Udostępnij
– Na 50 zgłoszonych billboardów i banerów żaden nie miał zgody na zajęcie pasa drogowego – mówi Krzysztof Kowalik z Fundacji Wolności, który wyręczając miasto wypowiedział wojnę reklamom w Lublinie. Pierwsze efekty tej walki już są. W kilku „budynkach-bilbordach” odsłoniły się ściany i okna, z ulic znikają nielegalnie ustawione nośniki agencji reklamowych.
Nadzór budowlany do kontroli się nie pali
Pierwsze nielegalnie stojące billboardy Fundacja Wolności (wydawca Jawnego Lublina) zgłasza do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w połowie 2024 roku. – To był nośnik na ul. Kunickiego. Zniknął, zanim urzędnicy dotarli tam z kontrolą – po kilku miesiącach. Z innymi temat ciągnie się miesiącami. Albo nawet latami – mówi Krzysztof Kowalik z FW.
Pod koniec 2024 Kowalik pyta w PINB o reklamy przy rondzie Mokrskiego na LSM, gdzie przecinają się ulice Zana i Filaretów. Tu ogromne tablice stoją nawet na trawnikach. By się nie przewróciły na wietrze, metalowe stelaże przywalono ciężkimi betonowymi krawężnikami. Najwięcej jest ich przy wieżowcu Miastoprojektu. Na zdjęciach Google Street View z połowy zeszłego roku tylko na tej parceli prowizorycznie przymocowanych do podłoża nośników jest szesnaście. Plus dwa na wysokim betonowym słupie. Na jednej z tablic hasłem „Wspólnie zmieniamy Lublin” reklamuje się wówczas sam prezydent Lublina Krzysztof Żuk (Koalicja Obywatelska). Po wygranych wyborach na to miejsce wchodzi reklama Kaczeńcovej – jednego z deweloperskich przedsięwzięć Piotra Kowalczyka, byłego przewodniczącego Rady Miasta Lublin. Kowalczyk w spółce Helvetia City ma 1/3 udziałów, podobnie jak w Helvetia Investment, która po sąsiedzku, na działce kupionej od miasta, buduje 11-piętrowy apartamentowiec. Wspominamy o nim, bo Kowalczyk to też właściciel drugiej największej sieci bilbordów w mieście (w ramach Domu Mediowego Medialny24).
Nadzór Budowlany do interwencji na rondzie Mokrskiego się nie pali. – Przedmiotowe obiekty budowlane zostały umieszczone w planie kontroli – informuje w kwietniu 2024 roku Anna Ostańska, ówczesna Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego.
Półtora roku póżniej, w październiku br. nowy, jej następca Tomasz Piwko stwierdza. – Trwa ustalanie prawa do dysponowania nieruchomością na cele budowlane, na której zlokalizowane są konstrukcje reklamowe, co jest niezbędne do ustalenia adresata decyzji administracyjnej.
Kilka dni temu zniknęły za to reklamy oraz same nośniki po drugiej stronie ronda. Jeden znajdował się w pasie drogowym, pozostałe dwa na działkach miejskich. Kowalik zgłosił je do Urzędu Miasta 17 grudnia. Odpowiedzi z Ratusza jeszcze nie dostał, ale billboardów już nie ma. Stały w tym miejscu od co najmniej 2011 roku.
Miasto się nie interesuje
Od początku tego roku Fundacja Wolności interweniuje już nie tylko w PINB, ale też w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Kowalik pyta o zgody o zajęcie pasa drogowego i o uiszczane z tego tytułu opłaty. Od początku roku reklamowych nośników zgłasza 50. Zwykle zanim dostanie odpowiedź, billboardy znikają z ulic. – Na 50 zgłoszonych billboardów czy banerów żaden nie miał zgody na zajęcie pasa drogowego. Sporo z nich wisi ponad 10 lat – mówi.
Tak było z reklamami na Bohaterów Monte Casino, Sikorskiego, Mościckiego, Zachodniej, Sikorskiego. I na skrzyżowaniu al. Spółdzielczości Pracy z Magnoliową, gdzie z perspektywy pieszego stojącego na przejściu zupełnie zasłaniały budynek NZOZ. Dziewięciu wielkoformatowych bilbordów pięciu już w tym miejscu nie ma. Zostały te, które stoją poza pasem drogowym.
Zza olbrzymich reklam piwa Perła, Pani Hipoteki i salonu płytek Impero wyłonił się też w końcu dwupiętrowy budynek na początku alei Warszawskiej. Przez lata służył za wielki słup reklamowy, bo ruchliwe skrzyżowanie Alei Racławickich z Kraśnicką to w końcu setki potencjalnych odbiorców reklam o każdej porze dnia.












