Udostępnij
Przez pokrętne działania dewelopera Barbara Sionkowska nie może stać się właścicielką mieszkania, za które zapłaciła pełną kwotę. Lokalem zarządza teraz miasto. Wczoraj kobieta wystąpiła do prezydenta z wnioskiem o odkupienie mieszkania z 99-procentową bonifikatą.
O życiowym dramacie pani Barbary pisaliśmy szerzej przed miesiącem. W tej sprawie właściwie od początku nic nie grało, poza jedną rzeczą – wpłatami za mieszkanie przy ul. Nadrzecznej, które Barbara Sionkowska regulowała zgodnie z tym, czego żądał od niej inwestor. Cała reszta – ta leżąca po stronie dewelopera – rozmijała się z rzeczywistością: od terminu oddania mieszkania do użytkowania (rok poślizgu), przez stan lokalu (gołe ściany), po akt notarialny (nie podpisano go do dziś, choć od momentu wprowadzenia się pani Barbary do wymarzonego M upłynęło już 27 lat). W międzyczasie deweloper – spółka TCI z Lublina – popadł w długi, a jego majątek, w tym mieszkanie Sionkowskiej, przejął komornik.
Dopiero w 2011 roku pani Barbarze udaje się uzyskać zaoczny wyrok Sądu Rejonowego w Lublinie, na podstawie którego spółka TCI w likwidacji w ciągu siedmiu dni ma przenieść na panią Barbarę własność lokalu. Ale na wyznaczony w kancelarii notarialnej termin likwidator spółki się nie stawił.
Ofiara działalności dewelopera
Ostatecznie mieszkanie pani Barbary przeszło na własność skarbu państwa, a w jego imieniu lokalem zarządza gmina Lublin. Dlatego to właśnie do prezydenta Krzysztofa Żuka (PO) skierowany jest wniosek, który Sionkowska złożyła dzisiaj w Ratuszu: „Zwracam się z prośbą o sprzedaż mieszkania przy ul. Nadrzecznej (…) z bonifikatą w wysokości 99%” – czytamy. Szczegółowo opisuje w nim historię swojego życiowego nieszczęścia oraz wielokrotne próby uzyskania tytułu własności. – Jeszcze
w 1996 roku dokonałam wpłat na rzecz dewelopera biorąc kredyt mieszkaniowy w banku PKO,
ostatecznie w dniu 19 sierpnia 1998 roku zapłaciłam końcową cenę za mieszkanie uwzględniając
wszelkie dodatkowe podwyżki i odebrałam klucze do mieszkania. Mieszkanie było wstanie surowym
musiałam wyłożyć następne pieniądze żeby je wykończyć i zamieszkać. Finalnie mieszkanie zostało mi wydane w 1998 roku. Zaś w 1999 roku dostałam zaświadczenie, że mogę się zameldować i tak też zrobiłam – relacjonuje kobieta.
Lublinianka, by mieć pieniądze na utrzymanie, wychowanie syna i spłatę kredytu musiała wyjechać za granicę. Gdy w 2012 roku wyrokiem sądu jej mieszkanie zostało wyłączone z komorniczej egzekucji, pojawiła się nadzieja, że może wreszcie się uda. Ale i tym razem rzeczywistość okazała się brutalna dla pani Barbary. Powodem była różnica w powierzchni mieszkania podana w wyroku (57.91 mkw.) i ta figurująca w księdze wieczystej (57.94 mkw.). – Znowu stałam się bezsilna wobec dewelopera, który dokonywał zmian nie tylko co do cen, ale i powierzchni lokalu i nie uwzględniał ich w umowie – opowiada Sionkowska.
Składając wczoraj w Ratuszu wniosek do prezydenta ma nadzieję, że w końcu sprawiedliwości stanie się zadość. – Jestem ofiarą działalności dewelopera i bezdusznej maszyny prawnej, która nie pozwoliła mi na odzyskanie mojej własności przez długie lata. Zaznaczam, że koszty tego mieszkania już pokryłam, a Skarb Państwa wchodząc w posiadanie mojego mieszkania nie poniósł żadnych kosztów. Sytuacja, która mnie spotkała jako człowieka i obywatela, jest nie do wyobrażenia – pisze pani Barbara do prezydenta.
Czy tym razem rzeczywiście uda się doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału? Sionkowskiej w jej walce o sprawiedliwość pomaga radny Bartosz Margul (PO) z prezydenckiego klubu. – Będziemy starać się o to, żeby pani Barbara wykupiła mieszkanie z 99-procentową bonifikatą. Prowadziłem już rozmowy w tym zakresie (m.in. z wojewodą lubelskim oraz dyrektor Wydziału Gospodarowania Mieniem UM Lublin – red.). Określam szansę na powodzenie na około 70 proc. Ale żeby to się mogło zmaterializować, potrzebne też jest uregulowanie kwestii udziału w nieruchomości, czyli przeprowadzenie inwentaryzacji budynku. Będzie to więc trochę czasochłonna procedura, ale pewne prace też się w tym kierunku rozpoczęły – mówi nam radny Margul.
Na zdjęciu: Barbara Sionkowska w towarzystwie radnego Bartosza Margula (PO) składa pismo do prezydenta o wykup mieszkania za 1 proc. wartości. Fot. Krzysztof Wiejak



