Wesprzyj Kontakt

7 minut czytania  •  17.03.2025 09:42

Buki z Muminków tu nie ma. Chrońmy miejskie nieużytki

Buki z Muminków tu nie ma. Chrońmy miejskie nieużytki

Udostępnij

KOMENTARZ Znikają miejsca, gdzie dzieci mogłyby zobaczyć motyla, a dorośli odetchnąć świeżym powietrzem, likwidujemy sobie darmową retencję, filtry powietrza, korytarze przewietrzające, naturalne nawilżacze powietrza dla miasta. Kogo to obchodzi, w dobie zmian klimatu, skoro kasa w kilku kieszeniach się zgadza – pisze Wojciech Januszczyk.*

Żyjemy w czasach, w których wyraz “zagospodarowanie” stał się słowem świętym – synonimem „RoZwoJó”. Konkretnie to rodzaju rozwoju, którego żniwo teraz zbieramy w postaci zmian klimatu. Każdy skrawek ziemi musi czemuś służyć, najlepiej przynosząc zysk. Konsumpcjonizm i kolonializm przestrzeni w każdej postaci to „SóKceS” mierzony w PKB, w którym nie ma nawet odniesienia do niematerialnego szczęścia i dobrostanu. „PUMy” budowlane da się zmierzyć, pozytywnych emocji z życia – nie.

Bohaterowie miast

Nieużytki? W tym kontekście to marnotrawstwo. Coś, co wymaga naprawy, poprawy, ulepszenia, likwidacji, zabudowy. A przecież to właśnie te przestrzenie są prawdziwymi bohaterami naszych miast, biologicznymi i naturalnymi sprzymierzeńcami w walce ze zmianami klimatu, a nie – jak często sądzimy – parki i ogrody. Dlaczego więc tak bardzo chcemy je zabetonować? Bo… powiedziane jest: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”?

Oj, my głuptaski, „poddaną” to nie “kolonizuj i morduj”, tylko „opiekuj się, dbaj i ucz się” od natury – najlepszego inżyniera na świecie – i jej mechanizmów. Wszak my istniejemy od 200 000 lat, a natura od 3 000 000 000 z kawałkiem. Wie więcej niż zapatrzony w swą mądrość człowiek. „Humilitatem, stulte!”*

Sacrum Betonu, Profanum Natury – mentalne korzenie destrukcji

Nasza niechęć do nieużytków ma głębokie korzenie, sięgające podziału świata na sacrum i profanum. Mentalnie siedzimy nadal w średniowieczu. Sacrum to porządek, kontrola. To, co ludzkie i cywilizowane. To osiedla z równo przystrzyżonymi trawnikami, badylami o średnicy 15 cm, realizowanymi w ramach nasadzeń zastępczych/przestępczych i hektarami parkingów. Profanum to dzikość, nieprzewidywalność, natura, która wymyka się naszej kontroli. Nieużytek jest profanum w czystej postaci – i właśnie dlatego budzi w nas lęk.

Ten lęk podsycany jest przez narracje, które wbijają nam do głów, że dzikie jest niebezpieczne. Że chaszcze to siedlisko kleszczy, komarów i… (tu wstaw dowolny straszak z dzieciństwa – Bukę z Muminków czy złego pana z worem). I projekt na unicestwienie gotowy.

Zapominamy, że to my wkraczamy na teren tego niestabilnego ekosystemu. Zapominamy, że ekosystem to sieć zależności, w której każdy element ma swoje miejsce i rolę. Wszystkie są ważne, a nie tylko te urocze z naszego punktu widzenia.

Dochodzi do tego nasza mania porządku. Musi być równo, czysto i ślicznie. A natura nie lubi linijek. Tworzy organiczne, chaotyczne struktury. Z niewiadomych mi powodów my ten chaos postrzegamy jako coś złego, coś, co trzeba ujarzmić, ucywilizować. Stąd już tylko krok do mentalności, którą można streścić w zdaniu: „Niech deweloper się tym zajmie i zrobi z tym porządek”, a deweloper zrobi patoosiedle.

Pan, Władca, Kolonizator – człowiek w rolach głównych tragikomedii

Człowiek, odkąd istnieje, ma ambicję podporządkować sobie świat. Jesteśmy gatunkiem, który lubi dominować, przekształcać, ulepszać. Nieużytki są dla nas wrogiem, bo nie dają się łatwo wpasować w nasze schematy. Na pierwszy rzut oka nie można z nich czerpać materialnych zysków. Są nieużyteczne z punktu widzenia naszej wąsko pojmowanej produktywności.

