Wesprzyj Kontakt

5 minut czytania  •  10.06.2024 22:14

Blond warkocz i megafon w torebce. Marta Wcisło jedzie do Brukseli (SYLWETKA)

Blond warkocz i megafon w torebce. Marta Wcisło jedzie do Brukseli (SYLWETKA)

Udostępnij

Odmłodzona w Photoshopie Marta Wcisło (rocznik ’69) uśmiechała się z billboardów, setek banerów przyczepionych do płotów i barierek, a nawet z przyczepy tira zaparkowanego na plantacji porzeczek. W reklamie radiowej powtarzała do znudzenia „Lubelszczyzna to moja ojczyzna”. Opłacało się – posłanka Koalicji Obywatelskiej została europosłanką. A jej notowania w partii znacznie wzrosły.

Po co posłance megafon

Długi blond warkocz, mocny makijaż, niebieski lub czerwony żakiet. Wyrazista, wyszczekana, bezkompromisowa, twardo walcząca o swoje. Praktycznie każde swoje wystąpienie transmituje na żywo w mediach społecznościowych – nawet gdy odpowiada na pytania dziennikarzy patrzy prosto w kamerę telefonu swojego asystenta.

Nigdy nie unikała mediów – wręcz przeciwnie. Zdarzało się jej przyjść nawet nie na swoje na konferencje prasowe. Taki zabieg, zastosowany kilka razy na finiszu kampanii parlamentarnej, znakomicie się sprawdził. We wrześniu ub. r. w Lublinie wdarła się z megafonem na spotkanie z dziennikarzami Jana Kanthaka i Janusza Kowalskiego (Suwerenna Polska). – Z rolnictwa zna się pan na korycie! Na korycie! – krzyczała Wcisło do ówczesnego wiceministra rolnictwa. – Wie pan, jak na pana mówią rolnicy? „Janusz chrum chrum Kowalski”. Niech pan jedzie dalej głaskać kota. Wie pan komu.

O tym, jak skutecznym narzędziem może być w kampanii urządzenie nagłaśniające, Wcisło opowiedziała swoim wyborcom w „szczerej i emocjonalnej rozmowie” pt. „Mam megafon torebkowyw studiu Dziennika Wschodniego. Ostatniego dnia przed ciszą wyborczą w eurowyborach miała szansę przypomnieć, że kilka dni wcześniej ostentacyjnie opuściła debatę w Radiu Lublin gdy przedstawiciel Polexitu nazwał Unię Europejską szambem, a dziennikarz w studiu wyciszył mikrofon nie tylko nie zareagował, ale wyciszył mikrofon Wcisło. I zapewnić, że „nie ma zamiaru iść do PE dla diety, bo większe pieniądze zarobiła prowadząc działalność gospodarczą”.

reklama JL newsletter 844x275 1
10.2023 wsparcie 844 x 490 px 260 x 260

W studio trudnych pytań nie było. Na przykład o to, jaki miała wpływ na obsadzenie stanowiska dyrektora lubelskiego oddziału Telewizji Polskiej SA. Chodzi o osobę Piotra Adamczuka, którego dotychczasową karierę Gazeta Wyborcza szczegółowo opisała w materiale „Pożycza pieniądze i nie oddaje, gra w filmach seksistowskich, otacza się ludźmi PiS. Kim jest nowy szef lubelskiej TVP?”. Wcisło zaprzecza, że to właśnie ona wskazała Adamczuka na dyrektorski fotel. A taki właśnie scenariusz przedstawiają osoby z Platformy Obywatelskiej (zgodnie z niepisanymi zasadami o nominacji szefa regionalnego ośrodka TVP decyduje obecnie PO). Posłanka była też ostatnio widywana na korytarzach lubelskiej telewizji nawet wówczas gdy nie występowała w żadnym programie.

Pani poseł tupie nóżką

Ale zanim odkryła megafon na swoją rozpoznawalność pracowała latami. Jako miejska radna (w Radzie Miasta Lublin zasiadała przez trzy kadencje) miała zwyczaj fotografować się przy maszynach i w towarzystwie robotników remontujących drogi. W walce o mandat posłanki umiejętnie wykorzystała też olbrzymi elektorat skupiony wokół Rodzinnych Ogródków Działkowych. Przekonała prezydenta Lublina Krzysztof Żuka, by na finiszu kampanii do parlamentu w 2019 roku sypnął groszem w ramach wsparcia dla lubelskich ROD. 36 Rodzinnych Ogrodów Działkowych dostało wówczas z miejskiej kasy blisko 2 mln zł, z czego najwięcej ROD Kalina (711 tys. zł. na elektryfikację).

Kalinowszczyzna to przez trzy kadencje okręg wyborczy miejskiej radnej Marty Wcisło. Nazwisko polityczki mieszkańcom dzielnicy wryło się w pamięć na tyle skutecznie, że w ostatnich wyborach samorządowych do Rady Miasta postawili na syna Marty – Konrada. Zanim jednak 35-letni Konrad Wcisło zdobył mandat miejskiego radnego, mama musiała wszcząć nie lada awanturę.

