6 minut czytania • 24.03.2026 18:04
Architekci z MKUA zaopiniowali ZPI i zabrali się za projektowanie Górek Czechowskich
Udostępnij
Bolesław Stelmach i Jerzy Korszeń jako członkowie Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej poparli zapisy Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego dla Górek Czechowskich. A następnie – już w roli projektantów – złożyli wnioski o pozwolenie na budowę bloków na tym terenie. Wcześniej również współpracowali z właścicielem górek. Konfliktu interesów jednak nie dostrzegają.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
Jak już informowaliśmy, pod koniec roku do Ratusza wpłynęło w sumie czternaście wniosków o pozwolenia na budowę na Górkach Czechowskich. Zielone światło dla stawiania tu blokowisk dała we wrześniu Rada Miasta Lublin, która głosami radnych klubu prezydenta Krzysztofa Żuka (KO) przegłosowała Zintegrowany Plan Inwestycyjny. Pod osiedla przeznaczono ok. 30 z 105 hektarów.
Wiceprezydent docenia, wiceprzewodniczący zbudowany
Zanim jednak radni podjęli uchwałę, projekt ZPI opiniowała Miejska Komisja Architektoniczno-Urbanistyczna (MKUA). To ciało doradcze działające przy prezydencie Lublina, który sam powołuje jej członków. W tym gronie znaleźli się znani lubelscy architekci. Przewodniczącym komisji jest Bartłomiej Kożuchowski, wiceprzewodniczącym Bolesław Stelmach, a jednym z członków Jerzy Korszeń. Na posiedzeniu MKUA 4 lipca 2025 roku dyskutowano o ZPI dla Górek Czechowskich. Z protokołu , który na początku marca Ratusz udostępnił Fundacji Wolności (wydawca Jawnego Lublina), wynika, że w obradach uczestniczyli również dwaj przedstawiciele inwestora, czyli spółki TBV Investment oraz zespołu projektowego z pracowni P.A. NOVA z Gliwic, która przygotowała koncepcję ZPI. Nie wiemy jednak dokładnie, kto brał w spotkaniu, gdyż Ratusz – zasłaniając się koniecznością ochrony danych osób fizycznych – zamazał nazwiska osób spoza MKUA. Protokół publikujemy poniżej.
Ratusz reprezentował Tomasz Fulara (KO-Wspólny Lublin), zastępca prezydenta miasta do spraw inwestycji i rozwoju. Docenił, że „wszystkie elementy społeczne, polityczne, przyrodnicze i ekologiczne” zostały uwzględnione w projekcie ZPI, m.in. została obniżona wysokość zabudowy, co jest efektem przeprowadzonych negocjacji z inwestorem.
– Widać, że nastroje społeczne uspakajają się. Procedura sporządzania ZPI jest klarowna i przejrzysta, opinia publiczna jest na każdym etapie informowana. Wczorajszy dyżur projektanta przebiegł merytorycznie i spokojnie. Duża część mieszkańców Lublina oczekuje zagospodarowania tej części miasta – stwierdził. I o ile dyżur projektanta rzeczywiście przebiegł spokojnie, o tyle na odbywającym się w tym samym dniu co posiedzenie MKUA spacerze z zespołem projektowym po Górkach Czechowskich już takiej atmosfery zrozumienia i wzajemnego poszanowania nie było, co obszernie relacjonowaliśmy na naszych łamach.
W podobnym tonie co Fulara wypowiada się wiceprzewodniczący MKUA Bolesław Stelmach, który na początku podkreśla jak bardzo zbudowany jest tym, że uczestniczy w tym spotkaniu i że materializuje się koncepcja rozwoju Górek Czechowskich sprzed 10 lat. Według protokołu Stelmach docenia „lubelskiego inwestora, z którym udało się wypracować modelowe rozwiązanie.” – Wszystkie aspekty zostały szczegółowo, wręcz drobiazgowo, pod kierunkiem Stanisława Lessaera (wiceprezesa P.A. Nova – red.), przeanalizowane. Przedstawione analizy są na fachowym, rzeczowym i kompetentnym poziomie – ocenia architekt. Na koniec dodaje, że zabudowa nie powinna być ograniczana do 7-8 kondygnacji, bo jego zdaniem mogą tu stanąć budynki o wysokości nawet 40-50 metrów.