Moja ściana to wieszam
W wyniku interwencji Fundacji Wolności reklamy powoli znikają nie tylko z nośników na wysokich słupach i z trawników. Podobnie dzieje się też z tymi na ścianach kamienic i innych budynków. Bo zwykle właściciele nieruchomości postępują zgodnie z zasadą „moja ściana to wieszam”. Dogadują się bezpośrednio z reklamodawcą lub – najczęściej – z agencją reklamową, która płaci za wynajęcie kawałka lub całej ściany, i na tak pozyskanych nośniku latami zarabia. Tymczasem jeżeli ściana budynku graniczy z działką należącą do miasta to właśnie Urząd Miasta powinien wydać zgodę na umieszczenie tam nośników reklamowych.
Tak było m.in. w opisywanym przez nas przypadku ściany kamienicy przy Lubartowskiej 39. Tu nośniki wystawały poza budynek i krzykliwymi reklamami kłuły w oczy kierowców czekających na skrzyżowaniu na zmianę świateł (na zdjęciach poniżej). Zgodnie z zasadą – im reklama większa, tym mocniej zapadnie w pamięć. Przez lata reklamowała się w ten sposób m.in. całodobowa apteka Esculap, a ostatnio osiedle Dulęby Park. Nośnik na ścianie kamienicy kilkanaście lat temu zamontowała agencja Sella – za zgodą właściciela kamienicy. Cennik reklam w tym miejscu: wydruk baneru – 2750 zł, montaż – 1100 zł, demontaż – 400 zł, ekspozycja przez miesiąc – 4600 zł. Obecnie żadnego baneru na tej ścianie już nie ma, ale nie wykluczone, że wrócą. Właściciel kamienicy przekonuje, że ma prawo do dysponowania tym terenem, bo „przebieg granicy działek w tym miejscu jest wątpliwy i wymaga dokładnego określenia”. Dotkliwych kar za bezumowne korzystanie z miejskiej działki, na którą wchodziły wielkie bilbordy, też nie będzie. Takie roszczenia przedawniają się po trzech latach, a urzędnicy stoją na stanowisku, że opłaty mogą naliczać wyłącznie od momentu, w którym sami skontrolowali teren.



Za ogromne słupy reklamowe przez lata służyły też kamienice na skrzyżowaniu Lipowej i Narutowicza. Ścianę budynku również upatrzyła sobie agencja Sella. Ze zdjęć Google street view wynika, że reklamy tam wiesza conajmniej od 14 lat, z czasem zwiększając ich liczbę i powierzchnię. W 2011 banery są dwa, w 2014 już trzy, a ostatnio zajmowały większą część ściany. Na tych mniejszych – upchniętych między oknami – reklamowali się zwykle deweloperzy. Na tym największym – zakrywających okna ostatniego piętra – Biuro Nieruchomości Franczewska, startujący w wyborach politycy (Krzysztof Hetman z PSL) i znany z upodobania do takiej formy reklamy – sklep z terakotą i glazurą Impero. W wyniku interwencji Krzysztofa Kowalika obecnie na tej ścianie nie wisi już nic. Zniknął też baner wiszący na dwóch balkonach kamienicy po przeciwległej stronie ulicy. Od kilku lat ogłaszała się na nim Policealna Szkoła dla Dorosłych Kursor.




Nikt nic nie widzi
Centrum miasta (kwartał wyznaczony ulicami: Tysiąclecia, Unii Lubelskiej, Zygmuntowskie, Lipowa, Lubomelska) znajduje w strefie ochrony konserwatorskiej. Teoretycznie nic nie ma prawa pojawić się w przestrzeni publicznej bez zgody Miejskiego lub Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Tymczasem właścicielom nieruchomości ani agencjom reklamowych nawet nie przyjdzie do głowy, by o taką zgodę występować. Wiedzą, że ani jeden ani drugi konserwator sam z siebie nie będzie dochodził, czy taka zgoda została wydana czy nie. Interwencję podejmuje zwykle wówczas, gdy ktoś o taką nielegalną reklamę zapyta.
Podobnie działa Urząd Miasta. – Jeśli nie wskażesz palcem, to nie zadzieje się nic. Nie udało mi się dowiedzieć, jak często Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego kontroluje pasy drogowe. Nie potrafili mi nawet wskazać, jakie ulice w ostatnim czasie sprawdzali. Jeśli przy jednej z głównych ulic, ul. Kunickiego, billboard stoi bezumownie od 15 lat, to trudno uwierzyć, że takie kontrole rzeczywiście mają miejsce. W ZDTM nie potrafili mi nawet udostępnić zestawienia, na które reklamy wyrazili zgodę – mówi Kowalik.