Ta potrzeba dominacji ma w sobie coś z kolonializmu. Traktujemy Ziemię jak kolonię, którą trzeba eksploatować do cna. Nie bierzemy pod uwagę, że Ziemia to skomplikowany organizm, a nieużytki to jego ważne organy. Niszcząc je, działamy na szkodę całego systemu, w tym – o losie słodki – samych siebie.

Deweloper, Samorządowiec i Wielka Kasa – Trójkąt Bermudzki dla nieużytków

To chyba najbardziej ponury rozdział tej opowieści. Samorządy, które powinny dbać o dobro wspólne, często ulegają presji deweloperów. Nieużytki, zamiast stać się zielonymi płucami miast, zamieniają się w betonowe pustynie. Powstają osiedla – ciasne, brzydkie, pozbawione infrastruktury dla dzieci oraz z namiastką zieleni. Miejsca, w których nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby mieszkać, ale które sprzedają się/ sprzedawały jak ciepłe bułeczki, bo alternatywą jest mieszkanie z rodzicami albo wynajem za horrendalne pieniądze.

A deweloper i samorządowiec? Oni już dawno przenieśli się do swoich domów na przedmieściach, z dala od zgiełku i betonozy. Przykład? Mam go blisko. W Lublinie pięć radnych mieszka poza miastem, choć prawo wyborcze radnym tego zabrania. Pisze o tym obszernie Jawny Lublin. Strasznie to co piszą kłuje deweloperów i samorządowców, którzy co rusz skarżą się, gdzie popadnie, zapominając do czego służy dziennikarstwo w demokracji i co to jest czwarta władza. Lublin nie jest odosobnionym przypadkiem. W całym kraju jest tak samo.

Ludzie sprawujący mandaty społeczne, ale również zajmujący stanowiska decyzyjne w urzędach, mieszkają często za miastami w cudownych okolicznościach przyrody, ale kładą się Rejtanem w obronie status quo, wspierając rzeź nieużytków realizowaną przez deweloperów. Śmieją się innym mieszkańcom w oczy. Jeśli ktoś chce się o to co piszę na mnie ofuczyć, to zanim to zrobi, niech sobie popatrzy na głosowania w radach miast. Tam czarno na białym widać tego czyraka na tkance miejskiej.

A mieszkańcy? Protesty mieszkańców? Często są ignorowane. W końcu RoZwuJ jest ważniejszy niż jakieś tam chwasty. A że przy okazji znikają miejsca, gdzie dzieci mogłyby zobaczyć motyla, a dorośli odetchnąć świeżym powietrzem, likwidujemy sobie darmową retencję, filtry powietrza, korytarze przewietrzające, naturalne nawilżacze powietrza dla miasta. Kogo to obchodzi, w dobie zmian klimatu, skoro kasa w kilku kieszeniach się zgadza.

Jednocześnie bardzo kwieciście i z poważną miną odmienia się przez wszystkie przypadki mitygację, partycypację i dostosowanie do zmian klimatu. Powstają długoterminowe ekoplany, poważne raporty i programy które kończą się na ogłoszeniu i napisaniu, a potem do szuflady. Coś tam ktoś jeszcze czasem obieca w kampanii wyborczej. To Polska w dobie zmian klimatu. Wśród interesariuszy miasta jest jeszcze grupa ludzi, których mi szkoda. Świadomi tych problemów urzędnicy, którzy muszą uczestniczyć w tej farsie serwowanej nam jak kraj długi i szeroki. Muszą się podporządkować, patrzeć na greenwashing, mikroskalę działań faktycznie prośrodowiskowych pompowanych na fejsbuczkach, a ostatnio sic! gazetach wydawanych przez samorządy za nasze pieniądze. Wobec tych urzędników stosuje się zasadę zamordyzmu. Jak ci nie pasuje, to na bruk!

Nieużytki – cisi bohaterowie miast

A gdyby tak spojrzeć na nieużytki inaczej? Gdyby dostrzec w nich nie problem, a rozwiązanie kilku problemów? W dobie zmian klimatu, rosnących temperatur i coraz częstszych susz, te niezagospodarowane przestrzenie stają się na wagę złota.