Przewodniczący MKUA Bartłomiej Kożuchowski podsumowując spotkanie z inwestorem i zespołem projektowym, ocenia, że ZPI jest kompromisowym rozwiązaniem. Dziękuje zespołowi za obecność i prezentację. Dalsza część obrad odbywa się w gronie MKUA, bez udziału inwestora i gości. Decyzja o pozytywnym zaopiniowaniu projektu ZPI zapada jednomyślnie. Jednocześnie MKUA zawarła swoje zalecenia: zastosowanie wysokiej jakości rozwiązań architektoniczno-przestrzennych oraz rozważenie wprowadzenia strefy lokalizacji zabudowy zgodnej z ustaleniami studium przestrzennego w celu racjonalnego zagospodarowania terenu.
Konfliktu interesu brak
W lutym ujawniliśmy, że na Górki Czechowskie złożono czternaście wniosków o pozwolenie na budowę. Okazało się, że o takie zgody zabiega nie tylko właściciel terenu. W gronie i wnioskodawców, i projektantów znaleźli się dwaj członkowie MKUA – Bolesław Stelmach i Jerzy Korszeń. Nazwisko tego pierwszego – jako projektanta – pojawia się w sumie w czterech wnioskach złożonych przez spółki Stelmach Development (Stelmach jest w niej wiceprezesem) i TBV Investment oraz przez podmiot prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą WDM Nieruchomości Wiktor Dymowicz.
Z kolei Korszeń występuje w dwóch wnioskach: złożonych przez Fundację Solaris oraz TBV Investment. Z założoną w grudniu 2025 roku Fundacją Solaris przez krótki czas, jako członek rady fundacji, związany był również przewodniczący MKUA Bartłomiej Kożuchowski. Gdy w lutym napisaliśmy, że fundacja stara się o pozwolenie na budowę na GC, reakcja Kożuchowskiego była błyskawiczna. – Z dniem dzisiejszym składam rezygnację z pełnienia przeze mnie funkcji członka Rady Nadzorczej Fundacji Solaris. Podstawą rezygnacji są informacje prasowe dotyczące złożonego przez Fundację Solaris wniosku o pozwolenie na budowę (dot. cennych przyrodniczo terenów tzw. „Górek Czechowskich”), o których nie byłem informowany przez zarząd fundacji – napisał w przesłanym do nas oświadczeniu. I dodał: – Moja rezygnacja wynika z braku zgodności celu działania fundacji z zaistniałymi faktami złożonego wniosku o pozwolenie na budowę (cztery budynki mieszkalne wielorodzinne z usługami w parterach, z parkingami podziemnymi, naziemnymi, infrastrukturą techniczną i zagospodarowaniem terenu).
Zgodnie z regulaminem MKUA „członkowie Komisji nie biorą udziału w pracach Komisji dotyczących tematów, w których bezstronne i obiektywne pełnienie przez nich funkcji członka Komisji jest zagrożone z uwagi na względy zawodowe, rodzinne, emocjonalne, sympatie polityczne, interes gospodarczy lub jakiekolwiek inne bezpośrednie lub pośrednie interesy osobiste”.
Przypomnijmy, że Bolesław Stelmach od wielu lat współpracował z TBV Investment przy projektowaniu zagospodarowania Górek Czechowskich. Z Wojciechem Dziobą, prezesem tej deweloperskiej spółki, występował nawet na konferencji prasowej w gorącym okresie przed referendum na temat Górek Czechowskich, przedstawiając swoją koncepcję zabudowy tego terenu. Przestrzegał też, że jeśli górki nie zostaną zagospodarowane i nie powstanie park, to nastąpi degradacja przyrody. – Nawłoć wszystko zeżre, a chomik wyzdycha – alarmował Stelmach.
Zapytaliśmy architekta, czy nie widzi konfliktu interesów w tej sytuacji, gdy najpierw opiniuje ZPI, postulując wyższą zabudowę, a potem składa wnioski o pozwolenie na budowę na górkach. – Nie widzę. Inwestor ma swobodę wyboru projektanta. Konsekwentnie jestem zdania, że wypracowany model jest najlepszy dla rozwoju miasta Lublina, a prezentuję tę postawę od 10 lat – mówi Stelmach Jawnemu Lublinowi.
