Wesprzyj Kontakt

8 minuty czytania  •  04.09.2025 09:00

Budować można w różnych miejscach. Ale drugich górek czechowskich nie ma

Budować można w różnych miejscach. Ale drugich górek czechowskich nie ma

Udostępnij

KOMENTARZ W tym zaplanowanym „na miarę starego LSM-u” systemie górki czechowskie – razem ze skansenem i Ogrodem Botanicznym – miały stanowić rezerwuar zieleni dla północno-zachodniego Lublina – tłumaczy Marcin Skrzypek*.

Drogi Marcinie, (zwracam się do Marcina Wrońskiego, od jesieni 2024 radnego klubu prezeydenta Krzysztofa Żuka) chciałbym odnieść się do Twoich słów: „Mamy po raz pierwszy od półwiecza do czynienia z projektem urbanistycznym na miarę starego LSM”. Mylisz się. To właśnie projekt górek czechowskich jako terenu zielonego, chronionego przed urbanizacją, jest na miarę starego LSM, ponieważ został stworzony w tym samym czasie i przez tych samych ludzi, co koncepcja LSM-u. Twarzą i autorytetem dla tych projektów do dziś pozostaje zmarły parę lat temu Romuald Dylewski, autor powojennego planu Lublina ze wszystkimi jego osiedlami i głównymi drogami.

Marcinie, znamy się z II LO, razem stawialiśmy tam pierwsze kroki jako autorzy tekstów. Ty poszedłeś w kryminały, ja w kulturę przestrzeni, na prośbę właśnie Dylewskiego. I dlatego też zdecydowałem się napisać ten list do Ciebie. Bo na pewno on by napisał. Piszę więc trochę w jego imieniu. Ty zrobiłeś karierę jako pisarz, ja raczej jako muzyk i publicysta w wielu niszowych miejscach. Ale od dwóch lat pisuje do „Polityki”, o przestrzeni właśnie, więc chyba moje słowa są czegoś warte. I mam nadzieję, że nawet przez naszą starą znajomość przyjmiesz je z zapasem zaufania do mnie i szacunku dla mojego intelektu i dobrych intencji oraz ze świadomością, że piszę bardzo serio.

Żywym dowodem na to, że górki „na miarę starego LSM-u” to górki zielone, są niedawne słowa Andrzeja Linka, kolegi Dylewskiego, który zdecydował się odpowiedzieć na nieprawdę (w opinii wielu – kłamstwo) podaną w zeszłym roku w Dzienniku Wschodnim. Cytuję dwa artykuły:

Urbanista Andrzej Link: Romuald Dylewski nigdy nie projektował zabudowy górek czechowskich. „– To jest niedorzeczne. Jak macie taki projekt to go pokażcie – mówi Andrzej Link, ostatni żyjący urbanista z zespołu, który tworzył pierwszy po wojnie plan Lublina. Architekt odnosi się do twierdzeń Dziennika Wschodniego jakoby inż inż Romuald Dylewski był zwolennikiem zabudowy górek czechowskich.”

Człowiek, który zaplanował Lublin: Mam wrażenie, że miasto jest w rękach deweloperów. „– To napad na jakość życia w mieście – tak plan zabudowy górek czechowskich blokami komentuje Andrzej Link, ostatni żyjący urbanista z zespołu, który pod kierownictwem Romualda Dylewskiego, w latach 50. XX wieku zaplanował współczesny Lublin.”

Miasto to system. I kiedyś tak planowano Lublin. Gdyby zabudowa górek miała być „na miarę LSM-u”, to już by tam stały bloki, bo tak polecałoby stare studium zagospodarowania przestrzennego i nie trzeba by było robić

W tym zaplanowanym „na miarę starego LSM-u” systemie górki – razem ze skansenem i Ogrodem Botanicznym – miały stanowić rezerwuar zieleni dla północno-zachodniego Lublina. Na południu był Stary Gaj, środkową część miasta przecinała dolina Bystrzycy, a od północy miał wchodzić zielony klin dawnego poligonu. Na takich klinach zaplanowany jest np. Poznań, a także nasze miasto partnerskie Muenster.

