Zmiana funkcji budynku z handlowej na gastronomiczną oraz zwiększenie liczby miejsc parkingowych z 315 do 370 – spółka Arkady stara się w Ratuszu o zmianę pozwolenia na budowę. Nowa koncepcja zakłada w nowymbudynku food-hall z 23 punktami gastronomicznymi, a w starych Arkadach restauracje z obsługą kelnerską. – Jesteśmy już na etapie podpisywania umów z przyszłymi najemcami – zapewnia inwestor.
Chcesz prawdy o decyzjach urzędników, a nie wygładzonego PR-u? Wydajemy papierowy „Jawny Lublin”! Dorzuć się: zrzutka.pl/z/drukujemyjawnylublin
Arkady od 2005 roku są wieczystym użytkownikiem nieruchomości w ścisłym centrum Lublina pomiędzy ulicami Świętoduską, Bajkowskiego a Lubartowską. Chodzi o grunty o łącznej powierzchni około jednego hektara.
– Spółka dysponuje gruntem z przeznaczeniem pod budowę podziemnego parkingu wielopoziomowego na co najmniej 300 miejsc postojowych, z częścią usługową o powierzchni sprzedaży do 2000 mkw. – informuje Joanna Stryczewska z Biura Prasowego w Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin.
Po latach sądowych sporów w temacie niedotrzymania terminu budowy podziemnego parkingu, naliczenia przez miasto kar umownych i zapowiedzi rozwiązania umowy dzierżawy, w zeszłym roku strony – czyli Arkady i miasto – podpisały porozumienie. Na jego mocy spółka zobowiązała się, że do 31 lipca 2027 ma być rozpoczęta inwestycja, czyli gotowe fundamenty, natomiast do 31 grudnia 2028 wybuduje budynek w stanie surowym zamkniętym.
Większy parking, a gastronomia wypiera handel
Na razie inwestycja jest wciąż w przygotowaniu. Marek Woliński, przedstawiciel spółki Arkady, w rozmowie z Jawnym Lublinem tłumaczy, że wciąż trwają prace projektowe i archeologiczne. W marcu tego roku inwestor złożył do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków wniosek o zmianę pozwolenia na budowę. I taką zgodę dostał w maju. Wtedy też spółka wystąpiła do Ratusza z nową koncepcją zagospodarowania terenu.
– Wniosek o zmianę pozwolenia na budowę dotyczy m.in. układu poszczególnych kondygnacji i pomieszczeń, parametrów budynku, a także rozwiązań instalacyjnych. Sprawa jest w toku, a inwestor został poinformowany o konieczności uzupełnienia dokumentacji – informuje biuro prasowe Ratusza. Joanna Stryczewska dodaje, że toczące się postępowanie związane ze zmianą pozwolenia „pozostaje bez wpływu na terminy realizacji inwestycji”, czy poszczególne etapy mają się zakończyć w terminach zapisanych w porozumieniu.
– Nasz wniosek dotyczy zmiany funkcji budynku ze stricte handlowej na gastronomiczną oraz zwiększenia liczby miejsc parkingowych z 315 do około 370 – wyjaśnia Marek Woliński. – Jednocześnie cały czas trwają prace projektowe związane zarówno z architekturą obiektu, jak i te odnoszące się do projektów branżowych – dodaje.
Jedzenie, jedzenie i jeszcze raz jedzenie
Zgodnie z nową koncepcją nowe Arkady mają przede wszystkim pełnić funkcję gastronomiczną. Bo, jak tłumaczy obrazowo Woliński ubrania kupujemy w internecie, a jemy na mieście.
– Część komercyjną powiązaną z podziemnym parkingiem będzie stanowić food-hall i kilka restauracji oraz sklepów głownie o charakterze gastronomicznym – mówi Paweł Materny, odpowiedzialny za komercjalizację inwestycji. – Food-hall będzie zasadniczą częścią tego przedsięwzięcia. Jest to jedna przestrzeń z 23 punktami gastronomicznymi, posiadająca wspólne miejsca siedzące. Będzie nawiązywać do znanych gastronomicznych konceptów food hallowych jak Fabryka Norblina, Elektrownia Powiśle albo Hala Koszyki w Warszawie, czyli jedna duża przestrzeń gastronomiczna z kuchniami z różnych części świata – dodaje.
Wstępna koncepcja graficzna przedstawiająca wnętrze Alchemii z food-hallem. Źródło: Arkady sp. z o.o.
Materny przyznaje, że spółka stawia na sprawdzone marki, które „dobrze odnajdują się w tej formule food hall”. – Czyli tych graczy, którzy prowadzą działalność o tym charakterze, ale staramy się to połączyć również z lokalnym rynkiem – dodaje. Jak zapewnia, jest już na etapie podpisywania umów z przyszłymi najemcami, wśród których będą ogólnopolskie sieciówki oraz miejscowi przedsiębiorcy.
Pytany o to, czy jest miejsce na rynku na tego typu przedsięwzięcie, z uwagi na działające po sąsiedzku na Starym Mieście i deptaku restauracje i lokale, Paweł Materny odpowiada: – Myślę, że tworzymy coś, co będzie wyjątkowym przedsięwzięciem na skalę Lublina, co przewartościowuje rynek. Staramy się pokazać coś, czego nie ma jeszcze w mieście – ze względu na jakość i liczbę lokali zgromadzonych w jednym miejscu. Będę się starał, żeby oferta była jak najbardziej urozmaicona, że będą kuchnie z całego świata, a klienci będą mogli siąść przy jednym stoliku i każdy będzie mógł zamówić to, na co właśnie ma ochotę.
Food-hall znajdzie się w nowym budynku usytuowanym bliżej Ratusza, od strony ul. Bajkowskiego. Natomiast w starych Arkadach będą typowe restauracje z obsługa kelnerską.
Archeolodzy dokopali się do prawdziwych rewelacji
Równolegle z pracami architektonicznymi i związanymi z komercjalizacją trwają wykopaliska archeologiczne. Wznowiono je w zeszłym roku po ośmioletniej przerwie i prowadzone są w niższej części terenu. O skali prac świadczą głębokie wykopy i hałdy ziemi. Nadzorujący badania dr RafałNiedźwiadek z Instytutu Archeologii UMCS tłumaczy, że by dotrzeć do śladów historii sprzed wielu wieków badacze musieli przedrzeć się przez pokłady ziemi. – W Pompejach to było około około 3 metrów i tu mamy mniej więcej podobny parametr – opowiada archeolog.
Skala odkryć z najnowszych wykopalisk była na tyle istotna i cenna, że dr Niedźwiadek postanowił napisać list w tej sprawie do prezydenta Lublina. – Są to największe badania archeologiczne, jakie kiedykolwiek prowadzono w naszym mieście (z wyjątkiem prac przy budowie obwodnicy). Skalę trudności i powagę przyjętego zadania mogą zilustrować liczby: ponad 90 arów powierzchni, a głębokość rozpoznawanych jednostek, miejscami, sięga 5 metrów od współczesnego poziomu gruntu – czytamy w nim.
Artefakty odnalezione podczas trwających badań archeologicznych. Źródło: Arkady
W warstwach gruntu warstwy gruntu, które w przeszłości stanowiły ogrody karmelitańskie, znane z obrazu „Pożar Miasta Lublina z 1719″, archeolodzy natrafili na wiele cennych artefaktów. „Z tym horyzontem możemy powiązać wiele doskonałej jakości wytworów, np. zegar słoneczny wykonany z kości zwierzęcej (na zdjęciu powyżej – red.), a przede wszystkim mnogość plomb tekstylnych. Te zabytki to swego rodzaju „pieczęcie poświadczające oryginalność danego wyrobu rzemieślniczego”, importowane na słynne lubelskie jarmarki. Ich wstępna analiza wskazuje, że na lokalny rynek trafiały produkty powstałe w ośrodkach Europy Zachodniej, np. w Londynie. Należy podkreślić, że to najliczniejsza w Lublinie kolekcja zabytków tej kategorii, dająca wgląd w siłę handlową naszego miasta. Z tych poziomów pozyskaliśmy również jedną z najstarszych monet odnalezionych na terenie Lublina – celtyckie naśladownictwo drachmy Filipa Macedońskiego,. Zapewne, dotarła ona nad Bystrzycę z terenu Węgier.„ – pisze do prezydenta dr Niedźwiadek.
– W części, którą aktualnie odkrywamy, zapewne mamy do czynienia ze strefą produkcyjną, gdzie natrafiliśmy na fragmenty kolejnego pieca, który być może służył do przetapiania rud żelaza. Gdyby się to potwierdziło, to mielibyśmy najstarsze ślady metalurgii w Lublinie. Każde z ustaleń, które czynimy na miejscu, dość poważnie uzupełnia historię naszego miasta, a przynajmniej każe istotnie weryfikować najwcześniejsze dzieje przedmiejskie, czyli mówimy tu o X i XI wieku. – mówi w rozmowie z Jawnym Lublinem dr. Niedźwiadek.