Także Jerzy Korszeń nie dostrzega w tej sytuacji konfliktu interesów. – Kiedy głosowałem nad ZPI podczas tego posiedzenia MKUA nawet nie miałem propozycji ze strony inwestora na projektowanie – mówi nam architekt. – Według mnie ZPI jest dobrym kompromisem i na moją opinię nie ma i nie miało wpływu to, czy ja żyję z tego projektu czy nie. Podczas głosowania nie kalkulowałem, że może jak poprę projekt ZPI, to dostanę zlecenie. Funkcję w MKUA pełnię jako architekt i inwestor. I uważam, że swoim doświadczeniem mogę się dzielić w w sposób konstruktywny i jakościowy.
Korszeń zapewnia, że propozycja projektowania padła ze strony TBV Investment dopiero pod koniec zeszłego roku. – Inwestor zwrócił się do mnie z zapytaniem, czy jestem zainteresowany wykonaniem projektu zabudowy mieszkaniowej na Górkach. Przedstawiłem mu swoje warunki, że jestem zainteresowany projektowaniem niskich budynków, przyjaznych ludziom, maksymalnie do czterech kondygnacji. Zaproponowałem swoja wizję, kładąc nacisk m.in. na przestrzenie międzyblokowe dla dzieci, dla seniorów, to co oferuje LSM, gdzie się wychowałem – dodał Jerzy Korszeń.
Architekt już wcześnie współpracował ze spółkami z grupy TBV. Jego autorstwa są projekty Unia Art Residence przy Alejach Racławickich i Hotel Ibis przy Al. Tysiąclecia.
A górkowicze wciąż mają nadzieję
Równolegle z procesem uzyskania pozwoleń na zabudowę GC trwa walka ekologów o uchylenie uchwały Rady Miasta w sprawie ZPI. Jak już informowaliśmy, na razie górą jest Ratusz, bo Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie dwie skargi złożone przez Towarzystwo dla Natury i Człowieka oraz grupę mieszkańców reprezentowaną przez Andrzeja Filipowicza z Lubelskiego Alarmu Smogowego odrzucił – z uwagi na to, że wnioskodawcy nie wykazali posiadania legitymacji skargowej.
Na rozpatrzenie skargi wciąż czekają aktywiści ze Stowarzyszenia Obrony Górek Czechowskich. 11 marca sąd uznał, że brak jest podstaw do odrzucenia skargi na posiedzeniu niejawnym i skierował sprawę na rozprawę. Planowany jej termin to połowa kwietnia. Nie oznacza to jednak, że skarga zostanie rozpatrzona merytorycznie – WSA może i w tym przypadku uznać, że ekolodzy nie posiadają legitymacji skargowej. Ratusz i w tym przypadku jest konsekwentny: wniósł o odrzucenie skargi w związku z brakiem wykazania przez stronę skarżącą, że zaskarżona uchwała narusza jej interes prawny.




Architekty to pachołki dewelo-pijawek, którzy jedyne co mają do zaoferowania „plebsowi” to wykrzywione w pogardzie usta.
==============
Niech mi ktoś wytłumaczy czy dobrze zrozumiałem ogólną koncepcję. Lublin w ostatnich latach się wyludnia. Nie powstają nowe fabryki. Nie ma perspektyw dla młodych. Buduję się na każdym wolnym metrze. Kto to zawiedli?
@Lubelak
Kurniki w dużej części utraciły swoją pierwotną rolę dachu nad głową na rzecz funkcji tezauryzacji nadwyżek.
Tak jak z innymi tego typu pomysłami „ochrony oszczędności” czy „zarabiania na aktywach” znanymi z historii, boom przerodzi się kiedyś w bum!
Problem w tym, że – jak to stwierdził bodajże Keynes – potencjał rozwoju baniek jest co do zasady niedoceniany i mogą one trwać sporo dłużej, niż wskazywałyby na to fundamenty, ponieważ ynwestorki w swoich decyzjach bazują nie na ich ocenie, ale na psychologii tłumu.
—————–
W Dziadogrodzie jest ok. 15k pustostanów (z tego oceniam, że min. 5k to są mieszkania w dobrym stanie, nadające się do zamieszkania bez potrzeby remontu, kupione jako „lokata kapitału”, ew. „dla dzieci”), ale jest również circa 3-5k ludzi z zarobkami >50k/m-c, których stać na kupno kurnika za gotówkę przynajmniej raz na 2 lata bez żadnego wysiłku i którzy nadal ciągle nie widzą innych niż ynwestowanie w beton „pewnych” sposobów na „ochronę oszczędności”.
Przy takich zarobkach duża część z nich w ogóle nie będzie zainteresowana dochodami z wynajmowania, chociażby z obawy o trafienie na przysłowiowego „nieuczciwego lokatora”, albo po prostu nie chcą sobie zawracać głowy za kwoty, które dla nich są „jak na waciki”.
——————
Jak łatwo obliczyć, powyższe liczby przekładać się mogą na „sztuczny” popyt w ilości 1500-2500 kurników/rok, co odpowiada więcej niż połowie rocznej wytwórczości dewelo-pijawek w Dziadogrodzie.
Dlatego obkatastrowanie >3 lokalu byłoby racjonalnym posunięciem. Stawianie kurnikowców zasiedlonych po oddaniu w połowie to jest potencjalnie ekonomiczny BALAST, który obciąży WSZYSTKICH mieszkańców Cfaniakogrodu NA POKOLENIA. Raz postawiony kurnikowiec będzie stać nawet 100 lat i będzie pochłaniać m.in. gigantyczne ilości energii do jego utrzymania, pozbawiając jej tym samym resztę populacji.
——————
Jednak jest nadal jeden czynnik X, tj. Pakt Imigracyjny, na którym jak obstawiam opierają się „prognozy” demograficzne rathausu. Wbrew niektórym doniesieniom ten schemat nadal znajduje się na stole.
==================
Super wizualizacja XD Czyli posadzą ludziom na balkonach drzewa? Ktoś upstrzył betonowe kloce gałęziami jak na zielone świątki i ma to na celu przekonać oglądającego, że niby zabudowa będzie taka naturalna i zielona.
Warto jeszcze nadmienić, że mania kurnikowa, oprócz zaspokajania żądzy tezauryzacji, opiera się w dużym stopniu o tzw. lewar.
I nie mam tu na myśli tylko kredytów zaciąganych przez dewelo-pijawki na realizację ich projektów, czy obligów emitowanych przez poważnych graczy (którzy w Dziadogrodzie nie działają z przyczyn, których można się łatwo domyśleć).
—————-
Otóż gdzieś tak od 2020 normalną praktyką (ale tego typu strategie już były praktykowane znacznie wcześniej, ale rzadziej) stała się działalność parasajtów „wtórnych”, tj. fliperuchów pasożytujących na rynku pierwotnym, którzy wykupują nowe projekty dewelopijawek na etapie dziury w ziemi po to, żeby odsprzedać te kurniki po zakończeniu budowy (na surowo, bądź po fliperuchowym partackim wykończeniu) leszczom z przebitką 20-30%.
Trick lewarowy polega tu na tym, że wiele dewelo-pijawek na wstępnym etapie budowy potrzebuje gotówki jak kania dżdżu do tego stopnia, że często – aby złapać darmowy finans – godzą się na sprzedaż w modelu 10/90, tj. fliperuch wpłaca im 10% na etapie dziury w ziemi, a pozostałe 90% płaci przy notariuszu za gotowy kurnik.
—————-
Podstawą tego schematu była sytuacja, kiedy cenki kurników systematycznie wzrastały (+że aby wystartować z budową dewelo-pijawka kusi obniżonymi cenami, a dopiero potem je systematycznie zwiększa), czyli np. flipercuh podpisywał umowę deweloperską ze stawką 10k z metra, a za 2 lata na etapie zakończenia chodziło to już po dajmy na to 12k.
Czyli fliperuch miał przebitkę z zamrożonego kapitału (10% całości) rzędu nie 20%, ale 200+%.
—————
Sytuacja – jak każdy lewarowany geszeft – może się zmienić diametralnie i potencjalnie katastrofalnie, w tym zwłaszcza dla dewelopijawek, ponieważ fliperuchowi w momencie kiedy cenki spadną o 10% i/lub sprzedaż siądzie, będzie bardziej opłacać się zerwanie umowy i utrata nawet całości tych 10% zaliczki, niż brnięcie w taki deal.
W takim przypadku dewelo-pijawka, nagle traci 50+% „pewnej sprzedaży”, czyli kończy na minusie.
Teoretycznie może ratować się szybką sprzedażą kurników po kosztach (czyli po 6k w naszym przykładzie), ale myślicie, że takie wyłamanie się z polityki Branży/Kartelu 'trzymania cenek’ (zaprzeczanie możliwości spadków za wszelką cenę) pozostałaby bez poważnych konsekwencji, z których ostracyzm ze strony „samorządowców” to byłby najmniejszy problem?
Takiej pijawce bez zaplecza kapitałowego pozostaje tylko jedno wyjście – sprzedaż całej inwestycji silniejszej konkurencji po cenie <kosztów wytworzenia.
