8 minut czytania • 04.09.2025 09:00
Budować można w różnych miejscach. Ale drugich górek czechowskich nie ma
Udostępnij
KOMENTARZ W tym zaplanowanym „na miarę starego LSM-u” systemie górki czechowskie – razem ze skansenem i Ogrodem Botanicznym – miały stanowić rezerwuar zieleni dla północno-zachodniego Lublina – tłumaczy Marcin Skrzypek*.
Drogi Marcinie, (zwracam się do Marcina Wrońskiego, od jesieni 2024 radnego klubu prezeydenta Krzysztofa Żuka) chciałbym odnieść się do Twoich słów: „Mamy po raz pierwszy od półwiecza do czynienia z projektem urbanistycznym na miarę starego LSM”. Mylisz się. To właśnie projekt górek czechowskich jako terenu zielonego, chronionego przed urbanizacją, jest na miarę starego LSM, ponieważ został stworzony w tym samym czasie i przez tych samych ludzi, co koncepcja LSM-u. Twarzą i autorytetem dla tych projektów do dziś pozostaje zmarły parę lat temu Romuald Dylewski, autor powojennego planu Lublina ze wszystkimi jego osiedlami i głównymi drogami.
Marcinie, znamy się z II LO, razem stawialiśmy tam pierwsze kroki jako autorzy tekstów. Ty poszedłeś w kryminały, ja w kulturę przestrzeni, na prośbę właśnie Dylewskiego. I dlatego też zdecydowałem się napisać ten list do Ciebie. Bo na pewno on by napisał. Piszę więc trochę w jego imieniu. Ty zrobiłeś karierę jako pisarz, ja raczej jako muzyk i publicysta w wielu niszowych miejscach. Ale od dwóch lat pisuje do „Polityki”, o przestrzeni właśnie, więc chyba moje słowa są czegoś warte. I mam nadzieję, że nawet przez naszą starą znajomość przyjmiesz je z zapasem zaufania do mnie i szacunku dla mojego intelektu i dobrych intencji oraz ze świadomością, że piszę bardzo serio.
Żywym dowodem na to, że górki „na miarę starego LSM-u” to górki zielone, są niedawne słowa Andrzeja Linka, kolegi Dylewskiego, który zdecydował się odpowiedzieć na nieprawdę (w opinii wielu – kłamstwo) podaną w zeszłym roku w Dzienniku Wschodnim. Cytuję dwa artykuły:
Urbanista Andrzej Link: Romuald Dylewski nigdy nie projektował zabudowy górek czechowskich. „– To jest niedorzeczne. Jak macie taki projekt to go pokażcie – mówi Andrzej Link, ostatni żyjący urbanista z zespołu, który tworzył pierwszy po wojnie plan Lublina. Architekt odnosi się do twierdzeń Dziennika Wschodniego jakoby inż inż Romuald Dylewski był zwolennikiem zabudowy górek czechowskich.”
Człowiek, który zaplanował Lublin: Mam wrażenie, że miasto jest w rękach deweloperów. „– To napad na jakość życia w mieście – tak plan zabudowy górek czechowskich blokami komentuje Andrzej Link, ostatni żyjący urbanista z zespołu, który pod kierownictwem Romualda Dylewskiego, w latach 50. XX wieku zaplanował współczesny Lublin.”
Miasto to system. I kiedyś tak planowano Lublin. Gdyby zabudowa górek miała być „na miarę LSM-u”, to już by tam stały bloki, bo tak polecałoby stare studium zagospodarowania przestrzennego i nie trzeba by było robić
W tym zaplanowanym „na miarę starego LSM-u” systemie górki – razem ze skansenem i Ogrodem Botanicznym – miały stanowić rezerwuar zieleni dla północno-zachodniego Lublina. Na południu był Stary Gaj, środkową część miasta przecinała dolina Bystrzycy, a od północy miał wchodzić zielony klin dawnego poligonu. Na takich klinach zaplanowany jest np. Poznań, a także nasze miasto partnerskie Muenster.
Ale oczywiście plany można zmieniać. Jednak trzeba przedstawić jakieś powody dla ich zmiany. I tutaj mam problem etyczny. Urząd Miasta Lublin przez te kilkanaście lat walki o górki nie wskazał, jakie wyższe dobro wspólne osiągniemy przez ich zabudowę, zamiast zostawić je zielonymi, jak nakazywało poprzednie studium.