Lubelski Ratusz przyznaje, że „w zakresie pasów drogowych Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Lublinie nie prowadzi ewidencji”. – W przypadku otrzymania informacji o podejrzeniu zajęcia pasa drogowego bez wymaganych prawem decyzji, Zarząd podejmuje czynności mające na celu ustalenie stanu faktycznego – tłumaczy Monika Głazik z biura prasowego Kancelarii Prezydenta Lublina. Zapewnia, że „Wydział Gospodarowania Mieniem i Energią Urzędu Miasta Lublin prowadzi cykliczne przeglądy terenów gminnych pod kątem bezumownego posadowienia na nich nośników reklamowych przez podmioty zewnętrzne”. – Kontrole realizowane są zarówno w oparciu o zgłoszenia mieszkańców i instytucji, jak i w trakcie przeglądów terenowych prowadzonych przez pracowników wydziału.
Głazik dodaje, że nie wszystko, co zgłasza Fundacja Wolności, okazuje się być nielegalną reklamą usadowioną na miejskim gruncie. Tak było z tą przy ul. Diamentowej, która nie stoi jednak w pasie drogowym, więc może zostać, czy nośnikiem przy al. Unii Lubelskiej. – W tym przypadku jedynie niewielka część podstawy konstrukcji reklamowej, o powierzchni ok. 1 mkw, znajdowała się na gruncie gminnym. Nośnik został przesunięty przez reklamodawcę.
Czyje bilbordy stoją nielegalnie? – Wydaje mi się, że najwięcej usuniętych nośników miało logo Plener Media. Ale to wrażenie może być złudne, bo oni bardzo czytelnie oznaczają swoje nośniki i mają charakterystyczne logo – mówi Kowalik.
Plener Media to największa sieć nośników reklamowych należąca do agencji reklamowej Maik. W samym Lublinie ma 400 bilbordów, 23 nośniki wielkoformatowe i 9 citylightów. Swoją bogatą oferta chwali się na swojej stronie, czego nie robią ani gustująca w obwieszaniu reklamami ścian kamienic agencja Sella, ani dom mediowy Piotra Kowalczyka – Medialny24 (130 nośników).
NIK: 36 legalnych i 399 nielegalnych
Najwyższa Izba Kontroli już w 2021 roku apelowała do lubelskich urzędników o „podjęcie działań zmierzających do zwiększenia skuteczności kontroli w celu przeciwdziałania samowolnemu zajęciu pasa drogowego”. Na 24 kilometrach (czyli ok. 5 proc. dróg w mieście) NIK stwierdziła wówczas 36 legalnych zajęć pasa drogowego oraz 399 nielegalnych. Znacznie więcej niż w kontrolowanych równolegle ulicach Gdańska, Wrocławia czy Warszawy. Kontrola wykazała też, że urzędnicy w naszym mieście wcale nie kwapią się do karania za nielegalne zajęcie pasa drogowego. Gdy w Warszawie urzędnicy wystawiali kilka tysięcy kar, to w Lublinie zaledwie kilkadziesiąt.
– W celu zwiększenia skuteczności kontroli, celem przeciwdziałania samowolnemu zajęciu pasa drogowego, planuje się czasowo zwiększyć obsadę osobową Wydziału Zajęcia Pasa Drogowego. Zarząd Dróg i Mostów w Lublinie będzie wnioskował również o zakup samochodów służbowych, co pozwoli m.in. na systematyczną i dłuższą niż 2 godziny dziennie kontrolę pasa drogowego – zapewniał wówczas kontrolerów NIK dyrektor ówczesnego Zarządu Dróg i Mostów Kazimierz Pidek. W 2024 roku ta podległa Ratuszowi jednostka została przekształcona w ZDiTM. Jej dyrektorem jest Grzegorz Malec.
W rejestrze umów Urzędu Miasta można znaleźć umowy na kampanie reklamowe realizowane przez agencję Maik czy Medialny 24. Zapytaliśmy lubelski Ratusz, czy podpisując umowy sprawdza czy nośniki danej agencji są legalne. – Referat ds. Marketingu Miasta nie prowadzi samodzielnej kontroli legalności posadowienia nośników reklamowych wykorzystywanych przez agencje realizujące kampanie. Odpowiedzialność za legalność posadowienia i użytkowania nośników reklamowych spoczywa na ich właścicielu lub operatorze – odpowiada na nasze pytanie biuro prasowe prezydenta.