* Samowystarczalne ogrody: Nie trzeba ich podlewać, nawozić, kosić. Rosną same, tworząc nie za bardzo złożone ekosystemy, w których rośliny, owady i inne organizmy żyją w jako takiej symbiozie.

* Naturalne klimatyzatory: Zadrzewienia i zarośla obniżają temperaturę, dając wytchnienie i filtrując powietrze. To darmowa i o wiele bardziej efektywna klimatyzacja niż ta, którą montujemy w naszych betonowych pudełkach.

* Retencja wody: Nieużytki pochłaniają i zatrzymują wodę, zmniejszając ryzyko podtopień i suszy. To o wiele lepsze rozwiązanie niż mało skuteczne „ogrody deszczowe” na pokaz, które są jedynie greenwashingowym listkiem figowym na fejsbuku. Oczywiście nie mam tu na myśli systemowych rozwiązań retencji na większą skalę. Chodzi o te 20 m2 ogródki deszczowe.

* Hotele/mieszkania dla owadów i innych organizmów. To ostoje różnorodności biologicznej w miastach, takiej na jaką naturę tu stać. Miejsca, gdzie mogą żyć i rozmnażać się gatunki, które obecnie starają się żyć w naszych miastach.

* Korytarze ekologiczne. Połączone ze sobą nieużytki tworzą sieć, która umożliwia zwierzętom przemieszczanie się i migrację. To kluczowe dla zachowania zdrowych populacji i różnorodności genetycznej. Mówi o tym ostatnio bardzo intensywnie Jan Kamiński w swoim projekcie o sieciach miejskich.

* Przestrzeń projektowania równoprawnego miasta. W miastach tworzonych z poszanowaniem dla wszystkich użytkowników zamieszkujące je organizmy mają swoje miejsce i nie kolidują wzajemnie z przestrzenią, w której żyją ludzie. Nieużytki to przestrzenie równoprawne. To za szkołą Ekopoetyka/Ecopoética/Ecopoetics i Grupą Centrala Malgorzata Kuciewicz i Simone De Iacobis.

* Bezkosztowe trzecie miejsca spotkań i rekreacji. To idealne miejsca na spacery, pikniki. Nie trzeba wydawać milionów na budowę parku, wystarczy pozwolić naturze działać.

Jest tylko jeden problem – nie ma jak przeciąć wstęgi przy otwarciu.

Trwa obecnie dyskusja co zrobić z IGO (inwazyjne gatunki obce) w nieużytkach. Odpowiedzią wydaje się być pielęgnacja selektywna, która może mieć wpływ na regulowanie struktur gatunkowych tego miksu roślinnego jakie wytwarzają czynniki miejskie, od których nie uciekniemy. Mam nadzieję, że po tym jak zaczniemy je szanować, przyjdzie kolej na to jak z nimi pracować przy jak najmniejszej ingerencji i stratach energetycznych.

Raj może nie jest jeszcze utracony

Michał Książek w “Atlasie dziur i szczelin” pisze “w mieście chodzi o to żeby się pomieścić” ma na myśli ludzi i inne organizmy oraz ich przestrzenie życia. Ja dodam: nieużytki i zarastanie to nie problem. To dar. To szansa na tworzenie miast, które są bardziej przyjazne i bezpieczniejsze dla wszystkich w dobie zmian klimatu. Odporne w jakimś stopniu na nie.

Profesor Szymon Malinowski, którego cenię i szanuję za mówienie prawdy potwierdzonej naukowo o zmianach klimatu i wpływie człowieka na nie w wywiadzie do październikowego numeru Architektura i Biznes powiedział “Brakuje nam świadomości, że tereny zurbanizowane, to miejsca, w których żyją ludzie, ale tereny te powinny współpracować z przyrodą. Tymczasem człowiek wydziera przyrodzie kolejne fragmenty i zabudowuje po swojemu, a potem to wszystko się na nas mści”. Do jednej z granic planetarnych, związanej z nieodwracalnym załamaniem się klimatu na które również powołuje się Profesor już niedaleko. Co oznacza, że jeszcze możemy się cofnąć. Jeszcze nie jest za późno. Raz już się to ludzkości udało. Chodziło wtedy o dziurę ozonową. Może i tym razem coś wspólnie wypracujemy?