Pod koniec lutego gdy ostatecznie kształtowały się listy Komitetu Wyborczego Wyborców Krzysztof Żuk w poszczególnych dzielnicach, sytuacja była na tyle gorąca, że posłanka w ostatniej chwili zrezygnowała z zaplanowanych wczasów w Egipcie. Kością niezgody była zbyt mała – zdaniem polityków PO – reprezentacja przedstawicieli tej partii na listach (w skład komitetu Żuka wchodzili również: Nowa Lewica, Polskie Stronnictwo Ludowe, Polska 2050 i Wspólny Lublin). Sytuacja była na tyle gorąca, że na deptaku ludzie Wcisło zaczęli zbierać podpisy na listach poparcia do Rady Miasta i sejmiku dla kandydatów Koalicji Obywatelskiej (KO miała zarejestrowany komitet ogólnopolski). Ostatecznie szefowa powiatowych struktur PO wywalczyła więcej tzw. biorących miejsc na listach Żuka, a Konrad Wcisło wystartował z miejsca czwartego. Zdobył 2 089 głosów. i zotał radnym.

https://jawnylublin.pl/po-ultimatum-poslanki-wcislo-prezydent-zuk-daje-platformie-wiecej-bioracych-miejsc-na-liscie

Z trumną pod Ratusz

Nie był to pierwszy raz gdy postawiła się szefom swojej partii. Do Platformy Obywatelskiej wstąpiła w 2007 r., rok po swoim pierwszym nieudanym starcie do Rady Miasta. To czas gdy w Ratuszu intensywnie lobbowała spółka Echo Investment, ówczesny właściciel ponad stu hektarów terenów zielonych na górkach czechowskich. Kielecki inwestor chciał tam wybudować dużą galerię handlową, co nie spodobało się lokalnym kupcom. Swój sprzeciw przedsiębiorcy zamanifestowali wyjątkowo dobitnie – pod budynkiem ratusza postawili trumnę. Za udział w tym proteście Wcisło została zawieszona w partii (szefem Platformy na Lubelszczyźnie był wówczas Janusz Palikot, do PO należał też prezydent miasta Adam Wasilewski). Od decyzji Palikota Wcisło odwołała się do partyjnych struktur na szczeblu krajowym i wygrała.

Marty Wcisło nie mogło na happeningu z trumną zabraknąć, bo budowała wówczas sieć sklepów spożywczych na osiedlach bloków pod marką Comex. Pierwszy sklep otworzyła razem z mężem w latach 90. w 300-metrowym lokalu wydzierżawionym od Społem. Miała wtedy 21 lat, biznes szedł świetnie. W 2011 udziały w spółce Comex przekazała synowi Konradowi. Od 2022 prokurentem w firmie jest jej córka Olga Lenarczyk. Dziś Lenarczyk mieszka w Belgii, ale swego czasu była bohaterką głośnej afery ze swoją matką w roli głównej.

W 2018 r. 25-letnia wówczas Lenarczyk została wiceprezesem Miejskiej Korporacji Komunikacyjnej. To spółka-córka Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. W miejskiej spółce pracowała tylko rok (odpowiadała m.in. za marketing), a na stołek wiceprezesa trafiła bez konkursu. Jak tłumaczył wówczas prezes MKK Wojciech Sobiesiak, stało się to „w ramach wewnętrznego awansu”, a o tym, że jest to córka radnej Klubu Krzysztofa Żuka miał nie mieć pojęcia. Po fali krytyki 25-latka zrezygnowała ze stanowiska.

W swoim ostatnim oświadczeniu majątkowym Marta Wcisło przyznaje się do 110 tys. oszczędności, domu o pow. 250 mkw., 3 hektarów pół rolnych, trzech działek (najdroższą wycenia na 900 tys. zł) i dwóch dużych budynków (o wartości 1,2 mln zł i 1,5 mln zł). Jej dochody w 2022 r. to 188 tys. zł z najmu, 45 tys. zł diety parlamentarnej i 150 tys. zł poselskiego uposażenia.

Zaangażowania w poselskich ławach nie można jej odmówić – lista interpelacji jej autorstwa, którym nadano bieg, liczy 1152 pozycji. Na posiedzeniach Sejmu głos zabierała 253 razy. To liczby z poprzedniej kadencji – w tej obecnej złożyła już 29 interpelacji.

Na zdjęciu: Marta Wcisło na targu. Po raz pierwszy kandydowała do Sejmu w 2015 r., wtedy mandatu nie zdobyła. Udało się jej to w 2019 r. – dostała wówczas 15 062 głosy. Cztery lata później czterokrotnie poprawiła ten wynik – 68 449 głosów. W niedzielę w eurowyborach zagłosowało na nią 103 740 osób. Fot. Facebook Marty Wcisło

https://jawnylublin.pl/w-lublinie-triumfuje-koalicja-obywatelska-a-wcislo-nie-miala-tu-konkurencji-pelne-dane-pkw
https://jawnylublin.pl/35-tysiaca-przelewow-najwyzszy-na-13-zl-pan-milosz-zrobil-ksiegowej-pis-psikusa