Uchwała krajobrazowa – dziesięć lat, efektów brak
Prezydent Żuk, który niedawno świętował 15-lecie swoich rządów w mieście, prace nad uchwałą krajobrazową zapowiedział już w 2015 roku. To dokument, który z jednej strony pozwala uregulować zasady umieszczania reklam, z drugiej – pobierać opłaty za ich ekspozycję, nawet na prywatnych działkach. – Zależy nam na uporządkowaniu przestrzeni miejskiej, w szczególności Śródmieścia i Starego Miasta, które są wizytówką Lublina – zapewniał dekadę temu prezydent Żuk.
I rzeczywiście w Lublinie, podobnie jak wielu innych polskich miastach, prace nad dokumentem porządkującym miejską przestrzeń ruszyły z kopyta. Projekt uchwały był konsultowany już w 2016 roku, by potem na wiele lat zniknąć. Temat wrócił w 2021 r. – dokument opracowany w biurze Miejskiego Konserwatora Zabytków Huberta Mącika miał trafić pod obrady Rady Miasta. Na łamach Gazety Wyborczej konserwator nie ukrywał, że w śródmieściu (wraz z Podzamczem i al. Unii Lubelskiej) nie widzi miejsca dla żadnej wielkoformatowej reklamy – ani w postaci billboardu, ani wywieszonego na ogrodzeniu baneru. Projekt został wówczas przedyskutowany z Komisją Kultury i Ochrony Zabytków i uzupełniony o uwagi radnych. Po czym znów na kilka kolejnych lat zapadła cisza. Choć oficjalnie – prace nad uchwała krajobrazową ciągle trwają.
Gdy media dopytywały o zaawansowanie prac nad nad dokumentem, słyszały o mnożących się problemach. Jak „duża różnorodność krajobrazu miejskiego Lublina i związane z tym komplikacje merytoryczne”. Czy „różne, nie zawsze pozytywne doświadczenia innych samorządów”. Chodzi o to, że w paru dużych miastach uchwałę taką uchylił wojewoda (Warszawa) czy sąd administracyjny (Gdańsk). Nie zmienia to faktu, że takie uchwały obowiązują w 79 polskich gminach, w tym sześciu miastach wojewódzkich.
Gdy w maju br. do temu wraca Dziennik Wschodni, biuro prasowe lubelskiego Ratusza „ostrożne kroki w prawie uchwały krajobrazowej” tłumaczy „licznymi przypadkami uchylania podobnych uchwał przez sądy w innych dużych miastach”. Przyznaje, że „trudno wskazać konkretną datę prezentacji projektu”. – Ale „realnym horyzontem wydaje się druga połowa roku”. Nic takiego się jednak nie wydarzyło.
Wszelkie nadzieje, że Lublin kiedykolwiek doczeka się takiego dokumentu, rozwiewać może odpowiedź wiceprezydenta Tomasza Fulary (Wspólny Lublin Piotra Kowalczyka) na interpelację radnego PiS Tomasz Gontarza. Fulara w dość zawiły sposób tłumaczy, że niewprowadzenie opłaty reklamowej na dłuższą metę się miastu opłaci („z przeprowadzonych analiz, koszty poboru takiej opłaty, postępowań administracyjnych z tym związanych etc. przewyższały wpływy z tego tytułu”). Dodaje, że „zasadnym będzie powtórzenie cyklu spotkań z zainteresowanymi środowiskami”. I podkreśla, że równolegle realizowane są „także inne działania”. To „opracowanie planu ochrony dla obszaru uznanego za pomnik historii”, czy „sporządzenie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego dla Śródmieścia”.
Przypomnijmy, że procedura uchwalania MPZP dla wielu dzielnic miasta, w tym właśnie Śródmieścia, ruszyła dopiero w 14. roku rządów prezydenta Żuka. Ale bynajmniej nie była to inicjatywa własna urzędników lubelskiego Ratusza.
– Podjęcie działań zmierzających do przystąpienia do sporządzenia mpzp dla obszarów nieobjętych mpzp, ani procedurami przystąpieniowymi, a zdefiniowanymi w Studium z 2019 r., jako obszary przestrzeni publicznej – taki apel do władz miasta wystosowali kontrolerzy NIK w swoim wystąpieniu z 2021 roku (szerzej pisaliśmy o tym tutaj). Podjęta w 2024 roku uchwała dot. sporządzenia planu miejscowego dla Śródmieścia nawiązuje do tego bezpośrednio, gdyż w uchwale wskazano, że obejmuje „obszary przestrzeni publicznych – etap II”.
Na zdjęciu głównym: Budynek-bilbord na Al. Warszawskiej. Fot. Krzysztof Kowalik