Prace archeologiczne – ze względu na wciąż pozostającą do przebadania przestrzeń – powinny zakończyć się na jesieni.
Te dwie wizualizacje pokazują lubelską chorobę prowincjonalizmu polegającą na kopiowaniu wzorów wedle formuły – My też potrafimy!!! Hurrra!!! – …”Food-hall będzie zasadniczą częścią tego przedsięwzięcia. Jest to jedna przestrzeń z 23 punktami gastronomicznymi, posiadająca wspólne miejsca siedzące. Będzie nawiązywać do znanych gastronomicznych konceptów food hallowych jak Fabryka Norblina, Elektrownia Powiśle albo Hala Koszyki w Warszawie..”
Te warszawskie obiekty to adaptacje wielkokubaturowych zabytkowych budowli i właśnie te kubatury (decyzją konserwatorską) zostały zachowane jako jednoprzestrzenne. Zewnątrz zabytkowa fabryka/hala a wewnątrz fabryka jedzenia. To co ma powstać od podstaw w centrum Lublina to nowotwór pomiędzy Świętoduską a Lubartowską i ten nowotwór zdegraduje zupełnie te dwie ulice. Te ciągi kamienic będą wyglądały jakby oczekiwały już tylko na rozbiórkę. Panie konserwatorze – czy Pan tego nie widzi? Czy może Pan MUSI się zgodzić na ten nowoczesny kicz, który udaje wielkomiejskość? Lubelskie centrum postrzegane jest przez przybyszów jako urocze poprzez swoją kameralność. A tu propozycja betonowej hali zdobnej w glass & metal. Ta propozycja wymaga diagnozy lekarskiej autorów. Czy w Lublinie działa jeszcze SARP?
Czy będzie „akademik”? Chyba niekoniecznie. W śródmieściu jest już potężna nadwyżka garsonier i a*rb*b. Mega food-court brzmi na papierze nieźle*, ale policzmy. 20 stanowisk x 10k/m-c czynszu = 2,4mln/rok 370 miejsc parkingowych: 5 zł/h x obłożenie dobowe 25% x 8760h/rok = 4 mln/rok. Razem: 6,4 mln/rok przychodu brutto. Przyjmijmy dochód brutto po odliczeniu kosztów utrzymania = 5 mln. —————– Konkluzja: jeśli cfaniak zmieści się w 50 mln kosztów budowy, to ma szanse uzyskać ROI na poziomie 10%, co nie jest złym wynikiem (ROI należy oczywiście skorygować o koszty obsługi ew. kredytów; + karczmy padają jak muchy – liczba 20 płacących regularnie czynsz jest założeniem mocno optymistycznym). Czyli jest jakieś 20-30% szansy, że ta zapowiedź się spełni. _________ */ Ja od 10 lat trzymam się zasady 'nie daj się złupić karczmarzowi’ i w związku z tym w ogóle nie odwiedzam tego typu przybytków, ale przyznaję, że coś takiego jest nadal lepsze niż garsoniery czy kurniki pod krótki wynajem.
@doba Nie bardzo wiem, co Cię tak boli w tym koncepcie (który i tak ma szanse realizacji rzędu 20-30%). Nie napisałe(a)ś, co Ty widział(a)byś w tym miejscu oraz w jaki sposób ten koncept ma „zdegradować” otoczenie. Degradacją byłby 5-piętrowy „akademik”, na który swego czasu czaił się tam Mefistofallus, ale chyba już odpuścił, widząc, jak duże jest już wysycenie ryngu tego typu obiektami w śródmieściu.
A czy zbadali czy aby tam nie żyje chluba Lublina – czyli chomiki 🐹 europejskie ? Jeśli żyją to musi być ścisły REZERWAT ! Z czasem zakaz ruchu nawet pieszego w obrębie 500 metrów
A czy zbadali czy aby tam nie żyje chluba Lublina – czyli chomiki 🐹🐹 europejskie ? Jeśli żyją to musi być ścisły REZERWAT ! Z czasem zakaz ruchu nawet pieszego w obrębie 500 metrów Bez odbioru…
A czy zbadali czy aby tam nie żyje chluba Lublina – czyli chomiki 🐹🐹🐹🐹🐹 europejskie? Jeśli żyją to musi być ścisły REZERWAT! Z czasem zakaz ruchu nawet pieszego w obrębie 500 metrów Bez odbioru…
Te dwie wizualizacje pokazują lubelską chorobę prowincjonalizmu polegającą na kopiowaniu wzorów wedle formuły – My też potrafimy!!! Hurrra!!! – …”Food-hall będzie zasadniczą częścią tego przedsięwzięcia. Jest to jedna przestrzeń z 23 punktami gastronomicznymi, posiadająca wspólne miejsca siedzące. Będzie nawiązywać do znanych gastronomicznych konceptów food hallowych jak Fabryka Norblina, Elektrownia Powiśle albo Hala Koszyki w Warszawie..”
Te warszawskie obiekty to adaptacje wielkokubaturowych zabytkowych budowli i właśnie te kubatury (decyzją konserwatorską) zostały zachowane jako jednoprzestrzenne. Zewnątrz zabytkowa fabryka/hala a wewnątrz fabryka jedzenia. To co ma powstać od podstaw w centrum Lublina to nowotwór pomiędzy Świętoduską a Lubartowską i ten nowotwór zdegraduje zupełnie te dwie ulice. Te ciągi kamienic będą wyglądały jakby oczekiwały już tylko na rozbiórkę.
Panie konserwatorze – czy Pan tego nie widzi? Czy może Pan MUSI się zgodzić na ten nowoczesny kicz, który udaje wielkomiejskość?
Lubelskie centrum postrzegane jest przez przybyszów jako urocze poprzez swoją kameralność. A tu propozycja betonowej hali zdobnej w glass & metal. Ta propozycja wymaga diagnozy lekarskiej autorów.
Czy w Lublinie działa jeszcze SARP?
I niech mi ktoś powie że życie w PRL u było trudne to już mamy do czynienia po prostu jest śmieszne
Tyle restauracji na starym mieście a tuż obok centrum gastronomiczne. To teraz konsumentów trzeba szukać.
Czyli jak zwykle będzie „akademik”. 😆
Czy będzie „akademik”? Chyba niekoniecznie. W śródmieściu jest już potężna nadwyżka garsonier i a*rb*b.
Mega food-court brzmi na papierze nieźle*, ale policzmy.
20 stanowisk x 10k/m-c czynszu = 2,4mln/rok
370 miejsc parkingowych: 5 zł/h x obłożenie dobowe 25% x 8760h/rok = 4 mln/rok.
Razem: 6,4 mln/rok przychodu brutto.
Przyjmijmy dochód brutto po odliczeniu kosztów utrzymania = 5 mln.
—————–
Konkluzja: jeśli cfaniak zmieści się w 50 mln kosztów budowy, to ma szanse uzyskać ROI na poziomie 10%, co nie jest złym wynikiem (ROI należy oczywiście skorygować o koszty obsługi ew. kredytów; + karczmy padają jak muchy – liczba 20 płacących regularnie czynsz jest założeniem mocno optymistycznym). Czyli jest jakieś 20-30% szansy, że ta zapowiedź się spełni.
_________
*/ Ja od 10 lat trzymam się zasady 'nie daj się złupić karczmarzowi’ i w związku z tym w ogóle nie odwiedzam tego typu przybytków, ale przyznaję, że coś takiego jest nadal lepsze niż garsoniery czy kurniki pod krótki wynajem.
@doba
Nie bardzo wiem, co Cię tak boli w tym koncepcie (który i tak ma szanse realizacji rzędu 20-30%). Nie napisałe(a)ś, co Ty widział(a)byś w tym miejscu oraz w jaki sposób ten koncept ma „zdegradować” otoczenie.
Degradacją byłby 5-piętrowy „akademik”, na który swego czasu czaił się tam Mefistofallus, ale chyba już odpuścił, widząc, jak duże jest już wysycenie ryngu tego typu obiektami w śródmieściu.
Za inwestycją pt: Arkadia stoi ukrainiec S. Golikov?
A czy zbadali czy aby tam nie żyje chluba Lublina – czyli chomiki 🐹 europejskie ?
Jeśli żyją to musi być ścisły REZERWAT ! Z czasem zakaz ruchu nawet pieszego w obrębie 500 metrów
A czy zbadali czy aby tam nie żyje chluba Lublina – czyli chomiki 🐹🐹 europejskie ?
Jeśli żyją to musi być ścisły REZERWAT ! Z czasem zakaz ruchu nawet pieszego w obrębie 500 metrów
Bez odbioru…
A czy zbadali czy aby tam nie żyje chluba Lublina – czyli chomiki 🐹🐹🐹🐹🐹 europejskie?
Jeśli żyją to musi być ścisły REZERWAT! Z czasem zakaz ruchu nawet pieszego w obrębie 500 metrów
Bez odbioru…