Jako architekt krajobrazu uważam, że w miastach nieużytki i powiązanie z nimi zarastanie, to właśnie takie lekarstwo. Na dodatek dostajemy je refundowane od natury. Za darmo, bez zużywania energii i zasobów. Zamiast więc je niszczyć, nauczmy się z nimi współpracować i zauważmy to, co mogą nam dać. Zmieńmy naszą mentalność, porzućmy obsesję stałej kontroli i pozwólmy naturze robić to, co robi najlepiej – żyć i tworzyć.Niszcząc je, działamy na szkodę całego systemu, w tym – o losie słodki – samych siebie. I to nie jest ironia, to fakt!

* Humilitatem, stulte łac. – Pokory, głupcze! (parafraza Brata Zdrówko z Jasminum Jana Jakuba Kolskiego)

Wojciech Januszczyk – pracownik Instytutu Architektury Krajobrazu KUL, fundator Fundacji Krajobrazy, Inspektor Nadzoru Terenów Zieleni i biegły sądowy. Pomysłodawca i dyrektor artystyczny festiwalu sztuki ogrodów i przestrzeni — InGarden.

17 komentarzy

  • kronikidewelorozwoju pisze:

    I cyk! Januszczyk już na Czarnej Liście dewelo-bandy.

  • kronikidewelorozwoju pisze:

    PS. Co może taki Inspektor Nadzoru Terenów Zieleni?
    Chyba mniej więcej tyle co drzewo za dewelo-okupacji.

  • Chrońmy i nie tylko na forum sieci Internet, gdzie niejednokrotnie takie akcje giną i to z rąk tzw. obrońców: https://youtu.be/4FEK0JETohE?si=YpR3AsJ9h6MMuIgU

  • kronikidewelorozwoju pisze:

    @AF
    Już powinniście się w końcu nauczyć, że w kapitalizmie jedyne reguły to te, które określa kapucha.
    Pozostaje Wam modlitwa, żeby mania kurnikowa się skończyła, a ceny rynkowe spadły PONIŻEJ kosztów stawiania kurników, czyli do poziomu ok. 4-5k z metra.
    Wtedy dopiero (i dopiero wtedy jak kilku z nich ogłosi upadłość) dewelo-buraczki odpuszczą sobie zawłaszczanie przestrzeni.
    Tyle tylko, że tym, którzy już posiadają jeden albo może i więcej kurników, taka modlitwa przyjdzie z trudnością, bo ciężko życzyć sobie spadku wyceny własnego majątku.

  • . pisze:

    W Żukogrodzie panuje zatrważająca samosiejko-fobia: wystarczy poczytać komentarze o wycinkach na Wrotkowskiej: „Wyciąć wszystko w piždu i będzie spokój! itd.
    Kiedy w tym kraju trafi coś do tych pustych głów, że sadzonka to nie masowa fasola z bajki, że posadzisz i w tydzień masz gotowy las?
    .
    https://zapodaj.net/images/182e6c055f277.jpg

  • . pisze:

    Samosiejka to wróg publiczny numer jeden, bo jak drzewo wyrośnie samo z siebie, to jest jak bezdomny – śmieć, którego trzeba usunąć. I to samo Zarząd Dr0g Wojewódzkich dla nich każde drzewo przy drodze to śmiertelny wróg, co to tylko czeka, żeby napaść na biednego kierowcę. Puszczenie ścieżki rowerowej za drzewami to Za dużo myślenia. DW835 Lublin-Biłgoraj to klasyczny przykład „modernizacji” według ZDW – jak leci, wszystko wyjėbią, zero finezji, zero prób kompromisu. A unijne pieniądze z KPO idą właśnie na ZWIĘKSZANIE powierzchni biologicznie czynnej. Ale tutaj wytniemy 10 tysięcy drzew, a potem dla PR-u posadzimy 500 rachitycznych sadzonek.
    Jedyne, co nam zostaje, to Google Street View – za kilka lat ludzie zapomną, że kiedyś istniały aleje drzew.
    .
    Kompleks harwestera – niepokój i frustracja, jeśli w pobliżu nie pracuje piła spalinowa. Dalej piėrdolą, że „Nie będę gadał z ekoterrorystą, trzeba wycinać, bo drzewa to zagrożenie. Konary spadają, liście gniją na ziemi.” Może asfalt usuńmy, bo ludzie się na nim przewracają. Kiedyś ludzie bali się lasu, bo były tam wilki i zbóje. Dziś boją się drzew, bo „samosiejki brzydkie” „liście gniją”. No to już gurwa nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. „Nie ma drzew, nie ma problemu” – tak samo jak nie ma mózgu, to nie ma się myśli.
    My tracimy, oni zarabiają. A jak się człowiek zacznie burzyć, to jeszcze nazwą go ekoterrorystą. Nie ważne, że już brakuje infrastruktury, że przedszkola i szkoły są przepełnione, że drogi się korkują, że terenów zielonych ubywa jak covidowych przypadków – ważne, by dewelo-cwaniak zyskał coś na tym.
    .
    I jeszcze to święte przekonanie, że „mamy dużo lasów, to można ciąć”. 5 minut piszą, że „„przecież to tylko krzaki”, „ćpuny tam siedzą”, „drewno jest do palenia”, „ekolodzy przesadzają”.”. To nawet nie jest ignorancja, to już jakaś kulturowa trauma pokoleniowa, że przyroda to wróg, którego trzeba tępić.
    .
    Ludzie drą mordy w internetach, że wycinki, że betonoza, że Dewelo-Duce działa pod deweloperów – ale kiedy przychodzi co do czego, to w wyborach masowo na niego głosują. I patodeweloperska mentalność: 💬 „Nie podoba się? Wypjėrdalaj.”. Na zachodzie jak jest jakaś przebudowa – analizuje się teren, sprawdza, jak coś wpłynie na okolicę, szuka najlepszego rozwiązania. A u nas? Zlecenie pod kolesiostwo, na odpiėrdol, najtaniej, byle szybciej.
    .
    Tak jest, gdy prezydent Lublina jest z ramienia partii politycznej i nie jest niezależny od innych. Przykładowo Zamość ma prezydenta Rafała od 2024 roku, który nie należy do żadnej partii, rozmawia z ludźmi, odpisuje na Facebooku. A w Żukolandzie: Mieszkańcy Zablokowani przed salą. Przedstawicielka 3,5 tysiąca osób przeciwko budowie spalarni śmieci? Zamknęli mordy mieszkańcom. Ale przecież ” „Wiedeń ma spalarnię, więc i my powinniśmy”. To porównanie to jak mówić Nowy Jork ma metro, więc Lublin też powinien – tylko że u nas nie potrafią nawet zorganizować tzw. komunikacji miejskiej, a co dopiero zarządzać toksycznymi emisjami. Tutaj taka metropolia, że aż to brak linii pospiesznych, 301 to „pospieszna” tylko w propagandzie ZDiTM-u. Nie spełnia żadnych kryteriów linii pośpiesznej, bo zatrzymuje się na każdym przystanku jak normalny autobus.
    .
    Pamiętam taką ulicę Kalinowszczyzna przed 2019 rokiem. Ile rosło drzew, ile było cienia w upały, a teraz beton. A za Abramowicką to dawno ktoś powinien beknąć, bo dawną piękna zieloną ulicę zamienili na betonozę i kolejny buspas, który nie obsługuje prawie żadnej linii pseudo-komunikacji miejskiej i tylko dwóch przewoźników – na Biłgoraj PKS i na Żółkiewkę.
    .
    Witamy w Lublinie https://www.youtube.com/watch?v=M-nvt8NDxa0

  • . pisze:

    🌸 Jasne Błonia Szczecin, które kuszą nawet fotografów z innych polskich miast. A to za sprawą krokusów.
    https://szczecin.wyborcza.pl/szczecin/5,137466,31758398.html
    𝗧𝘆𝘀𝗶𝗮̨𝗰𝗲, 𝗷𝗮𝗸 𝗻𝗶𝗲 𝗺𝗶𝗹𝗶𝗼𝗻𝘆 𝗸𝗿𝗼𝗸𝘂𝘀𝗼́𝘄 𝗰𝗶𝗲𝘀𝘇𝗮̨ 𝗼𝗸𝗼 𝗺𝗶𝗲𝘀𝘇𝗸𝗮𝗻́𝗰𝗼𝗺 𝗶 𝘁𝘂𝗿𝘆𝘀𝘁𝗼𝗺 𝗼 𝘁𝗲𝗷 𝗽𝗼𝗿𝘇𝗲 𝗿𝗼𝗸𝘂.
    U nas powinno się to zrobić.
    Takie krokusy to przecież prosta sprawa – sadzisz cebulki i one co roku kwitną. Ale nie, bo jak nie można na tym zarobić milionów, to się nie opłaca.
    .
    Patrzysz na Jasne Błonia w Szczecinie i widzisz, jak można to robić dobrze – tysiące kwiatów, ludzie spacerują, robią zdjęcia. Można poczuć wrażenie, że jesteś w jakiejś Dolinie Chochołowskiej, przecudnie to wygląda. ✔️

  • . pisze:

    **Samosiejka to wróg publiczny numer jeden, bo jak drzewo wyrośnie samo z siebie, to jest jak bezdomny – śmieć, którego trzeba usunąć.** – oczywiście bez urazy dla osób bezdomnych. Ale niestety taka jest rzeczywistość w Polsce.