Górki miały służyć właściwie całemu miastu, a szczególnie mieszkańcom okolicznych dzielnic: Czechowa Płn i Płd, Sławina, Sławika i Wieniawy. Zatem to wyższe dobro również powinno być wspólne i dotyczyć tych dzielnic. Tymczasem ich zabudowa oczywiście uraduje parę tysięcy osób, które tam zamieszkają, ale straci na tym wielokrotnie więcej mieszkańców tych dzielnic pozbawionych urbanistycznego dziedzictwa tego terenu zielonego.
Budować można w różnych miejscach. Ale czegoś takiego jak górki czechowskie nie da się mieć gdzie indziej.
Udowodnienie, że Urząd Miasta Lublin nie przedstawił uzasadnienia dla zabudowy górek, czyli, że ich wartość gminna jako terenu zielonego jest mniejsza niż jako osiedla – nie jest tu możliwe. Argumenty, które padały w analizach urzędu dotyczyły np. misji zwiększania średniego metrażu mieszkań na osobę (ale bez zwiększania średniego dochodu…) oraz rosnącej (!) liczby mieszkańców Lublina przy deficycie terenów pod zabudowę mieszkaniową. Obalenie tych argumentów jest łatwe, ale wymagałoby osobnego raportu. Są jednak na ten temat materiały robocze.
Drugi problem etyczny, który mam, to „niefortunne” postępowanie miasta podczas działań partycypacyjnych związanych z Górkami. Podam dwa przykłady.





Powyżej screeny planów, które udostępnił UM Lublin podczas referendum. Istotne jest to, że zastąpiono w nich oryginalną legendę z obowiązującego wówczas studium, gdzie górki były określone „terenem niezurbanizowanym (chronionym przed urbanizacją)”. W nowej legendzie nie ma „ochrony przed urbanizacją”. Jej obecność byłoby w jawnej sprzeczności z poddawanym pod referendum pomysłem na ich urbanizację.
Drugi przykład dotyczy przeprowadzenia jednoczesnych konsultacji nowego Studium i tzw. „antysmogowego” Panelu Obywatelskiego w 2018 roku. Pomijam fakt, że takie przedsięwzięcia nie powinny się nakładać, bo ciężej je nagłośnić. Konsultacje studium były ważniejsze, ale to panel miał 200 tys. zł wsparcia organizacyjnego i medialnego.
Chodzi o to, że konsultacje Studium kończyły się przed zakończeniem Panelu. Konsultacje Studium trwały 21 marca – 15 maja, a Panel 26 marca – 19 maja. Czyli wnioski z Panelu, które mogły dotyczyć planowania miasta, a więc Studium – w szczególności roli terenów zielonych i cyrkulacji powietrza – nie miały szans stać się wnioskami do Studium z przyczyn formalnych – UM Lublin zaplanował to tak, że konsultacje Studium kończyły się 3 dni wcześniej niż Panel.
Nawiasem mówiąc, organizacja późniejszego referendum ws. górek negowała jedną z kluczowych rekomendacji Panelu, które miały być wiążące dla Ratusza: „Pełna ochrona przed zabudową kubaturową całego obszaru Górek Czechowskich jako naturalnych płuc i filtra antysmogowego dzielnicy Czechów Południowy oraz innych części Lublina.”. Rekomendacje tę odrzucono, łapiąc ją za słowa: że „pełna ochrona […] całego obszaru Górek” jest z definicji niemożliwa, bo już część górek jest zabudowana. Więc formalnie referendum jej nie negowało, bo została wcześniej zanegowana. Sęk w tym, że była ona zgodna z obowiązującym wtedy starym Studium traktującym Górki jako „teren chroniony przed urbanizacją”.
Sam oceń, w swoim sumieniu, jak określić te zachowania UM Lublin. I czy warto się pod nimi podpisywać.