Ale oczywiście plany można zmieniać. Jednak trzeba przedstawić jakieś powody dla ich zmiany. I tutaj mam problem etyczny. Urząd Miasta Lublin przez te kilkanaście lat walki o górki nie wskazał, jakie wyższe dobro wspólne osiągniemy przez ich zabudowę, zamiast zostawić je zielonymi, jak nakazywało poprzednie studium.

Górki miały służyć właściwie całemu miastu, a szczególnie mieszkańcom okolicznych dzielnic: Czechowa Płn i Płd, Sławina, Sławika i Wieniawy. Zatem to wyższe dobro również powinno być wspólne i dotyczyć tych dzielnic. Tymczasem ich zabudowa oczywiście uraduje parę tysięcy osób, które tam zamieszkają, ale straci na tym wielokrotnie więcej mieszkańców tych dzielnic pozbawionych urbanistycznego dziedzictwa tego terenu zielonego.

Budować można w różnych miejscach. Ale czegoś takiego jak górki czechowskie nie da się mieć gdzie indziej.

Udowodnienie, że Urząd Miasta Lublin nie przedstawił uzasadnienia dla zabudowy górek, czyli, że ich wartość gminna jako terenu zielonego jest mniejsza niż jako osiedla – nie jest tu możliwe. Argumenty, które padały w analizach urzędu dotyczyły np. misji zwiększania średniego metrażu mieszkań na osobę (ale bez zwiększania średniego dochodu…) oraz rosnącej (!) liczby mieszkańców Lublina przy deficycie terenów pod zabudowę mieszkaniową. Obalenie tych argumentów jest łatwe, ale wymagałoby osobnego raportu. Są jednak na ten temat materiały robocze.

Drugi problem etyczny, który mam, to „niefortunne” postępowanie miasta podczas działań partycypacyjnych związanych z Górkami. Podam dwa przykłady.

Powyżej screeny planów, które udostępnił UM Lublin podczas referendum. Istotne jest to, że zastąpiono w nich oryginalną legendę z obowiązującego wówczas studium, gdzie górki były określone „terenem niezurbanizowanym (chronionym przed urbanizacją)”. W nowej legendzie nie ma „ochrony przed urbanizacją”. Jej obecność byłoby w jawnej sprzeczności z poddawanym pod referendum pomysłem na ich urbanizację.

Drugi przykład dotyczy przeprowadzenia jednoczesnych konsultacji nowego Studium i tzw. „antysmogowego” Panelu Obywatelskiego w 2018 roku. Pomijam fakt, że takie przedsięwzięcia nie powinny się nakładać, bo ciężej je nagłośnić. Konsultacje studium były ważniejsze, ale to panel miał 200 tys. zł wsparcia organizacyjnego i medialnego.

Chodzi o to, że konsultacje Studium kończyły się przed zakończeniem Panelu. Konsultacje Studium trwały 21 marca – 15 maja, a Panel 26 marca – 19 maja. Czyli wnioski z Panelu, które mogły dotyczyć planowania miasta, a więc Studium – w szczególności roli terenów zielonych i cyrkulacji powietrza – nie miały szans stać się wnioskami do Studium z przyczyn formalnych – UM Lublin zaplanował to tak, że konsultacje Studium kończyły się 3 dni wcześniej niż Panel.

Nawiasem mówiąc, organizacja późniejszego referendum ws. górek negowała jedną z kluczowych rekomendacji Panelu, które miały być wiążące dla Ratusza: „Pełna ochrona przed zabudową kubaturową całego obszaru Górek Czechowskich jako naturalnych płuc i filtra antysmogowego dzielnicy Czechów Południowy oraz innych części Lublina.”. Rekomendacje tę odrzucono, łapiąc ją za słowa: że „pełna ochrona […] całego obszaru Górek” jest z definicji niemożliwa, bo już część górek jest zabudowana. Więc formalnie referendum jej nie negowało, bo została wcześniej zanegowana. Sęk w tym, że była ona zgodna z obowiązującym wtedy starym Studium traktującym Górki jako „teren chroniony przed urbanizacją”.