To się będzie nazywać fachowo "konsolidacją rynku".
====================
walczymy o czyste powietrze a betonoza kwitnie. ostatni dziki kawalek miasta przemieni się w Manhattan
Ale bzdury i propaganda. Większość z okolicy jest przeciwna tej zabudowie (co było widać przy referendum), a z innych rejonów miasta ludzi to nie obchodzi, bo to nie ich podwórko. Za są osoby które na tym zyskają.
Same komentarze g0wno dają. Nikt nie protestował, gdy wycinali drzewa na Turystycznej w 2026 roku, ponad 100 drzew na Kalinowszczyźnie w 2019 roku, w chûj drzew na Abramowickiej w 2018 roku, na Nałęczowskiej w 2017 roku, na Ducha w 2016 roku. Tak samo jak nikt nie protestuje w sprawie zjĕbanej komunikacji miejskiej. W Krakowie zaraz będą mieć nowego prezydenta (być może) a to miasto całe życie w letargu i tak się męczymy już od grudnia 2010 roku. Kûrwa, jak się ludzie nie obudzicie, to za 10 lat nawet smog będzie załamywał ręce.
@Wacha
Dla mnie ta wizka wygląda bardziej jakby przedstawiała opuszczone, niezamieszkane budynki, na których – jak to się często zdarza – wyrastają drzewa na dachach i balkonach. W tym sensie jest to niejako realistyczna reprezentacja tego, do czego ten r0zwój zmierza.
@ela
'Manhattan’ to dość nietrafiona metafora, ponieważ zabudowa Manhattanu ma ekonomiczne i demograficzne uzasadnienie. Bardziej adekwatnym porównaniem byłoby 'Burdż Al-Babas Wersja Dziadogrodzka’. Albo ew. jeśli chcemy trzymać się Nowego Jorku to może 'Brownsville nad Bystrzycą’ (time.com/3785609/brownsville-brooklyn/)
=================
„Karol Wilk
Ja pie**Ole wysiadanie na Kunickiego to źle dla Nowego Światu? To co busy mają dla takich specjalnie NŚ jechać? Bez przesady. A jak mieszkasz na Wyścigowej – którą autobusy nie jeżdżą bo mieszkańcy właśnie NŚ marudzili że to za daleko, albo Dunikowskiego, to co, to już nie no spoko. Tam nie pojedziemy, autobusu też nie ma.
Nie dogodzisz wszystkim.
2 razy na swiatłach przy VIVO? No straszne, to się nie jedzie na styk. Chociaż problemu nie widzę by na plac dawny dworcowy zajeżdżać.
Dach przecieka. Cóż jest na gwarancji i kurczę zdarza się że nowe obiekty trzeba poprawiać, więc bez przesady, z kasy miasta tego nie poprawią. Ale przecieku nie naprawia raczej od razu. Jak to w dużej inwestycji.
A teraz bądź w podróży wysiadaj np z pociągu i co fajnie było jak np w nocy trzeba było zapiépŕzać na autobusowy, albo odwrotnie by jechać dalej? Z torbami u walizkami świetny plan.
Zawsze mnie to wkuřwiało, że czemu jakiś cýmbał nie mógł blisko tego zrobić jak w normalnym mieście tylko karze ludzi, dając im spacer po mieście. Ze świadomością z tyłu głowy: czy będzie czym pojechać, czy wpieřdol nie dostanę”
_
_
Mam pytanie, może ktoś wie, czy w Choroszczy są wolne miejsca jeszcze?
Czy tym wyznafcom żuka nic nie przeszkadza? Puste przystanki na Wyścigowej, omijanie dworca przez bardzo wiele linii jeżdżących od Kunickiego?
Człeku z kropką ! Opanuj się. Mowa o Górkach, a nie zaś o Turystycznej lub Abramowicach. Nieźle tam was w Pisie wyszkolili jak widać. Biadolisz chłopcze na MPK czyli nie stać na własne 4 kółka. A trzeba było nie kończyć Wyższej Szkoły Kroju i Gotowania, tylko iść na hydraulika
Jak im nie wstyd „projektując” takie badziewie mienić się architektami?! Architekt to inżynier i artysta w jednym. A to są nieudacznicy, którzy załapali się na koniunkturę. Te projekty to są jakieś purchle i frędzle wyplute przez Excella. Co istotniejsze – po co komu te obłąkane wieże, skoro mamy w Lublinie tysiące pustostanów?!