Brak określenia wyższego dobra zabudowy górek, nad ich ochroną przed urbanizacją oraz takie jak ww. „niefortunne” działania UM Lublin nie pozwalają mi pogodzić się ze stanem lubelskiej demokracji. Jak już wielokrotnie pisałem i mówiłem, publiczna, społeczna wartość terenów zielonych w mieście od czasów PRL-u nie tylko nie spadła, ale wręcz poszybowała w górę. A co dopiero tak spójnego i rozległego półnaturalnego terenu jak górki, będące żywym samplem Wyżyny Lubelskiej i Roztocza w środku miasta! Coś takiego widziałem tylko w Dublinie. Samo to by wystarczyło w innym mieście, aby hołubić ten skrawek zieleni jak skarb świadczący o wyjątkowości miasta, dla obecnych i przyszłych pokoleń.
A przecież żyją też na górkach gatunki chronione, w ogóle przyrodniczo jest to Sezam. Mówimy tu o dziedzictwie dla naszych dzieci i wnuków, które będą nas rozliczać ze spełniania naszych własnych zobowiązań: ochrony przyrody, bioróżnorodności, dostosowań miasta do zmian klimatu czy starań o czyste powietrze.
Życzę Ci powodzenia, sukcesów pisarskich i decyzji zgodnych z dobrem publicznym, interesem społeczności Lublina.
*Marcin Skrzypek, członek Rady Kultury Przestrzeni.
KALENDARIUM OSTATNIVH WYDARZEŃ
21 sierpnia 2024 r. Do Wydziału Planowania Urzędu Miasta Lublin wpływa wniosek o uchwalenie Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego (ZPI) dla obszaru górek czechowskich. To pierwszy wniosek złożony w takim trybie w lubelskim Ratuszu. Urzędnicy wrzucają projekt na najbliższą sesję Rady Miasta.
3 września 2024 r. Na posiedzenie Komisji Rozwoju Miasta, Urbanistyki i Ochrony Środowiska deweloper przygotował 30-stronicową prezentację, ale zdradza ile mieszkań chce zbudować. Tomasz Fulara, nowy zastępca prezydenta ds. Inwestycji i Rozwoju, zapowiada: – Dzisiaj zaczynamy projekt ogromnie transparentny.
5 września 2024 r. Rada Miasta Lublin daje zielone światło. Intensywność zabudowy z deweloperem ma negocjować Anna Ryfka. Radna przyznaje, że dla niej deweloperskie osiedla są symbolem rozwoju miast
17 października 2024 r. Należący do lubelskich deweloperów Dziennik Wschodni pisze, że koncepcję zabudowy górek czechowskich stworzył wybitny urbanista Romuald Dylewski. – To jest niedorzeczne – komentuje Andrzej Link, członek zespołu architektów, którzy tworzyli pierwszy po wojnie plan Lublina.
26 października 2024 r. Ujawniamy, że TBV Investment, na przekazaniu miastu 75 ha na park w ciągu pięciu lat oszczędził 2,5 mln zł. Wiemy to z akt sprawy sądowej – mieszkaniec Lublina, który na internetowym forum napisał „TeBeWał”, został uniewinniony. O zniesławienie pozwał prezes deweloperskiej spółki Wojciech Dzioba.
24 czerwca 2025 r. Tomasz Fulara ogłasza koniec negocjacji z deweloperem Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego dla górek czechowskich. W projekcie doszło jedynie do kosmetycznych zmian.
4 lipca 2025 r. Rada Dzielnicy Czechów Północny negatywnie opiniuje projekt umowy pomiędzy gminą Lublin a deweloperem i ostrzega przez „komunikacyjnym chaosem”. Na tzw. spacerze studyjnym z zespołem projektowym po terenie przeznaczonym do zabudowy jest nerwowo.
21 lipca 2025 r. Mija czas na na składanie wniosków i uwag przez mieszkańców miasta. Z 567 miasto przyjmuje tylko jeden (nr 544) – głos popierający ZPI do którego dołączono listę 811 podpisów.
4 września 2025 r. Sesja Rady Miasta Lublin, na której radni zagłosują na przyjęciem ZPI. O godz. 17 ekolodzy i obrońcy górek czechowskich przed zabudową organizują „Ostatni protest”. – Spotkajmy się pod Ratuszem żeby wyrazić sprzeciw wobec demolowania skarbu Lublina w imię deweloperskiego biznesu stulecia – zachęcają.