Sam oceń, w swoim sumieniu, jak określić te zachowania UM Lublin. I czy warto się pod nimi podpisywać.

Górki czechowskie to 105 dzikiego terenu na północy Lublina, enklawa zieleni wśród rozrastających się osiedli w dzielny Czechów. Właściciel terenu – deweloper TBV Investment – zamierza zabudować 25 ha. Na dzisiejszej sesji Rada Miasta Lublin, zdominowana przez klub radnych prezydenta Krzysztofa Żuka, się to zgodzi.

Brak określenia wyższego dobra zabudowy górek, nad ich ochroną przed urbanizacją oraz takie jak ww. „niefortunne” działania UM Lublin nie pozwalają mi pogodzić się ze stanem lubelskiej demokracji. Jak już wielokrotnie pisałem i mówiłem, publiczna, społeczna wartość terenów zielonych w mieście od czasów PRL-u nie tylko nie spadła, ale wręcz poszybowała w górę. A co dopiero tak spójnego i rozległego półnaturalnego terenu jak górki, będące żywym samplem Wyżyny Lubelskiej i Roztocza w środku miasta! Coś takiego widziałem tylko w Dublinie. Samo to by wystarczyło w innym mieście, aby hołubić ten skrawek zieleni jak skarb świadczący o wyjątkowości miasta, dla obecnych i przyszłych pokoleń.

A przecież żyją też na górkach gatunki chronione, w ogóle przyrodniczo jest to Sezam. Mówimy tu o dziedzictwie dla naszych dzieci i wnuków, które będą nas rozliczać ze spełniania naszych własnych zobowiązań: ochrony przyrody, bioróżnorodności, dostosowań miasta do zmian klimatu czy starań o czyste powietrze.

Życzę Ci powodzenia, sukcesów pisarskich i decyzji zgodnych z dobrem publicznym, interesem społeczności Lublina.

*Marcin Skrzypek, członek Rady Kultury Przestrzeni.

KALENDARIUM OSTATNIVH WYDARZEŃ

21 sierpnia 2024 r. Do Wydziału Planowania Urzędu Miasta Lublin wpływa wniosek o uchwalenie Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego (ZPI) dla obszaru górek czechowskich. To pierwszy wniosek złożony w takim trybie w lubelskim Ratuszu. Urzędnicy wrzucają projekt na najbliższą sesję Rady Miasta.

3 września 2024 r. Na posiedzenie Komisji Rozwoju Miasta, Urbanistyki i Ochrony Środowiska deweloper przygotował 30-stronicową prezentację, ale zdradza ile mieszkań chce zbudować. Tomasz Fulara, nowy zastępca prezydenta ds. Inwestycji i Rozwoju, zapowiada: – Dzisiaj zaczynamy projekt ogromnie transparentny.

5 września 2024 r. Rada Miasta Lublin daje zielone światło. Intensywność zabudowy z deweloperem ma negocjować Anna Ryfka. Radna przyznaje, że dla niej deweloperskie osiedla są symbolem rozwoju miast

17 października 2024 r. Należący do lubelskich deweloperów Dziennik Wschodni pisze, że koncepcję zabudowy górek czechowskich stworzył wybitny urbanista Romuald Dylewski. – To jest niedorzeczne – komentuje Andrzej Link, członek zespołu architektów, którzy tworzyli pierwszy po wojnie plan Lublina.

26 października 2024 r. Ujawniamy, że TBV Investment, na przekazaniu miastu 75 ha na park w ciągu pięciu lat oszczędził 2,5 mln zł. Wiemy to z akt sprawy sądowej – mieszkaniec Lublina, który na internetowym forum napisał „TeBeWał”, został uniewinniony. O zniesławienie pozwał prezes deweloperskiej spółki Wojciech Dzioba

24 czerwca 2025 r. Tomasz Fulara ogłasza koniec negocjacji z deweloperem Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego dla górek czechowskich. W projekcie doszło jedynie do kosmetycznych zmian.

4 lipca 2025 r. Rada Dzielnicy Czechów Północny negatywnie opiniuje projekt umowy pomiędzy gminą Lublin a deweloperem i ostrzega przez „komunikacyjnym chaosem”. Na tzw. spacerze studyjnym z zespołem projektowym po terenie przeznaczonym do zabudowy jest nerwowo.

21 lipca 2025 r. Mija czas na na składanie wniosków i uwag przez mieszkańców miasta. Z 567 miasto przyjmuje tylko jeden (nr 544) – głos popierający ZPI do którego dołączono listę 811 podpisów.

4 września 2025 r. Sesja Rady Miasta Lublin, na której radni zagłosują na przyjęciem ZPI. O godz. 17 ekolodzy i obrońcy górek czechowskich przed zabudową organizują „Ostatni protest”. – Spotkajmy się pod Ratuszem żeby wyrazić sprzeciw wobec demolowania skarbu Lublina w imię deweloperskiego biznesu stulecia – zachęcają.

13 odpowiedzi do “Budować można w różnych miejscach. Ale drugich górek czechowskich nie ma”

  1. Mieszkańcy Czechowa pisze:

    Dlaczego Lublin jest najlepszym miejscem do życia?
    1. Bogata historia i kultura

    Lublin zachwyca zabytkami takimi jak Zamek Lubelski, Brama Krakowska czy Stare Miasto, a jego atmosfera ożywa dzięki licznym festiwalom: Carnaval Sztukmistrzów, Jarmark Jagielloński, Festiwal Inne Brzmienia czy Noc Kultury.

    2. Dużo zieleni i czyste powietrze

    Miasto to jedno z najczystszych w Polsce pod względem środowiskowym — ma świetną jakość powietrza, dużo parków (Saski, Zemborzycki) i rekultywowane tereny zielone.

    3. Dynamiczny rozwój i dobre perspektywy ekonomiczne

    Lublin przeszedł ogromną metamorfozę dzięki funduszom unijnym — powstały strefy ekonomiczne, nowoczesna infrastruktura transportowa, stadion i centra handlowe.

    4. Wysoka jakość życia i bezpieczeństwo

    W rankingu PZU Lokalnie Lublin zajął pierwsze miejsce w Polsce: wyróżnia się dostępnością opieki zdrowotnej, przedszkoli, bezpieczeństwem i przystępną ceną mieszkań.
    Business Insider również ocenił go wysoko za słabe natężenie ruchu, czyste powietrze, dostęp do służby zdrowia i atrakcyjny rynek nieruchomości.

    5. Przystępne koszty życia

    Według raportów Lublin oferuje najniższe ceny nowych mieszkań wśród ośmiu analizowanych miast, a koszty transportu, żłobków czy wynajmu są wyjątkowo korzystne.

    6. Akademickie centrum z szeroką ofertą edukacyjną

    Lublin jest jednym z największych ośrodków akademickich w Polsce — działa tu 9 uczelni i studiuje niemal 60 000 osób, w tym wielu zagranicznych studentów.
    Ścisła współpraca uczelni z biznesem przyczynia się do rozwoju innowacji.

    7. Doskonała komunikacja miejska i mobilność

    Lublin oferuje bardzo dobrą komunikację — trolejbusy, autobusy i system rowerów miejskich (ponad 900 rowerów i 91 stacji).
    Poza tym, dzięki drogach S17/S19 i lotnisku, łatwo stąd dojechać do Warszawy, Rzeszowa czy Krakowa.

    8. Otwartość, bezpieczeństwo i społeczność międzynarodowa

    Lublin wyróżnia się niskim poziomem przestępczości, wysokim poziomem inkluzywności i przyjazną atmosferą — według PwC, bezpieczeństwo i oferta edukacyjna ocenione bardzo dobrze.
    W mieście studiuje wiele osób z różnych krajów, co wzbogaca lokalną społeczność.

    9. Klimat studencki i kulturalny

    Studenci stanowią około ⅓ mieszkańców, co nadaje miastu energii, młodzieńczego klimatu i dostęp do wydarzeń kulturalnych.
    Lublin organizuje też m.in. Urban Highline Festival — największy polski festiwal slackline’owy

    Podsumowanie

    Lublin to miasto, które harmonijnie łączy historię, kulturę i rozwój — z mocnym zapleczem edukacyjnym, świetną infrastrukturą, dostępnością mieszkań i zielonych przestrzeni oraz bezpieczeństwem. To idealne miejsce do życia dla rodzin, studentów, osób młodych i ambitnych, w którym można zarówno spokojnie mieszkać, jak i rozwijać się zawodowo.

  2. GDYNIA - najlepsze miejsce do życia, z dala od reżimu pisze:

    Dlaczego Gdynia jest najlepszym miejscem do życia w Polsce a nie Lublin?
    _______________________
    Gdynia, jako część dynamicznego Trójmiasta, wyróżnia się na tle innych polskich miast wysoką jakością życia, co potwierdzają liczne rankingi i badania. Mieszkańcy cenią ją za bliskość morza, rozwiniętą infrastrukturę oraz przyjazne warunki do rozwoju osobistego i zawodowego. Poniżej udowadniam, dlaczego Gdynia zasługuje na miano najlepszego miejsca do życia, skupiając się na trzech kluczowych aspektach: rynku pracy, komunikacji publicznej oraz walorach przyrodniczych. Analiza opiera się na aktualnych danych i porównaniach z innymi miastami, takimi jak Gdańsk, Warszawa czy Szczecin.
    .
    Rynek pracy
    Gdynia oferuje jeden z najbardziej stabilnych i atrakcyjnych rynków pracy w Polsce, z niskim bezrobociem i wysokimi zarobkami, co przyciąga specjalistów z całego kraju. Stopa bezrobocia w Gdyni wynosi zaledwie 2,1%, co jest jednym z najniższych wskaźników w Polsce i przewyższa nawet Gdańsk (gdzie wynosi około 2,5%). Średnie wynagrodzenie brutto sięga 7556,25 zł miesięcznie, co plasuje miasto na 7. miejscu w krajowym rankingu – wyprzedzając np. Szczecin czy Poznań
    .
    Komunikacja publiczna
    System komunikacji publicznej w Gdyni jest jednym z najbardziej efektywnych i ekologicznych w Polsce, co ułatwia codzienne życie i redukuje korki w porównaniu do zatłoczonych miast jak Warszawa czy Kraków. Miasto dysponuje rozbudowaną siecią autobusów, trolejbusów i Szybkiej Kolei Miejskiej (SKM), która łączy Gdynię z Gdańskiem i Sopotem w zaledwie kilkanaście minut. Trolejbusy, unikalne na skalę kraju, łączą zalety autobusów z niską emisją spalin, oferując regularne i punktualne połączenia w obrębie miasta.
    .
    Walory przyrodnicze
    Gdynia wyróżnia się wyjątkowymi walorami przyrodniczymi, które czynią ją „zielonymi płucami” Pomorza i idealnym miejscem dla miłośników natury, przewyższając pod tym względem betonowe metropolie jak Łódź czy Katowice. Miasto graniczy z Morzem Bałtyckim, oferując piękne plaże, klify i tereny rekreacyjne, takie jak Klif Orłowski czy Rezerwat Kępa Redłowska z bunkrami i ścieżkami spacerowymi. Trójmiejski Park Krajobrazowy, obejmujący lasy na granicy Gdyni, Gdańska i Sopotu, zajmuje ponad 20 tys. ha i jest największym tego typu obszarem w Polsce, zapewniając świeże powietrze i liczne szlaki turystyczne.
    .
    Podsumowując – Gdynia łączy stabilny rynek pracy z efektywną komunikacją i bogactwem natury, co czyni ją liderem w rankingach jakości życia w Polsce. W porównaniu do innych miast, jak Warszawa (wyższe koszty życia) czy Kraków (zanieczyszczenie powietrza), Gdynia oferuje zrównoważony rozwój i bliskość do natury, przyciągając rodziny i profesjonalistów.

  3. BOJKOT książek Wrońskiego pisze:

    Marcin Wroński to ten sam, co to miał startować na prezydenta Lublina jako „niezależny”, tak?
    Nie kupować jego powieści, jeśli zagłosuje za zniszczeniem Górek Czechowskich

  4. Mieszkańcy Czechowa pisze:

    Powieści Wrońskiego są najlepsze na świecie.
    🔎 1. Wyjątkowy klimat retro

    Wroński przenosi czytelnika do Lublina lat 30., 40. i 50. XX wieku. Tworzy:

    pełnokrwisty świat międzywojnia i PRL-u,

    z detalami opisuje życie codzienne, język, zwyczaje, stroje, wnętrza, politykę.

    Ten historyczny realizm nadaje książkom autentyczność i głębię.

    🕵️‍♂️ 2. Silny, nietuzinkowy bohater

    Komisarz Zygmunt Maciejewski to:

    twardy, cyniczny glina z zasadami,

    postać złożona psychologicznie, nie zawsze sympatyczna, ale bardzo ludzka,

    ktoś w rodzaju „polskiego Philipa Marlowe’a” – noir w realiach II RP.

    ✍️ 3. Doskonały styl pisarski

    Wroński:

    pisze zwięźle, soczyście, inteligentnie,

    potrafi budować napięcie bez tanich sztuczek,

    wplata w tekst czarny humor, ironię i inteligentne dialogi.

    📚 4. Połączenie kryminału z literaturą wysoką

    Choć to kryminały, mają w sobie:

    refleksje o historii, społeczeństwie, tożsamości,

    pytania o winę, sprawiedliwość, pamięć zbiorową.

    Nie są to książki „do zapomnienia po przeczytaniu” — często zostają z czytelnikiem na dłużej.

    🗺️ 5. Umiejscowienie akcji w Lublinie

    Wroński „odczarował” Lublin jako tło literackie:

    nadał miastu duszę i głos,

    pokazał jego mroczne zakamarki, wielokulturową przeszłość, polityczne konflikty.

    Dla mieszkańców to sentymentalna podróż, dla innych – fascynujące odkrycie.

    🧠 6. Rzetelność historyczna

    Choć to fikcja, Wroński:

    solidnie bada tło historyczne swoich opowieści,

    wplata prawdziwe wydarzenia, postaci i realia życia,

    korzysta z archiwów, wspomnień, źródeł – jego książki to też „kawał historii”.

    📖 Polecane tytuły z serii o Maciejewskim:

    „Morderstwo pod cenzurą” – pierwszy tom, świetne wprowadzenie.

    „Kino Venus” – jeden z najbardziej cenionych.

    „Pogrom w przyszły wtorek” – odważne podejście do trudnych tematów historycznych.

  5. kronikidewelorozwoju pisze:

    Wrona wleciał między jarząbki i musi krakać jak i one.
    ————-
    Jest jasne, że drobna burżuazja, w tym koncesjonowani artyści i twórcy, zawsze koniec końców stają po stronie kapitalistów.
    To samo zresztą tyczy się niestety tych, którzy łykali apartemĘty od tebewała w pobliżu GCz. z nadzieją, że za mini-ratki będą mieli niezmącone widoki na zieleń oraz rosnącą z roku na rok „wartość” ich ynwestycji oraz głosowali na Rozwijacza dotąd, aż dewelo-r0zwój nie zaczął się „nagle” rozlewać za miedzą.
    Wtedy dopiero zaczęło się skamlanie o „wypaczeniach” systemu.

  6. kronikidewelorozwoju pisze:

    @Bojkot
    Najwyraźniej i bez bojkotu nikt tego nie kupuje, bo dlaczego inaczej pisarzyna zdecydował się wstąpić do obciachowego klubu lizania dewelo-rowów?
    ——
    Rzeczywistość XXI-wiecznego dewelo-folwarku dostarcza jeszcze lepszych inspiracji w/s różnego rodzaju patologii niż czasy Sanacji, jednak twórczość w tym zakresie jakoś nie kwitnie. Może dlatego, że pisanie o zamierzchłych czasach nie grozi naciśnięciem obecnie żyjącej oligarchii na odcisk.