  • Mieszkańcy Czechowa pisze:

    Obrońców dzikich chaszczy ci u nas dostatek, ale – jakby to powiedział Ferdek Kiepski – robić ni ma komu !
    Jak jeden czy drugi nawiedzony ekologu samosiejek brak ci widoku chwastów w Centrum Koziego Grodu, to dygaj na ul. Puławską na sam dół przy Czechówce gdzie po dawnych ogrodach działkowych pełno samosiejek i nikt się od 50 lat tym nie zajmuje !
    Bez odbioru…

  • Wiesniak pisze:

    Wieśniaki, które przeprowadzają się do Lublina (zresztą do wielu innych polskich miast) nienawidzą zieleni, bo przypomina im wioski, z których pochodzą. Wolą beton, bo kojarzy im się z „prestiżem”.

  • . pisze:

    @Wiesniak
    A ciekawe, czy Tusk i reszta wiedzą, co robi jego partyjny kolega, naśladując działania PiSu, który przez 8 lat dewastował polski ekosystem (wycinka Puszczy Białowieskiej, Lex Szyszko, masowe wycinki drzew przydrożnych, głównie Wojewódzkich). Wieś nie ma nic do rzeczy, tylko mentalność i propaganda władz na facebookach. U nas też to działa, również propaganda o zielonym Lublinie to skąd się bierze wśród społeczności Lublina? A właśnie z brukowca miejskiego i kont urzedniczych

  • Wieśniak pisze:

    Do . (kropka) – w ogóle nie ma dyskusji, że w kwestii zieleni miejskiej władze miasta podejmują decyzje, które w poważnych miastach są szeroko krytykowane – i prąd myślowy prezentowany przez obecną lubelską władzę (w kwestii zieleni miejskiej) jest skandaliczny. Warszawa się „odbetonia” – proszę zobaczyć projekt Nowe Centrum Warszawy. Nawet mniejsze miasteczka już rozumieją, że kostka brukowa na kwadratowym rynku to nie jest rozwiązanie. Ale napisałem poprzedni komentarz dlatego, że władza nie bierze się z próżni – władza w Lublinie tak postępuje bo wyborcy im na to pozwalają. Mieszkańcom Lublina ewidentnie nie zależy na zielonym mieście bo się po prostu o nie nie upominają. Dlatego są dla mnie wieśniakami.

  • kronikidewelorozwoju pisze:

    @Wieśniak
    Jest sporo prawdy w tym uogólnieniu.

  • Mieszkańcy Czubów pisze:

    Obrońców dzikich chaszczy ci u nas dostatek, ale – jakby to powiedział Ferdek Kiepski – robić ni ma komu !
    Jak jeden czy drugi nawiedzony ekologu samosiejek brak ci widoku chwastów w Centrum Koziego Grodu, to dygaj na ul. Puławską na sam dół przy Czechówce gdzie po dawnych ogrodach działkowych pełno samosiejek i nikt się od 50 lat tym nie zajmuje !
    Bez odbioru

  • . pisze:

    W tym kraju to już wszystko jest możliwe. Sztuczna inteligencja w sądzie za komentarz o deweloperce. „ChatGPT ma przeprosić na stronie głównej Urzędu Miasta Lublin i wpłacić 100 tys. zł na fundację wspierającą zrównoważony rozwój… betonu.”
    A tak już na serio, bo to poważny temat: Im więcej zieleni, tym lepsza retencja zanieczyszczeń – a wycięcie wszystkiego do gołego betonu powoduje, że pyły i gazy po prostu wiszą w powietrzu. A jeśli ktoś jeszcze śmie mieć inne zdanie, to wiadomo – lewacki ekoterrorysta.

  • bez_kropek pisze:

    Piękne, gorzkie i prawdziwe spojrzenie na świat. Nic dodać, nic ująć.

  • Tata Muminka 2 pisze:

    I jeszcze tu przyszedł pobełkotać ? , zlepek frazesów z różnych stron…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *