszego województwa wygryźć państwowe Polregio. Golubiewski wszedł do rady 30 czerwca. 3 lipca Tokarski został prezesem.
Marcin Jakóbczyk, główny specjalista ds. obsługi medialnej w Urzędzie Marszałkowskim potwierdza: – Zmiana na stanowisku prezesa zarządu spółki Lubelskie Dworce S.A. związana jest z koniecznością przygotowania spółki do zakończenia działalności dworcowej w dotychczasowej lokalizacji oraz opracowaniem harmonogramu działań prowadzących do jej likwidacji lub wypracowania koncepcji dalszego funkcjonowania Spółki w oparciu o realizację zadań publicznych.

Co planiści widzą na Podzamczu
Dworzec PKS i jego najbliższa okolica to bardzo atrakcyjny teren inwestycyjny. I bardzo cenny. Do samorządu województwa należy płatny parking między dworcem a ulicą Ruską, stoiska targowe wzdłuż al. Tysiąclecia, plac manewrowy oraz tereny od budynku dworca do ul. Cerkiewnej.
Działki w tym rejonie ma też Miasto Lublin – jest właścicielem ziemi między sklepem Społem Bazar a halą Nova (działa tu duże targowisko). Hala Nova także stoi na miejskim gruncie. Podobnie jak targ przy ul. Ruskiej.
Tymczasem miasto pracuje nad planem ogólnym – strategicznym dokumentem planistycznym, który ma określić wygląd Lublina w przyszłości – umiejscowienie stref mieszkalnych, przemysłowych czy zielonych. W ratuszowej propozycji planu na działkach od strony Al. Tysiąclecia (hala Bazar i Nova, targowisko oraz budynek dworca) przewidziana jest strefa handlu wielkopowierzchniowego i obszary zabudowy śródmiejskiej. Dalej – w stronę ulicy Ruskiej planowana jest strefa wielofunkcyjna z zabudową mieszkaniową wielorodzinną oraz zabudowy śródmiejskiej.
Prace na planem ogólnym są już na finiszu. Miasto zakończyło zbieranie uwag do projektu, a na sierpniowej sesji Rady Miasta dokument zostanie uchwalony.

Wielki Plan Stelmacha na Podzamcze
Marszałek pytany o przyszłość PKS-u nigdy nie ukrywał, że czeka na decyzje miasta co do planu zagospodarowania tego terenu. Chce wiedzieć, co może zaoferować potencjalnym inwestorom.
W styczniu br. architekt Bolesław Stelmach i zastępca prezydenta Lublina Tomasz Fulara przedstawili nową koncepcję Podzamcza. Pod Placem Zamkowym miałby powstać parking podziemny, a sam plac stałby się przestrzenią wyłącznie dla pieszych. Do tego Aleja Tysiąclecia schowana w 800-metrowym tunelu, (od skrzyżowania z ul. Wodopojną do Ronda Dmowskiego (z flagą)). Nad tunelem miałby powstać deptak i przestrzeń nowej zabudowy. Stelmach, który otrzymał funkcję pełnomocnika prezydenta Lublina ds. przygotowania wielobranżowej koncepcji zagospodarowania rejonu Podzamcza, chciałby także częściowo odsłonić rzekę Czechówkę. Rzeka, która obecnie płynie pod ziemią, miałaby wypłynąć na powierzchnię w kanałach, a w okolicy cerkwi przy ul. Ruskiej wpadać do dużego zbiornika wodnego.
– To jest odważne, bardzo szerokie, ale teraz będziemy mieli kolejny krok – przygotowanie rozwiązań urbanistycznych – mówił w styczniu wiceprezydent Fulara.
Jak dotąd zakończyło się na zapowiedziach. – Do tej pory trwały intensywne prace nad planem ogólnym miasta, które angażowały zespoły projektowe, jednak w najbliższym czasie zlecimy opracowanie koncepcji urbanistycznej z elementami architektonicznymi Podzamcza, tak aby do końca roku móc poznać jej założenia. Te trzy elementy zagospodarowania Podzamcza (koncepcja urbanistyczna i dwa wcześniejsze opracowania – analiza nowego układu komunikacyjnego oraz opracowanie dotyczące możliwości renaturalizacji i retencji rzeki Czechówki) pozwolą na sformułowanie wytycznych dla przygotowania zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego – informowała nas na początku czerwca Joanna Stryczewska z biura prasowego Ratusza.





Się pasą przy korytach
A może wymiana prezesa odbyła się na życzenie dewelo-pijawki, która zaczaiła się na teren po „starym” dworcu, żeby wjechać z „akademikami”?
Zaoranie węzła komunikacyjnego na Podzamczu to jak dotąd nr 2 (po GCz), a może nawet nr 1, na liście osiągnięć Dewelo-Bandy w niszczeniu tego nieszczęsnego miasta celem napchania kieszeni dewelo-pijawek.
Cała ta starannie zaplanowana akcja może okazać się jednak strzałem w płot, albo nawet we własne kolano, bo już teraz jest mnóstwo rozgrzebanych na różnych etapach ynwestycji w Śródmieściu zorientowanych tylko i wyłącznie na leszczy-ynwestorków z Grubszymi Portfelami, którzy kupowali tego typu apartamĘty na:
1) garsoniery do młócenia sekretar, pielęgniar, albo studenciar wyrwanych w chlejniach na Karkowskim
2) kurniki pod wynajem para-hotelowy
3) pustostany ynwestycyjne.
Obecnie na ryngu nr 1) jest już nadpodaż – liczba amatorów regularnego pokątnego chędożenia z portfelem pozwalającym na zakup garsoniery jest ograniczona (oceniam tą liczbę na góra 500 jednostek, tymczasem tego typu gniazdek w Śródmieściu jest już teraz znacznie więcej i to w lepszych lokalizacjach)
Ryneg nr 2), nie dość że również dotknięty nadpodażą, zmaga się również z nowymi regulacjami (jak na razie przeszedł jedynie obowiązek rejestracji, reszta propozycji, jak zgoda wspólnot, została oczywiście zablokowana przez lyberałów).
W zasadzie na placu boju pozostaje jedynie opcja 3), z której chętnie korzystają np. lekarze 100+k/m-c, którzy po prostu nie wiedzą co innego zrobić z zalewającą ich portfele manną z enefzetu. Ten segment ryngu zadecyduje o tym, czy zaoranie dworca na Podzamczu przyniesie spodziewane efekty w postaci ubogacenia dewelo-pijawki, której Loża przydzieliła ten rewir.
P13rdololo o „stołkach” staje się już cokolwiek męczące.
Jest to skutkiem nieogarniania podstawowej zasady kapitalizmu zaawansowanego stadium, tj. takiej, że kapitaliści potrzebują AKTYWNEGO wsparcia ze strony przedstawicieli „demokracji” (oraz rosnącego zadłużenia publicznego), żeby utrzymać stopy zysku i akumulację kapitału (obecnie głównie kapitału fikcyjnego) na satysfakcjonującym dla nich poziomie.
Kwoty, za które kapitalizm kupuje przedstawicieli „demokracji” są z punktu widzenia całości systemu kolosalnego marnotrawstwa zasobów pomijalne.
W stosunku do zysków typowej dewelo-pijawki zarobki „samorządowca” to proporcjonalnie mniej-więcej tyle, jak pensja kamerdynera na dworze Pana w XIX w (50-100 x mniej niż Pan). Ale kamerdyner i tak zarabiał znacznie więcej niż plebs w fabryce przy znacznie mniejszych nakładach pracy, a więc mógł czuć się LEPSZYM SORTEM i dzięki temu pozostawał wierny swojemu Panu.
I jeszcze jedna sprawa:
Większość nie ogarnia tego, że „bangladeszowy” wygląd terenów dworca na Podzamczu i okolic to nie było dzieło przypadku.
Ten teren został celowo doprowadzony do tego stanu, ponieważ kapitaliści od dawna mieli chrapkę na jego przejęcie. W kapitalizmie funkcja publiczna (np. wygodny transport, możliwość tanich zakupów) nie ma znaczenia – liczy się tylko to, ile można wyciągnąć zysków z danego obszaru.
Analogiczna sytuacja, tyle tylko że w znacznie większej skali, miała miejsce w procesach zaorywania post-peerelowskich zakładów produkcyjnych, które wykańczano np. poprzez odcięcie kredytu, czy szokowe otwarcie importu. Zakłady te nadal były w stanie wytwarzać wartość użytkową i dawać sensowne zatrudnienie, ale nie zapewniały oczekiwanej stopy zysków i dlatego były masowo likwidowane.
Moim zdaniem to przykład zarządzania impulsywno-paranoicznego.
Na Grottgera merytoryka przegrywa z fochami i obsesją kontroli jednego człowieka. Tam dyrektorzy nie budują strategii – oni codziennie walczą o przetrwanie, bo jedno inne zdanie oznacza natychmiastowy wylot z gabinetu. Góra nie szuka menedżerów, tylko bezkrytycznych potakiwaczy, w każdym przejawie niezależności wietrząc spisek. Efekt tej zabawy to totalny paraliż decyzyjny i kultura strachu. Urzędnicy boją się własnego cienia, a regionem rządzą nagłe emocje i polityczna prywata, a nie chłodna kalkulacja biznesowa…
„chłodna kalkulacja biznesowa” – masz na myśli szybkie wyczyszczenie terenu dla dewelo-pijawek?
Spokojnie, na dworzec na Podzamczu zapadł już wyrok. Kwestia czasu i będzie można robić masturbacyjne wrzutki na srajskrejpera z postępów budowy nowoczesnych punktowców z apartamĘtami dla Ludzi z Grubszymi Portfelami w miejsce dworca i targowiska, które służyły „bez sęsu” dziesiątkom tysięcy plebsiaków.
Trzeba zadać sobie pytanie:
– kto z kim pije wódkę?
– kto komu dawał kasę – np. Poprzez Totalizator?
– kto u kogo imprezował ?
Kropki się łączą drodzy Redaktorzy?