  7. maku pisze:

    Mieszkam na Czechowie. Jestem biologiem i uczniem profesora Fijałkowskiego, zatem wiadomo jakie mam zdanie na temat zabudowy Górek. I chyba pierwszy raz zgadzam się z radnymi PiS, chociaż wiem, że nie robią tego z powodów ekologicznych, tylko przeciwko Żukowi.

  8. kronikidewelorozwoju pisze:

    @maku
    Jesteśmy wszyscy wzruszeni tym wyznaniem, ale obstawiam, że w 2029 jako Odpowiedzialny Obywatel pobiegniecie do urny z kartką z krzyżykiem umieszczonym obok nazwiska F00Liar.

  9. kronikidewelorozwoju pisze:

    Typowy przykład lemingozy z fb:
    „Może ktoś ma jakieś kontakty, żeby zainteresować ważne osoby ze świata sportu czy muzyki.”
    ———–
    Może ktoś „ma kontakt” z Wroną, która podpisała się obiema rękami pod geszeftem, albo z dewelo-primadonną, która zgarniała kasę za reklamy klocka dziadoP0litan Park, albo może z donatanem zainwestowanym po szyję w kurniki, albo może z „lewym”, który kopie betonowe złoto na wielką skalę?
    ———-
    Halo? Tu Ziemia.

  10. ⚫ LISTA HAŃBY 2025⚫ pisze:

    Zapamiętać liczbę tych osób (o 19:37 zagłosowali za ZPI, czyli zdewastowaniem GCz.)
    1) Bubicz
    2) Choduń
    3) Dados
    4) Daniewski
    5) Florek
    6) Glijer
    7) Gutkowska
    8) Jurkowski
    9) Kamińska
    10) Kwiatkowska
    11) Mach
    12) Margul
    13) Orzechowska
    14) Pakuła
    15) Ryfka
    16) Szczygieł-Mitrus
    17) Wcisło
    18) Wroński

  11. Pawel pisze:

    A kto sprzedal Gorki? Moze lepiej zaczac od tego?

  12. Paweł 2 pisze:

    Państwo dyskutanci, opublikujcie listę hańby tych, którzy sprzedali Górki. Czytelnicy będą chyba bardziej zainteresowani. A teraz na poważnie. Obecni właściciele Górek chcą zainwestować własne pieniądze w budowę na części Górek parku i wiele innych udogodnień. Piszecie o tym, że należy całość przekształcić w oazę zieleni. Za czyją kasę? Za kasę mieszkańców miasta. Znajdźcie inwestorów. Oni odkupią od właścicieli tereny, zbudują wam park i będą pobierać opłatę za korzystanie. Bo żyjemy, niestety, w kapitalizmie. Chcesz coś mieć lub z czegoś korzystać – zapłać. Jest jeszcze jeden sposób. Wystawić roszczenia tym, którzy sprzedali i za uzyskaną kasę wykupić Górki, a za odsetki przekształcić je w park. Ale w dyskusji nikt nie wspomina o tych, którzy sprzedali całe Górki. Natomiast obrzucają hańbą tych, którzy za pieniądze dewelopera chcą część z Górek przekształcić w zieloną oazę. Ludzie, obudźcie się. Teraz nie rządzi komuna, gdy można było komuś zabrać, dla dobra wspólnego. Teraz XXI wiek i wolny rynek. Jak sprzedali – to ich własność. Chcecie skorzystać, odkupcie i róbcie sobie park. Jak zablokujecie, to będzie leżało odłogiem przez kolejne dziesięciolecia, tak jak dotychczas.

  13. nadzieja umarła, nadzieja żyje pisze:

    Niesamowicie przykre jest, że z ideami odnowienia miasta, niezależności, dostajemy jednak 100% tego czego chce Krzysztof Żuk i deweloper.
    Cieszy, że tyle osób przyszło na protest w obronie Górek Czechowskich. Trzeba mieć jednak świadomość, że potrzeba dużo więcej osób, żeby w 2029 roku odzyskać to miasto i odsunąć od władzy deweloperów. Obrona Górek i inne protesty to dobry początek działań, które powinny procentować alternatywą w wyborach samorządowych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy